Subiektywnie najlepsza literatura kobiet pierwszej połowy 2024 roku.

Subiektywnie najlepsza literatura kobiet przeczytana w pierwszej połowie 2024 roku (nie biorę tu pod uwagę starszych tytułów, będzie osobne zestawienie): „Ciała” Annie Ernaux – perła nad perłami. Trzy autobiograficzne teksty, do których przyrównuję ostatnio wszystko, co czytam o kobietach. Genialna Noblistka, która ma dar nicowania na wskroś swojego doświadczenia. „Fuga” Lauren Groff – opowiadania tak mocne, że jedno z nich przesunęło mi wreszcie w głowie obrazy od Hemingwaya. Nie ma tu żadnego słabszego tekstu. „West Farragut Avenue” Agnieszka Jelonek – czarna love story, którą czytałam całym ciałem, tak mocno buchały z niej emocje. Z bebechów, ale bez rozczulania. Z konieczną…
Czytaj Dalej

„Historia miłości” Nicole Krauss. Wartościowa, choć przekracza mój próg akceptacji sentymentalizmu.

Nie dziwię się, że Nicole Krauss narobiła tą powieścią szumu. Jest tu ten rodzaj sentymentalizmu, który znakomicie się sprzedaje, bo wprost „chwyta za serce”. To mnie drażniło. Ale w moim odbiorze wygrało jednak to, co dobre. Krauss kopie w tym, jak stare, czyli trauma żydowska z czasów drugiej wojny światowej i różne przeorane przez nią życiowe wątki (w tym miłosne) wpływa na nowe (dzisiaj). Nośnikiem tego wpływu jest pewna powieść. Napisana w Polsce, w latach trzydziestych, oddana przyjacielowi na przechowanie. Wywieziona z Europy i wydana w Stanach Zjednoczonych pod zupełnie innym nazwiskiem. Jest dziewczynka, która dostanie swoje imię po głównej…
Czytaj Dalej

Inspirująca historiami wielkich zwykłych kobiet, ale i miejscami irytująca. „Kobiety, o których myślę nocą” Mii Kankimäki.

Nie jest tak, że jeśli jakiś koncept jest mi bliski (a ten jest) przyjmuję go bezkrytycznie. Może nawet jestem nieco bardziej podejrzliwa i wyczulona na niuanse? Mia Kankimäki napisała książkę o kobietach z przeszłości, które ją inspirują. Podróżniczki, malarki, pisarki. Autorka czerpie od nich siłę dla czterdziestoletniej siebie i przetyka ich historie osobistymi poszukiwaniami.Moje to jest. Sama szukałam (szukam) takich inspiracji dla siebie. Miałam jednak momenty, w których ton pisarki mnie drażnił. Pouczanie kobiet sprzedwieku albo kilku było dla mnie nie na miejscu.Nie poczułam pomysłu pisania do nich listów. Nieco ta książka była dla mnie zbyt długa. Ale ostatecznie i…
Czytaj Dalej

Piękne idee łopatą do głowy, czyli „Soho” Fiony Mozley.

Londyn. Soho. Stara kamienica, w której mieści się między innymi burdel. Dobre seksworkerki, całkiem takie jak my i zła, bogata młoda kobieta, która oczywiście swoich pieniędzy nie zarobiła samodzielnie, tylko odziedziczyła je w spadku. Zamierza wyeksmitować niewygodne lokatorki. Zbyt grubą nicią są dla mnie szyte te puenty i zbyt nieprawdopodobnie zbiegają się pewne wątki. Ewidentnie są tu po to, żeby udowadniać określone tezy społeczne i niestety  Fiona Mozley wbija nam je do głowy łopatą. Aż w pewnym momencie miałam ochotę rzucić czytanie. Ale było mi szkoda. Bo z drugiej strony – to jest niebywale wprawnie napisana powieść plasująca się  w…
Czytaj Dalej

Jak przechodzić przez kryzysy tańcząc? Wywiad rzeka Agnieszki Jucewicz z Bartłomiejem Dobroczyńskim. Kawał naukowej wiedzy o zmianie.

Nie da się unikać kryzysu. Nie da się też go kontrolować. Ale możemy próbować zrozumieć co się z nami w takim momencie dzieje. Bartłomiej Dobroczyński w rozmowie z Agnieszką Jucewicz przekonuje, że każdy kryzys jest w istocie zagrożeniem naszej tożsamości. Wydarzają się rzeczy, które godzą w samo jądro naszej intymnej odpowiedzi na pytanie: kim jesteśmy. Jak to w ogóle przetrwać? Nie będzie tu żadnej prostej odpowiedzi. Za to dużo psychologicznych tropów. Dobierania się do tematu z najróżniejszych stron. Chropowatej refleksji, która jest raczej zaproszeniem do rozmowy niż prezentacją pełną bullet pointów. Dużo konkretnej wiedzy. Od początku przewracałam kartki z uczuciem,…
Czytaj Dalej

Powieść , która dotyka mnie do żywego. „Wielki dom” Nicole Krauss.

Głównym bohaterem tej powieści jest biurko. To wokół niego koncentrują się wszystkie historie i to ono ostatecznie wyjaśni nam tytuł. Zdradzę tylko, że rzecz dotyczy tożsamości. A w historię jest zawikłanych kilka bardzo różnych postaci. Nicole Krauss prowadzi swoją fabułę na kilku kontynentach i w wielu krajach. Jej osobiste korzenie amerykańskiej Żydówki sięgają Izraela, Anglii, Niemiec, Ukrainy, Węgier oraz Białorusi i te tropy zbiegają się w „Wielkim domu”. Paradoksalnie jednak takie grzebanie w złożonych żydowskich korzeniach pozwala niezwykle głęboko nicować psychikę tych, o których Krauss pisze. I w tym aspekcie staje się ta literatura pokrewna moim ukochanym: Philipowi Rothowi i…
Czytaj Dalej

Nicole Krauss „Kiedy wchodziłem do pokoju”. Fascynująca fabuła, której nie umiałam docenić.

Chyba nie umiałam jej w pełni docenić podczas tego czytania. Najpewniej ze względu na zmęczenie. Rzuciłam się tak zachłannie na maj i czerwiec, usiłując w nich zmieścić wszystko, że siły w końcu się wyczerpały. A czytanie Nicole Krauss sporo wymaga od czytelniczki. Pisarka zostawia pustą przestrzeń, którą trzeba sobie samemu wypełnić. Fabuła jest fascynująca: o człowieku, który zapomniał kilkadziesiąt lat swojego życia. Zostały mu tylko wspomnienia z dzieciństwa. Czym w takiej sytuacji stają się relacje? Kim właściwie jest ktoś, kto nie zna swoich związków z innymi i ze światem? (Pozostaje przy tym wysoce inteligentny). Czy przestaje być sobą? Czy nie…
Czytaj Dalej
To już wszystko
nie ma więcej wpisów
_DSC7490
Aga Szynal Autorka "Ja sama".
Cześć! Dobrze Cię tu widzieć. Czytasz? Poczytaj ze mną literaturę kobiet. Zajrzyj na mojego Instagrama.
Chcesz wiedzieć
o mnie więcej?