Literatura faktu 26 listopada, 2023
„Mam tak samo jak ty” Doroty Masłowskiej. O moim mieście.
Warszawa, lata ostatnie. Pandemia. Wojna. Zwykłe życie. Pięknie nas przez nie przeprowadza Masłowska w swoich felietonach, pisanych, jak wnioskuję, gdzieś z perspektywy Ochoty. Oraz, to z całą pewnością, z perspektywy osoby, która weszła w to miasto już jako młoda dorosła. Zatem nie ma wobec Warszawy tendencji uromantyczniania, którą ja, być może, mam; nie na darmo lubię sobie przypominać jak to wychowałam się na „Złym” Tyrmanda oraz jak odzywała się we mnie warszawska obrończyni, kiedy, przybyli do mojego miasta z całkiem innych okolic, studenci i studentki wieszali na Warszawie psy wpychając jej pewnie do gardła własne, niezrealizowane na razie, marzenia wraz z odpowiednią dozą zagubienia.
Współdzielę za to z Masłowską pewien szczegół dorastania. Otóż ja też kiedyś lubowałam się w słowach bizarnych, które kłują w oczy innością, a teraz wręcz przeciwnie, wolę te proste. Dlatego kupuję ten zbiór już na poziomie tytułu: „Mam tak samo jak ty” (istna cebula znaczeń!).
A potem kupuję te felietony również na wielu innych poziomach. Język, niezbyt udziwniony, nie usiłujący nas przekonać o własnej wyjątkowości czy mądrości, ale przecież wspaniały i osobny, charakterystyczny dla autorki. Ucho do miasta (to najwiecej!) i jego bieżącego, ciągle zmieniającego się rytmu. Lekkość wykładania własnych myśli w połączeniu z pewnym ciężarem znaczeniowym.
No i ja naprawdę lubię felietony. Eseje z łatwością można zadźgać przeintelektualizowaniem. A felieton wymaga również wdzięku i autodystansu. Których Masłowskiej nie brak.
Aga Szynal