Literatura piękna 28 listopada, 2023
Odwrócone love story. „Mr Loverman” Bernardine Evaristo.
„Mr Loverman” Bernardine Evaristo nie ma ciężaru gatunkowego nagrodzonego Bookerem tytułu „Dziewczyna, kobieta, inna”, nie jest tak nietypowy, pamiętny jak tamten, ale mimo wszystko naprawdę mi się podobał.
Daje radę w kategorii – świetnie się to czyta. A przy okazji Evaristo całkiem na nowo opowiada starą historię o kryzysie wieku średniego (tu w zasadzie sporo wyższego niż średni, bo główny bohater ma 74 lata) zmiksowaną z piękną historią miłosną. Wprowadza postaci niegdyś pozostające poza głównym obiegiem, imigrantów (tym razem z Karaibów) i osoby homoseksualne. Łamie stereotypy.
Autorka umiejętnie prowadzi narrację: w pierwszej osobie mówi do nas tytułowy „Mr Loverman”, a w drugiej osobie poznajemy historię jego „ślubnej”, kobiety która całe życie czuje się wyobcowana i nieszczęśliwa, ale nie wie dlaczego. Jej mąż okłamuje ją od kilkudziesięciu lat. Za nic by się nie przyznał, że, również od kilkudziesięciu lat, jest w związku ze swoim najlepszym przyjacielem z czasów szkolnych.
Ta dwutorowa opowieść dobrze robi całości. Sprawdza się też zróżnicowany język (świetne tłumaczenie: Aga Zano).
W moim odczuciu wszystkie wątki są tu odpowiednio poprowadzone. Bohaterowie, również ci drugoplanowi – wiarygodni i wyraziści. Londyn – dość powiedzieć, że znów chce mi się do niego jechać.
Nie jest to może powieść dla której trzeba rzucać wszystkie inne, ale mnie sprawiła mnóstwo przyjemności podczas długich, listopadowych wieczorów. To takie odwrócone love story. Zamiast młodych i pięknych, starzy i atrakcyjnie. Zamiast hetero, homo. W grze – bycie sobą. Ale też uświadomienie sobie jak nasze złe wybory ranią najbliższe otoczenie.
Aga Szynal