Literatura piękna 10 lipca, 2024
Piękne idee łopatą do głowy, czyli „Soho” Fiony Mozley.
Londyn. Soho. Stara kamienica, w której mieści się między innymi burdel. Dobre seksworkerki, całkiem takie jak my i zła, bogata młoda kobieta, która oczywiście swoich pieniędzy nie zarobiła samodzielnie, tylko odziedziczyła je w spadku. Zamierza wyeksmitować niewygodne lokatorki.
Zbyt grubą nicią są dla mnie szyte te puenty i zbyt nieprawdopodobnie zbiegają się pewne wątki. Ewidentnie są tu po to, żeby udowadniać określone tezy społeczne i niestety Fiona Mozley wbija nam je do głowy łopatą. Aż w pewnym momencie miałam ochotę rzucić czytanie.
Ale było mi szkoda.
Bo z drugiej strony – to jest niebywale wprawnie napisana powieść plasująca się w tak przeze mnie lubianej literaturze środka. I zanim chciałam nią rzucić czytałam ją jak na skrzydłach, a i potem, mimo irytacji, była jednocześnie ciekawość. Połknęłam ją w jeden leniwy dzień weekendu.
Ale ostatecznie raczej nie będę więcej sięgać po literaturę Fiony Moskwy. Wolę więcej pytań, mniej sloganów. Choć jednocześnie pozostaję pod wrażeniem pisarskich umiejętności i z łatwością umiem sobie wyobrazić scenariusz na podstawie tej powieści.
Aga Szynal