Literatura faktu 02 grudnia, 2024
Biografia na którą zasługuje. „Osiecka. Rodzi się ptak” Karoliny Felberg.
To jest biografia na którą zasługuje Agnieszka Osiecka. Królowa braku sztampy. Już nie mogę się doczekać dyskusji na jej temat. Czy tak można?
Karolina Felberg wychodzi bowiem z ram akademickich (choć jeśli chodzi o warsztat, wiedzę i odrobienie zadania co do źródeł, to ciężko byłoby komuś z nią konkurować) i pisze niejako w dialogu, opartym na niewątpliwej fascynacji, ale nie ograniczonym przez okulary uwielbienia. Podsuwa nam swoje tropy kojarzenia pewnych wątków (także ze współczesnością, choćby: politykę hejtowania w social mediach przyrównuje do niektórych zebrań ZMP; z ust mi to wyjęła). Wzorem samej poetki, próbuje zrozumieć człowieka w Osieckiej. Dogłębnie. Wgryza się różnymi sposobami. Jest tak jakbyśmy czytali wraz z nią pamiętniki Osieckiej, łączyli je z fachową znajomością jej twórczości, sprawdzali to wszystko z innymi źródłami, a na koniec ciągle pytali: dlaczego?
Osiecka była prekursorką autofikcji (najbardziej kocham właśnie jej „Szpetnych czterdziestoletnich”). Namalowała nam samą siebie w anegdocie. Zrobiła to mistrzowsko. Przez lata nikomu nie udało się wyjść poza tę samodzielnie skonstruowaną autolegendę. Karolina Felberg, redaktorka jej dzienników, wreszcie to zrobiła. I mimo, że znam wszystkie, oprócz ostatniego, dzienniki, to wciąż była to dla mnie fascynująca (i diabelnie twórcza myślowo) lektura. Felberg dała dużo od siebie.
Zaznaczam, to książka raczej dla prawdziwych fanek i fanów, niekoniecznie tych od wpadających w ucho piosenek. Bo faktycznie, jak głosi obwoluta, to biografia totalna. Ma grubo ponad 600 stron, a to tylko pierwsza część. Dodatkowo jej ton bynajmniej nie jest lekki.
Tytuł: „Osiecka. Rodzi się ptak” bardzo adekwatny. Kolory, skrzydła. Ostry dziób. Podatność na zranienie.
Aga Szynal