Literatura faktu 18 grudnia, 2024
„Walentynowicz. Anna szuka raju”. Doskonała biografia Doroty Karaś i Marka Sterlingowa.
Nie ma kryształów. Są ludzie. Wiele zawdzięczamy Annie Walentynowicz, więc wspaniale, że powstała tak solidna biografia na jej temat. Że przywraca jej należne miejsce. Nie była tylko „pretekstem” do rozpoczęcia strajku w sierpniu 1980, odgrywana przez nią rola była zdecydowanie większa. A jej historia dziewczyny, która do Gdańska przyjechała jako służąca i która dzięki pracy w socjalistycznej stoczni odnalazła sens i dumę, która była przodowniczką, przekraczała normy, by potem zacząć aktywnie występować przeciw bezdusznemu, jak się ostatecznie okazało, ale także zwyczajnie nieskutecznemu, systemowi, skupia w sobie jak w soczewce kawał historii Polski.
Jeszcze lepiej, że to biografia, która pokazuje ją w całej złożoności. To, co sama by chciała na swój temat opowiadać, przede wszystkim zaiste piękna i ważna karta Solidarności, jej naprawdę ogromna odwaga, bezkompromisowość oraz wieczna gotowość niesienia pomocy i to, co ukrywała. Choćby ukraińskie pochodzenie i brat w UPA, o których nie zdecydowała się publicznie mówić (interesujące w tej historii jest dla mnie to dlaczego tak wybrała).
Nie ma kryształów. Są ludzie. Anna Walentynowicz by się jednak ze mną nie zgodziła. Dlatego tytuł: „Walentynowicz. Anna szuka raju” tak wiernie oddaje sedno tej postaci. Wszystko albo nic. I dużo frustracji, że świat jednak nie chce być czarno-biały i nawet gdy go będzie niestrudzenie malować na wyraźne kolory, to jednak wylezą szarości (choć opowiedziana przeze mnie w rolce historia agentki pokazuje, że i jednoznacznie czarne plamy są obecne).
Świetna rzecz! Ogromna praca reporterska, źródłowa. Doskonałe wyczucie. Polecam bardzo.
Aga Szynal