Literatura piękna 14 stycznia, 2025
Krzątanie po ukraińskiej prowincji sprzed wojny. Mocne pisarsko opowiadania Iryny Ciłyk „Czerwone ślady na czarnym”.
Wyjątkowo mocne (pisarsko) są te opowiadania ukraińskiej pisarki Iryny Ciłyk. Nie przegapcie ich! Tak jak rozumiem moc pisania Żadana, ale nie zawsze się w niej odnajduję, tak tu jestem na sto procent; doceniam, ale i maksymalnie odczuwam. Może dlatego, że znów patrzę oczami kobiet?
Pisarka opowiada o o małych ludziach z dużymi problemami, o bezradności. Głównie o ukraińskiej prowincji, ale diabelnie uniwersalnie. Zwłaszcza, że udaje się jej w zalewie czerni nie zagubić światła czy choćby poświaty nadziei. Zgadzam się z Oksaną Zabużko, która pisze na obwolucie, że Ciłyk udaje się utrzymać nas w przekonaniu, że mimo zmagań z dramatem egzystencji, ów dramat nie jest całkowicie pozbawiony sensu, miłość zwycięży. I zgadzam się, że to właśnie jest wyznacznikiem dobrej literatury. Wiele razy powtarzałam, że nie lubię prozy, która tylko tonie w czerni.
Ot, choćby moje ulubione chyba opowiadanie „Garnitur”. O byłej żonie alkoholika, matce osadzonego w więzieniu, mieszkającej w niewielkim mieszkaniu z byłym mężem i rodziną córki. Jest wyjątkowo gorzkie, lecz mimo to jego zakończenie pozwala odczuć sens tego, że Jolanta Brach-Czaina wyprowadziła swoją filozofię z krzątactwa.
Przełożyła: Katarzyna Fiszer
Aga Szynal
Więcej postów
Gloria Steinem „Moje życie w drodze”. O odejściu od „albo-albo”.
12 września, 2026
Anna Cieplak „Istoty zależne”. Relacje, troska, globalizacja.
11 września, 2026