Literatura piękna 04 lutego, 2025
Wstrząśnięta i zmieszana. „Pierwszy bandzior” Mirandy July.
Jej „Na czworakach” totalnie kupiłam i od razu sięgnęłam po kolejną pozycję. Ale jeśli chodzi o „Pierwszego bandziora” mam mieszane uczucia. Z jednej strony Miranda July ma bezwględną pisarską moc, jakąś niebywałą energię. Nie umiałam przestać czytać. Z drugiej im dalej w las tym bardziej wydawało się, że to jednak nie moje. Groteska zbyt groteskowa albo po prostu to ja się w niej gubiłam, nie łapałam wątków, czy może raczej nie umiałam ich poczuć. Natręctwa, manie, dziwactwa były zbyt głęboko wydestylowane, ciężko było mi je unieść.
Jestem zdezorientowana. Pewnie będę jeszcze próbować czytać inne książki Mirandy July. Tym bardziej, że dużo bardziej przypadła mi do gustu ostatnia część tej powieści.
Aga Szynal
Więcej postów
Patti Smith „Chleb aniołów”. Autobiografia muzyczno-pisarska.
25 września, 2026
Pocisk ze sztuki. „Kochanek” Marguarite Duras.
24 września, 2026