Blog o literaturze kobiet

Literatura piękna 08 czerwca, 2026

Smutna książka o życiu przepuszczonym przez palce zaniechania. Natalia Ginzburg „Tak wyszło”.

To jest smutna książka.
Przenika do niej smutek Natalii Ginzburg, której mąż, działacz antyfaszystowski i pisarz, Leone Ginzburg, zmarł w więzieniu w Rzymie (w 1944 roku).

Ale jest o czymś innym. O wszystkich tych „tak wyszło”, czyli o życiu pogrzebanym za życia brakiem odwagi do podejmowania decyzji, brakiem odwagi do pójścia za sobą. Godzeniem się na to, co przychodzi.

Życiu – przepuszczonym przez palce zaniechania.

Zaczyna się strzałem – żony do męża. A potem na raptem stu stronach dowiadujemy się: dlaczego? I, jak to u Natalii Ginzburg, jest prosto i gęsto.

I może w ten sposób Natalia Ginzburg opłakała swojego męża. Który – działał, a nie czekał na to „jak wyszło”. Może właśnie w tym przyjrzeniu się odwrotności świadomego działania jest miłość do niego.

W każdym razie ja niezmiennie kocham Natalię Ginzburg jako pisarkę. To nie jest moja ulubiona jej książka, ale cieszę się z każdej wydanej po polsku.

Natalia Ginzburg to klasyczka. Inspirowała wiele innych pisarek. Ja zwróciłam na nią kiedyś uwagę dzięki wywiadowi z Vivian Gornick. Potem, rozmawiając z Zeruyą Shalev, dowiedziałam się, że i ona czerpała od Ginzburg inspirację.

A najbardziej polecam „Słownik rodzinny” i „Nasze dni wczorajsze” (ten drugi tytuł do dostania raczej tylko w antykwariatach i bibliotekach, bo był wydany już dość dawno temu).

Aga Szynal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej postów

Newsletter

Chcesz, żebym raz w miesiącu poleciła Ci najlepszą przeczytaną przeze
mnie książkę? Zapisz się na newsletter.

Loading