Literatura piękna 09 stycznia, 2024

Dobry debiut, czyli „Strużki” Marii Halber.

Śledzę pilnie Wydawnictwo Cyranka, nawet wtedy gdy bierze się za wydawanie gatunku, który generalnie coraz częściej doprowadza mnie do szewskiej pasji albo przynajmniej irytacji, w czym zresztą czuję się mocno odosobniona:  mini prozy pisanej w pierwszej osobie.

„Strużki” takie właśnie są. Ale z jakiegoś powodu po raz kolejny Cyranka do mnie trafiła!

Może dlatego, że ta proza ani trochę nie jest egotyczna? Że dzięki powyższemu bohaterki są z krwi i kości a nie ze splątanych, zajętych sobą myśli narratorki? Sam język (celny, oszczędny) by mnie nie przekonał. Ale jest i fabuła. To nie tylko książka – zapis emocji, choć przecież emocji tu nie brakuje. Jest dojrzewanie. Są dwie przyjaciółki z całkiem różnych i coraz mocniej rozchodzących się światów. Co okaże się kluczowym zwrotem akcji?

Zakończenie ma mnie w garści. Puentuje tytuł. I stawia całą książkę w zupełnie innym świetle: a więc to o tym? W ten nurt zbierają się strużki?

Sprawdźcie.

Aga Szynal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *