Literatura piękna 30 stycznia, 2024
„Długi płatek morza”. Allende jako rasowa opowiadaczka.
Isabel Allende jest doskonałą opowiadaczką, a ja lubię pisarki-opowiadaczki, które prowadzą nas przez jakąś historię w miarę lekko, tak, że zatapiamy się w niej bez reszty, zapominamy o świecie. A najbardziej lubię jak ta historia nie jest zbyt grubo ciosana, nie jest też czystym graniem na emocjach (choć emocji dostarcza). Zostawia pytania. Tak właśnie jest w „Długim płatku morza”.
Dodatkowo dostajemy też, jak to często bywa u Allende, kawałek powtórki z historii. Zaczyna się od wojny domowej w Hiszpanii. Potem mamy Chile i burzliwe zmiany polityczne. Te dwa kraje spłata ze sobą Pablo Neruda, chilijski poeta, który organizuje pomoc dla migrantów uciekających przed reżimem Franco. Statek, który wywiezie ich na inny kontynent. A na tym statku znajdzie się między innymi dwójka bohaterów, których losy będziemy śledzić już do końca.
Choć właściwie każda książka Allende sprawiła mi przyjemność, to jednak nie jest to według mnie równa pisarka. Najwspanialszym znanym mi jej tytułem pozostaje „Dom duchów”.’ Tam jest to coś, co czyni literaturę wielką. Ostatnia wydana jej powieść, „Violeta” była dla mnie tylko porządnie napisaną powieścią. „Długi płatek morza” jest czymś pomiędzy. Ale zdecydowanie polecam.
Aga Szynal
Więcej postów
Patti Smith „Chleb aniołów”. Autobiografia muzyczno-pisarska.
25 września, 2026
Pocisk ze sztuki. „Kochanek” Marguarite Duras.
24 września, 2026