Literatura piękna 20 października, 2024

Niezła literatura środka. „Błahostka” Magdy Tereszczuk.

Od początku miałam na nią chrapkę, a kiedy przeczytałam pierwszą stronę upewniłam się w swoim wyborze. Wyglądało na to, że będzie wciągająca powieść z „mojego świata”. Chyba każdy ma czasem ochotę poczytać o środowisku jakie zna, prawda? Ja w każdym razie od czasu do czasu  bardzo, a tego typu rodzimych książek, psychologicznych, osadzonych w czasie teraźniejszym, w środowisku klasy średniej, niemal nie ma. Dodatkowo lubię, kiedy fabuła toczy się w scenach, a tu od początku tak było. Gotowy scenariusz.

Przez pierwsze kilkadziesiąt stron niespecjalnie jednak wierzyłam głównej bohaterce. Klarze. Nie w pełni udawało mi się „poczuć” jej świat. Ostatecznie minęło to jednak bezpowrotnie – w końcu to pierwszoosobowa narratorka, opowiada nam wydarzenia tak, jak sama je widzi i czuje. Być może my postrzegalibyśmy je inaczej. A że za tym wszystkim kryje się drugie dno i ukryte motywacje? Znów, po stronie czytelniczki, czytelnika zostaje ostateczna interpretacja. Zresztą, krok po kroku, odsłaniają się kolejne warstwy i ma to niebagatelne znaczenie dla mojego odbioru całości.

Paradoksalnie „Błahostka” jest książką, która spowodowała u mnie dużą empatię z mężczyznami, zawikłanymi w przekazane im w procesie wychowania powinności oraz wymagania współczesności, w tym te pochodzące od ich partnerek. Ciężki orzech do zgryzienia. Świetnie wykreowani bohaterowie. Wszyscy trzej.

Lektura nie za lekka, nie za ciężka, w sam raz na spędzenie z nią dobrego czasu. Całkiem sporo mam po niej refleksji. Co mi się zawsze podoba.

Aga Szynal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *