Literatura piękna 15 września, 2025
Codzienność, zwykłość, relacje rodzinne. Literatura obyczajowa najwyższej klasy. „Zawsze jest ktoś” Petry Soukupovej.
Po jaką powieść teraz sięgnąć?
Zapiszcie:
„Zawsze jest ktoś” Soukupovej.
Jeśli znacie tę czeską pisarkę, to jestem pewna, że nie przejdziecie obojętnie koło jej nowego tytułu. Ale istnieje duża szansa, że nie znacie, bo wydaje ją małe wydawnictwo, której nie organizuje znaczącej promocji.
Lubicie wgryzanie się w codzienność, zwykłość, rodzinne sprawy, a hasło „brak fabuły” Was nie przeraża, a wręcz przeciwnie? To będzie coś w sam raz dla Was. Ja dokładnie takich narracji szukałam zaczynając swoje świadome obcowanie z literaturą kobiet. Dotykających zwykłości.
Świetnie sprawdza się rozłożenie tej powieści na trzy głosy – swoją wersję opowieści snuje przede wszystkim Veronika, dyrektorka biblioteki, mama dwójki nastolatków, żona i córka trudnych rodziców, która mierzy się z własną frustracją związaną z relacjami z nimi, pogłębioną przez śmierć matki. Oprócz tego życie tej rodziny relacjonuje piętnastoletnia córka, która właśnie zdaje egzaminy do liceum i przeżywa pierwsze nieszczęśliwe zakochanie oraz jej, nie dość przykładający się do nauki, jeżdżący na deskorolce, brat.
Niewiele więcej, jeśli chodzi o akcję, się tu wydarzy.
Ale sposób w jaki Soukupovà konstruuje postacie, rozkłada na czynniki pierwsze ich relacje, ich wewnętrzne emocje, jest bezbłędny. Największy nacisk jest w tej akurat powieści położony na uwewnętrzniony głos rodziców, nawet tych, z którymi się nie zgadzamy, na zmagania, jakie musimy niekiedy podjąć, żeby w ogóle słyszeć same siebie. Ważny jest również wątek wiecznej niepewności dotyczącej tego jak wychowywać własne dzieci (wątek wyjątkowo mi bliski, nie na darmo sama napisałam powieść „Wychowanie”).
Czytałam z zapartym tchem, bo to historia, którą mogłaby mi opowiadać jakaś moja koleżanka (tyle, że wtedy słyszałabym ją pewnie w odcinkach).
Przełożyła: Julia Różewicz
Aga Szynal