Blog o literaturze kobiet

Literatura faktu 08 listopada, 2022

Gotowi na zmianę? Bell Hooks.

Nikt jeszcze w tak rozbudowany, ale jednocześnie prosty sposób nie potrafił mi wyłożyć tego, co intuicyjnie wiem od zawsze: feminizm nie tylko nie jest przeciwko mężczyznom, ale i być nie może. Tu nie idzie o walkę o to, kto będzie dominował: my czy oni. Tu idzie o zmianę całego paradygmatu. O umiejętności przeżywania swojego życia w oparciu o dobre partnerskie relacje, w których nie zakładamy masek przynależnych naszej płci, a raczej dbamy o swoje integralne ja.

„W relacji opartej na dominacji i przymusie nie ma miejsca na miłość” – pisze Bell Hooks w swojej książce „Gotowi na zmianę”. Truizm? No pewnie, ale kluczowy. Może stąd te nasze aktualne problemy z relacjami?

„Nauka noszenia maski to pierwsza lekcja patriarchalnej męskości, którą odbiera chłopiec. Uczy się on, że nie można my wyrażać najgłębszych uczuć, jeśli stoją one w sprzeczności z akceptowalnymi zachowaniami, które seksizm definiuje jako męskie. (…) chłopcy bardzo wcześnie uczą się zdradzać samych siebie(…)”.

Jeśli mężczyźni uwewnętrzniają głęboko niemożność okazywania uczuć, takich, jakie naprawdę przeżywają, to jak potem wymagać od nich, żeby pracowali nad związkiem? A przecież tego właśnie od nich wymagamy. Wyciągamy (i dobrze!) ramę patriarchatu i próbujemy budować od nowa, ale to boli i wymaga przebudowania nie tylko postrzegania kobiet, ale i mężczyzn.

A na razie przecież często dzieje się po prostu tak:


„Jeszcze nigdy w historii naszego społeczeństwa nie zachęcano kobiet tak gorliwie, żeby założyły patriarchalną maskę i pogrzebały swoje ja równie głęboko jak mężczyźni. Akceptują one ten paradygmat ponieważ czują, że lepiej dominować niż być dominowaną”.

Dla mnie osobiście w tym właśnie cytacie tkwi sedno rzeczy. Bardzo długo byłam przekonana (nieświadomie), że jeśli chcę równouprawnienia muszę po prostu wejść w męskie buty i stanąć do rywalizacji. Bo chodzi o wygrywanie. Przychodziło mi to tym łatwiej, że jestem z natury ambitna, nastawiona na osiąganie celu, zadaniowa. Potrzebowałam aż macierzyństwa, żeby umieć spojrzeć na to inaczej. Tu w ogóle nie chodzi o dominację! Ani o żadne zwycięstwa. W ten sposób zapędzamy się w kozi róg. Chodzi o harmonijne współistnienie na nowych zasadach.

„W przeciwieństwie do większości mężczyzn kobiety zazwyczaj uczy się kompetencji relacyjnych. Zamiast jednak wykorzystać je do podejmowania pracy na rzecz wolności czy miłości, angażują się one w służbę dominacji. Musimy zatem przyznać, że kobiety jako zbiorowość wcale nie są bardziej dojrzałe od mężczyzn. W obu grupach istnieją jednostki, które dążą do odkupienia i kompletności (…) ale większość z nas w dalszym ciągu obawia się wejść na ścieżkę prowadzącą do zakończenia wojny płci i dającą szansę na miłość”.

Wiem, że to podejście Bell Hooks niektórym wyda się kontrowersyjne. No bo jak to? Znów obwiniamy kobiety? Przecież to my mamy przechlapane (i to od wieków). Przecież to my jesteśmy gorzej traktowane. Na różne sposoby. Na nas spada większość obowiązków domowych. Nam się mniej płaci. Ofiarami przemocy też są w ogromnej większości kobiety. Ze wszystkiego doskonale zdaję sobie sprawę. Dalej jestem jednak w zgodzie z Bell Hooks z powodów głęboko racjonalnych: uważam, że jeśli chcemy prawdziwej zmiany to musimy uwzględnić całość obrazka, a nie tylko jedną płeć. Inaczej będzie tak jak zawsze w historii ludzkości, czyli zmieni się po prostu ośrodek władzy. Wyzysk jest zły? Klasa robotnicza do spółki z chłopami rżnie panów i pali ich dwory. Po czym sama dorywa się do koryta. I zaczyna tropić wrogów.

Świetnie opisuje taki scenariusz dotyczący ruchu kobiecego, który zaczyna panować nad światem, czeska pisarka, Petra Hulová, w swojej dystopii „Krótka historia ruchu” (aż ciarki mnie przechodziły, kiedy o tym czytałam; a przecież Hulová sama jest feministką, a więc tylko ostrzega przed przedobrzeniem sprawy).  

Zatem jeśli chcemy uniknąć tych schematów (a przecież ostatnie doświadczenia uczą nas, że złe, najpaskudniejsze schematy wciąż wracają) to powinniśmy brać pod uwagę takie właśnie głosy, jak ten opisany w „Gotowi na zmianę”.

Pytanie brzmi tylko – czy rzeczywiście jesteśmy gotowi?

Bardzo nam tego życzę.

Aga Szynal

Gotowi na zmianę? Bell Hooks.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej postów

Newsletter

Chcesz, żebym raz w miesiącu poleciła Ci najlepszą przeczytaną przeze
mnie książkę? Zapisz się na newsletter.

Loading