Literatura piękna 04 kwietnia, 2024
Świeżym, intymnym językiem o rodzinie. „Źródła” Marie-Hélèn Lafon.
Jej „Nasze życie” wpadło mi w ręce zupełnym przypadkiem i zadziwiłam się, że tak mnie wciągnęło. Sięgnięcie po kolejną jej książkę było więc oczywistością. Z przyjemnością zakonotowałam też fakt, że tłumaczyła ją Agata Kozak, ta sama, która odpowiada za przekład fascynujących mnie „Ciał” Ernaux.
„Źródła” Marie-Hélèn Lafon to kameralna historia pewnej francuskiej rodziny rolników. Opowiedziana z trzech perspektyw. Przede wszystkim tej unieszczęśliwionej,której w pewnym momencie wydaje się, że nic jej już nie czeka, że innego życia już nie będzie, tylko ten strach. Przed przemocą. Ale to matka. Ze względu na swoje dzieci jest w stanie zdobyć się nawet na heroizm. Następnie – z perspektywy ojca. Który po latach mierzy się ze swoją samotnością, rozbitą rodziną. Losem nie takim, jaki przewidział, nie przestającym do wzorca i wyobrażeń. Ciągle chyba nie za wiele rozumie. A na końcu – do swojego domu, w którym spędziła kilka pierwszych lat życia, wraca córka. Która jest już niezmiernie daleko od świata wsi. To jej ojcowizna?
I czy to właśnie ten spadek jest dla niej najważniejszy?
Czy może raczej tym, co liczy się naprawę jest fakt, że matka w pewnym momencie zdobyła się na niewyobrażalne i rozwiodła się, żeby uchronić córkę przed dorastaniem w strachu?
Wszystko to tematy dobrze już przerobione literacko. Ale udaje się w nie pisarce wgryźć na tyle głęboko, że jej słowa mają w sobie świeżość. Intymności.
Aga Szynal
Więcej postów
Patti Smith „Chleb aniołów”. Autobiografia muzyczno-pisarska.
25 września, 2026
Pocisk ze sztuki. „Kochanek” Marguarite Duras.
24 września, 2026