BLOG O LITERATURZE KOBIET

Sportowe zatracenie. „Western Lane” Chetny Maroo.

Finalistka Nagrody Bookera, Chetna Maroo i jej  „Western Lane” to króciutka powieść, którą w całości połknęłam podczas jednego posiedzenia w samolocie.

Uczucia mam mieszane. Ale zapamiętam ją mocno i na plus głównie z jednego względu.

Nie udało mi się głębiej wejść w warstwę dotyczącą przeżywanej przez główną bohaterkę, jej siostry i ojca żałoby po zmarłej mamie. Z całą pewnością zabrakło mi też wiedzy, żeby właściwie odczytać wszelkie kulturowe niuanse i związane z nimi problemy.

Za to dosłownie pochłonęłam ją ze względu na inny, kluczowy aspekt: sport. Sport jako sposób na znalezienie sobie zajęcia w żałobie. Sport jako centrum życia. Sport jako zmaganie się z własną głową poprzez ciało. Sport jako sposób na siebie.

Sportowy ból, który jak nic innego łagodzi grozę życia.

Momentami dosłownie sama czułam te treningi na sucho. To uczenie się poprzez wielogodzinne oglądanie meczy mistrzów. Długie, głębokie podania obliczone na wykończenie przeciwniczki, dla samej siebie – bez litości. Ból ręki zmęczonej walką. Maksymalną koncentrację na tym, co na korcie. Nic innego wtedy nie istnieje.

I z tego właśnie względu – naprawdę było warto. A ja tej książki nie zapomnę  (ostatni raz podobne odczucia miałam przy „Niedostatku” Lynn Streger Strong, gdy narratorka opowiadała o bieganiu. To było mocne).

Przełożyła: Olga Dziedzic

Aga Szynal

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej
Postów