Literatura piękna 21 lipca, 2026
Moja ulubiona powieść Ann Patchett . „Dziedzictwo”.
To będą u mnie wakacje czytania Ann Patchett.
Każda kolejna książka Patchett, którą czytam podoba mi się bardziej. „Stan zdumienia” był po prostu wciągającą, dobrze opowiedzianą historią, wprost idealną na wakacje, diabelnie przyjemną w czytaniu, natomiast „Dziedzictwo” – to już pełna klasa! Bo nie tylko zaangażowałam się w tę opowieść od pierwszych stron, ale też jestem pewna, że nie zapomnę jej tak łatwo; że były tu takie fragmenty, przemyślenia, sceny, które zostaną ze mną na dłużej.
Sam tytuł, „Dziedzictwo”, dla mnie miłośniczki Philipa Rotha, kojarzy się oczywiście właśnie z tym wielkim żydowskim i amerykańskim pisarzem. A ważnym wątkiem powieści Patchett staje się książka o tym samym tytule, napisana przez fikcyjnego wielkiego pisarza, Leo Posena; dotyczy ona historii rodziny, o której opowiada nam również Patchett – patchworkowego małżeństwa i szóstki dzieci wędrujących pomiędzy dwoma domami, w dwóch różnych stanach. U Patchett poznajemy ją na przestrzeni 50 lat. A ja lubię klasycznie napisane historie długiego trwania.
Główną bohaterką jest Franny, która w pierwszej scenie, od której zaczyna się wielka zmiana dla dwóch rodzin (czyli romans), została właśnie ochrzczona. Z tej okazji odbywa się przyjęcie. Ale mamy okazję śledzić losy różnych członków tej rodziny i to jak nowa trajektoria losów wpłynęła na nich wszystkich.
Czyli – jest wybór. Są życiowe konsekwencje. I ciekawa psychologicznie puenta. Ale jeszcze ciekawsze – wszystko to, co wydarza się po drodze.
Biorę się za kolejną powieść Patchett. „Świętą patronkę kłamców”.
Przełożyła: Anna Gralak
Aga Szynal