Literatura piękna 22 października, 2024

„Intermezo”. Sally Rooney i czytelniczy trans.

Jest coś wyjątkowego w tym, jak Sally Rooney potrafi budować intymność świata. Zanurzanie się w rzeczywistość jej bohaterów (tym razem dwóch braci, 32-letniego  Petera, prawnika i 22- letniego Ivana, uzdolnionego szachisty, którzy mierzą się ze śmiercią ojca) ma w sobie coś z mantry. Powtarzają  się akcenty, mikro sytuacje dnia codziennego, rozmowy, przemyślenia, powroty do przeszłości;  to wszystko dość długo trwa, ale mnie to zupełnie nie przeszkadza, przeciwnie, ja wpadam w pewien rodzaj czytelniczego transu. To jest uczucie, które w czytaniu kocham najbardziej. Głęboka koncentracja zarówno intelektualna, jak i duchowa. I z każdą powieścią Rooney odczuwam je mocniej. Bo Rooney, w moim przekonaniu, z każdą kolejną – dojrzewa. Pisarsko i życiowo.

Przy czym, należy zaznaczyć, ja tu nie do końca odnajduję siebie, a bohaterowie Rooney zawsze są dla mnie nieco za młodzi w stosunku do mojego aktualnego etapu życia,  więc nie chodzi mi o ten rodzaj przyjemności płynący z podobieństw. To dla mnie raczej bliskie spotkanie z innością drugiego człowieka, który pozwala mi podejść tak blisko, jak to tylko możliwe. Czuję bicie serc Petera i Ivana. Sylvii. Naomi. Margaret. Przepływają przeze mnie ich gorączkowe myśli. Lęki. Frustracje. Niemożności. Oraz zachwyty, spełnienia.

Zaskoczyło mnie rozwiązanie. Daje do myślenia (a wszycie w tę powieść Wittgensteina jest doprawdy mistrzowskie).

„Intermezzo” jest dla mnie przeżyciem.  Jedną z bardziej poruszających czytelniczo wypraw tego roku. Życzę sobie takich więcej.

Premiera wersji polskiej w marcu 2025 roku. Wydaje @wydawnictwo_wab Tłumaczy: Jerzy Kozłowski.

Aga Szynal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *