Literatura piękna 24 lutego, 2025
Stara miłość i nowy (dla mnie) tytuł: „Małe cnoty” Natalii Ginzburg.
Krótkie eseje, 137 stron, a inspiracja wielka. Ginzburg dzieli się swoimi rozważaniami na temat pisania, dojrzewania, przyjaźni, miłości, wychowania, pracy. Jeśli przychodzi Wam teraz na myśl zalew poradników, to jednocześnie macie rację, podobne tematy i nic bardziej mylnego, bo w wykonaniu Włoszki to jest literatura. Lapidarna, prosta, do cna przemyślana.
Pierwsza część jest po prostu bardzo dobra. Druga mnie zachwyciła. Między innymi tytułowe „Małe cnoty”. Są o wychowaniu (a ja właśnie skończyłam powieść o tym tytule), więc dosłownie spijałam słowa z ust Ginzburg:
„Dlatego dobrze by było, gdyby nasze dzieci już od małego wiedziały, że za dobro nie ma zapłaty, a za zło nie ma kary. Mimo wszystko jednak należy kochać dobro i nienawidzić zła, choć nie da się tego logicznie wyjaśnić”.
„Jeśli nasze dzieci cierpią z powodu porażki, my jesteśmy po to, by je pocieszyć; by dodać im otuchy, gdy czują się upokorzone. Jesteśmy również po to, by ściągać je na ziemię, gdy sukces namącił im w głowach. Jesteśmy tam po to, by zamknąć szkołę w jej skromnych i wąskich ramionach. Nie powinna obciążać przyszłości i ma być zwykłym pakietem narzędzi, spośród których być może jedno będzie można sobie wybrać na przyszłość”.
Kocham również nadzwyczajnie „Relacje międzyludzkie” – opisać na kilkunastu stronach (tak dogłębnie) kolejne fazy życia człowieka, to sztuka nie lada.
Macie ochotę na post-karuzelę z wybranymi przeze mnie najbadziej poruszającymi cytatami z Ginzburg?
I czy czytałyście, czytaliście coś tej autorki? Lub zamierzacie sięgnąć po „Małe cnoty”?
Aga Szynal
Więcej postów
Patti Smith „Chleb aniołów”. Autobiografia muzyczno-pisarska.
25 września, 2026
Pocisk ze sztuki. „Kochanek” Marguarite Duras.
24 września, 2026