Literatura faktu 13 listopada, 2025
„Wszystko to zbyt małe. Eseje ku chwale nadmiaru”. Becca Rothfeld broni nas przed światem wypranym z emocji i ryzyka.
Becca Rothfeld broni nas przed światem wypranym z emocji i ryzyka, opisanym przez Lema w „Powrocie z gwiazd”.
„Wszystko to zbyt małe. Eseje ku chwale nadmiaru” to jest taka książka do otwierania głowy. Kąsa, czepia się, wytrąca z kolein myślowych mód i robi to logicznie, erudycyjnie, ze swadą.
„Jednakże tym, czego w istocie pragniemy jest całe piękno świata naraz, pełne, wszechogarniające piękno”.
O tym opowiadają te eseje. A więc o sztuce (która nigdy nie może być traktowana celowo), miłości, seksie. O tym, żeby nigdy nie próbować ich przycinać do naszych malutkich teoryjek, bo i tak wylezą spod kołderki. O teorii uważności, która każe nam nie pragnąć całego piękna świata, a przecież tylko to jest prawdziwie ludzkie.
Becca Rothfeld bierze na tapet różne teksty kultury, od abstrakcyjnych filmów grozy (dość ciężko mi się czytało ten długi fragment, bardzo nie lubię takich filmów a tu były szczegółowo opisane, wyobraźnia mi pracowała) poprzez współczesne powieści (krytykuje ich fragmentaryczność, chce by powieść pomieściła więcej, całe człowieczeństwo, a nie tylko kruche ego bohaterki) po modne teorie (uważność, minimalizm) i nie bierze jeńców. Jeśli chodzi o seks na przykład po równo dostaje się zarówno prawicowym purystkom jak i lewicowym przycinaczkom przyjemności do kanonu słusznej idei. Cenię tę bezkompromisowość.
Diabelnie warto było czytać. Choć to lektura jednocześnie olśniewająca i męcząca. Robiłam sobie przerwy na inne książki, czytałam dość długo.
Aga Szynal