Literatura piękna 17 stycznia, 2023
„Coraz mniej światła” Nino Haratischwili. Rewers męskich opowieści o świecie „honoru”.
To jest rewers „Króla”, rewers „Ojca chrzestnego”, rewers tych wszystkich męskich opowieści o przemocy, agresji i „honorze”. Pokazuje jak ten świat, w którym rządzi brutalna siła (jak w Gruzji w opisywanym czasie) usadza kobiety. Jak czyni je przedmiotem handlu. Pozbawia własnej woli. A tym, które się na to nie godzą szykuje rachunki nie do zapłacenia. Nino Haratoschwili skupia się na kobiecym punkcie widzenia. Bohaterkami są w końcu cztery przyjaciółki i to jest historia widziana ich oczami.
Nie mogłam jednak oprzeć się wrażeniu, że autorka pozostaje przy tym nieprzytomnie wierna mitowi romantyzmu. Momentami dawałam się temu porwać, w końcu romantyzm porywa i to właśnie z jego powodu powieści tej gruzińskiej pisarki są bestsellerami; a momentami wręcz przeciwnie, drażniło mnie to, wydawało się odrealnione. Choć z drugiej strony: co ja wiem? Jestem ze świata pokoju. Spokoju. Tego, w którym późny kochanek głównej bohaterki poddaje się psychoanalizie ze względu na śmierć 80 rodzica, takie to jest dla niego przeżycie. Czy dobrze wychwyciłam u Haratoschwili tę nutę: nigdy nas nie zrozumiecie, my żyliśmy jednak mocniej choć przyszło nam stracić wiele? Przypomina mi ona trochę Oksanę Zabużko i jej „Badania nad ukraińskim seksem”. I „Powrót z gwiazd” Lema, w którym świat bez niebezpieczeństwa i gwałtownych emocji nie pozwala żyć w pełni. Bronię się przed tym oglądem spraw. Choć wojna w Ukrainie pokazuje być może, że nie potrafimy jako ludzkość na dłuższą metę inaczej.
Jeśli podobało Wam się „Ósme życie” nie zawiedziecie się. Znów jest rozmach, znów są emocje, znów siedemset stron nie ma żadnego znaczenia, bo cóż to jest z piórem Haratoschwili? Trzeba jej zresztą przyznać, że nikt chyba tyle nie zrobił dla pokazania historii Gruzji światu co ona.
Aga Szynal
