BLOG O LITERATURZE KOBIET

„Proste równoległe”, czyli książka, którą polecę koleżankom spoza bookstagrama.

Czy trzeba czytać? A do tego, czy trzeba czytać dużo? Otóż, prawdę mówiąc, ja tak nie uważam. Czytanie jest moją pasją, przyjemnością, odskocznią, ratunkiem i pewnie jeszcze wiele innych funkcji mogłabym tu dopisać, gdybym się dobrze zastanowiła. Ale wcale nie sądzę, że należy przymuszać do czytania, jako czynności wręcz obowiązkowej dla wszystkich. Można nie lubić czytać? Można! I nic mi do tego. Najwięcej osób, które znam, stosuje jednak wobec książek zupełnie inną strategię. Lubią zajrzeć do jakiejś dobrej lektury, ale tylko od czasu do czasu. I bynajmniej nie chcą wtedy sięgać po knigi grubego kalibru, bardzo trudne, wymagające ogromnej uwagi i zaangażowania, takie, których przeczytanie przeora im każdą komórkę mózgu. Na taką właśnie okoliczność wymyśliłam kategorię: dobre książki wagi lekkiej. Chodziło mi o te tytuły, które mogę bez wahania polecić moim koleżankom, gdy pytają o coś wciągającego, nie nazbyt trudnego, ale wartościowego. Wbrew pozorom takiej literatury można czasem ze świecą szukać.

Ale, ale… dziś coś dla Was mam. „Proste równoległe” wprost idealnie pasują do tej kategorii. To dobrze napisana, klasyczna powieść. Ze świetnie opowiedzianymi, wielowymiarowymi bohaterkami. Pozwalająca współodczuwać. Taka, od której nie chcemy się oderwać. Tłem jest Polska na przestrzeni lat. Są w niej echa wielu ważnych dla nas wydarzeń historycznych. Ale bynajmniej nie stanowią one sedna. Najważniejsze bowiem są dwie kobiety. Mistrzyni. I jej uczennica. Skrzypaczki. Obie postawione przed arcytrudnymi wyborami życiowymi. Bo które życiowe wybory nie są trudne? Coś za coś. Nie ma inaczej. Tylko które „coś” będzie dla nas lepsze? I kiedy będzie nam dane się o tym przekonać? Jak się okazuje kobietom wybierać jest jeszcze trudniej niż mężczyznom. Kara za macierzyństwo wpisana jest w końcu w nasz los. Czy kara za brak chęci do macierzyństwa też?

Stworzyła Agata Romaniuk tekst, przez który płynęłam z rozkoszą. To nie znaczy, że nie uwierały mnie pewne poruszane w nim tematy. Jeszcze jak uwierały! Zawsze z pewnego rodzaju przerażeniem patrzę na wielogodzinne ćwiczenia, których wymaga się od dzieci. A w muzyce, tej najwyższych lotów, bez tego się nie obejdzie. Ale czytałam i nie chciałam sobie przerywać tej czystej przyjemności czytania.

Polecam.

Aga Szynal

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej
Postów