Literatura piękna 27 listopada, 2023
Mój rozjazd ze współczesną literaturą autobiograficzną, czyli „Bądź dobra dla zwierząt” Moniki Isakstuen.
Interesuje mnie ta historia: matki, która decyduje się na rozwód. A wcześniej córki rozwiedzionych rodziców.
Znalazłam w niej sporo interesujących spostrzeżeń. Celnych nazw dla pewnych emocji i stanów.
Czytało mi się ją szybko, lekko i z zainteresowaniem. Co nie jest bez znaczenia.
A jednak – to nie mój typ literatury. Drażniła mnie fragmentaryczność. Pisanie, które zupełnie nie uruchomiło w mojej głowie żadnych obrazów (lubię gdy to się dzieje). Nie tyle chodzi o to, że to książka pisana strumieniem świadomości, częstokroć cenię strumienie świadomości, ile raczej o to, że się po niej ślizgałam. Jakbym lizała cukierka przez papierek.
Pisać w ten sposób jest wg mnie nieskończenie łatwiej, ale czyta (mi) się takie pisanie gorzej.
Ale prawdopodobnie jestem dość odosobniona w swojej opinii, bo myślę, że to podobny styl co w przypadku „Nigdy, nigdy, nigdy”, które zebrało sporo pochlebnych recenzji. Choć gdybym ja miała wybierać z tych dwóch, postawiłabym jednak na: „Bądź dobra dla zwierząt” Moniki Isakstuen jako mimo wszystko pełniejszą, ciekawiej skonstruowaną.
Przekład: Iwona Zimnicka
Aga Szynal