BLOG O LITERATURZE KOBIET

Językowy rytm, gracja i samo życie. Gorzka powieść „Juno” Anny Dziewit-Meller.

Pojechała Anna Dziewit-Meller z językiem tej powieści niemal jak lokomotywa Tuwima; jest w tym rytm, gracja i samo życie. Oraz solidnie podkręcona ironia. Żeby było jasne to nie jest ta polszczyzna od wyimaginowanych standardów piękna, tych z worka „kiedyś to było”. To polszczyzna goniącej za własnym ogonem klasy średniej, więc bywa, całkiem udatnie, wku**iona i niekiedy j**bie równo te nierówne rozgrywki ze światem (językowe purystki i puryści, od razu odpuście, to nie dla was).

Dwie siostry, ich mężowie i umierający ojciec. Warszawa. Mazury. Każdemu jego dług. Ten wiodący temat długu, który każdy z nas w jakiś sposób zaciąga mocno mnie zafrapował. Rzecz do przemyślenia, nie do końca jeszcze ją ogarnęłam.

Gorycz leje się obficie, narrator (zbiorowy) jest bezlitosny wobec bohaterek, bohaterów, tym rodzajem bezwględności jaki stosujemy niekiedy wobec siebie podczas samobiczowania (o tym zresztą jest tu dużo, nie na darmo w centrum są przede wszystkim kobiety). Dlatego bardzo mi się spodobało zakończenie, dało dobrą kontrę.

Aga Szynal

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej
Postów