Literatura piękna 06 września, 2024

Kobiecy rewers „Złego”, czyli „Opera na trzy śmierci” Sylwii Stano.

Marzyłam o takiej właśnie powieści: miłosnej w stosunku do Warszawy. Jak „Zły” Tyrmanda. Zaczytywałam się w niej na śmierć od, zdaje się, późnej podstawówki. I wreszcie, wreszcie dostałam jej kobiecy rewers. Choć w postaci bardziej złożonej i zniuansowanej.

„Opera na trzy śmierci” Sylwii Stano, której akcja rozgrywa się w drugiej połowie lat czterdziestych, gra na emocjach, które dopadają mnie zawsze gdy myślę o kompletnie zburzonym mieście. Które bujnie wyrosło z własnych gruzów. Ściskała mnie za gardło.

Jest tu tajemnica. W niewyjaśnionych okolicznościach giną śpiewaczki operowe. Jest Gusta Star, utalentowana i poraniona przez wojnę Żydówka. Czy będzie następna w kolejce? Jest Warszawa, która w przedziwny sposób splata się u autorki z puszczą, bo część akcji dzieje się w Białowieży. I stolica, i puszcza są dzikie, wiecznie w zmianie (kocham!).

„Warszawa każdego dnia wyglądała inaczej, aktualizowała się w szalonym tempie, nie można  było się nią znudzić”.

Jest muzyka, która pomaga walczyć z demonami i daje sens po ogromnym bezsensie wojny.

Są kobiety, bohaterki codziennego życia, bez których nie byłoby przetrwania. Ale nie jest to pisanie spłaszczone pod ideologiczną linijkę, jest w tym raczej odkrywanie nieodkrytego. Elementu obecnego podskórnie w historii Warszawy. W historiach rodzinnych?
(Dedykacja na karcie tytułowej skierowana jest do babć pisarki).

Czytajcie! Stawiam na to, że też Was wciągnie.

Aga Szynal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *