Literatura piękna 27 maja, 2026
„Ewa”. Tym razem Verena Kessler mnie nie przekonała.
Niestety nie przekonała mnie do sobie „Ewa” Vereny Kessler. Mam problem z powieściami, które wychodzą od problemu i dobierają bohaterki pod jego przedstawienie, bo to je spłaszcza i spłaszcza wielowymiarowość życia (moim zdaniem). A tu miałam uczucie, że tak się stało.
Tytułowa Ewa, nauczycielka, głosi kontrowersyjny pogląd, że w obecnej sytuacji klimatycznej nikt nie powinien mieć dzieci (spotyka się z aktami nienawiści). Dziennikarka, która przeprowadziła z nią wywiad (od którego zaczął sie hejt) stara się o dziecko. Jej siostra jest przytłoczona trójką dzieci, nie może złapać tchu, nie ma dla siebie przestrzeni. Ostatnia z przedstawionych bohaterek straciła syna.
To ciekawe zestawienie możliwych życiowych sytuacji, ale to mi nie wystarcza na powieść, bo przyszpilone tu zostały właśnie ledwie pewne zdarzenia, jednak nie kobiety z krwi i kości.
Aga Szynal