Literatura piękna 16 kwietnia, 2024
Ali Smith zawsze zadaje właściwe pytania. „Piąta pora roku”.
Rzadko zdarza się taka pisarska czystość, swobodna precyzja jak ta u Ali Smith.
Elizabeth Strout nie zachwyciła mnie pisząc o pandemii w „Lucy i morze”.
Kompletnie zirytowała, również koncentrując się na pandemii, Sigrid Nunez w „Słabszych”.
(Obie skądinąd cenię).
Ali Smith zaś jest bezbłędna. Bo jej powieści nie da się sprowadzić do tematu pandemii, choć ona tam jest i jest ważna. Ale Ali Smith jak zwykle rozsadza wszystkie tematy. Jej literatura jest większa.
Przyszpiliła nie temat, a teoretycznie nieuchwytnego ducha tej pandemicznej epoki.
Więcej tu pytań, niż odpowiedzi, ale to są właśnie te pytania, które należało zadać. To najbardziej tajemnicza z wszystkich pór roku. Piąta. Poza systemem. Czy trzeba na niej wypalić znak inności? Jak kiedyś na włóczęgach? Odszczepieńcach?
Jak zwykle pełna jest literackich odniesień. Symboli. Tym razem zamazuje się też to, co realne, a co wymyślone. Bohaterka żyje trochę naprawdę, a trochę we własnej głowie. W końcu to czas izolacji. Opowieści zaczynają być jeszcze istotniejsze. Konieczne żeby przetrwać.
Piąta książka pisarki za mną. Każdą polecam. Genialne pisanie.
Świetne tłumaczenie: Jerzy Kozłowski
Aga Szynal
Więcej postów
Patti Smith „Chleb aniołów”. Autobiografia muzyczno-pisarska.
25 września, 2026
Pocisk ze sztuki. „Kochanek” Marguarite Duras.
24 września, 2026