Istotniki niecodzienne 14 czerwca, 2024
Subiektywnie najlepsza literatura kobiet pierwszej połowy 2024 roku.
„Ciała” Annie Ernaux – perła nad perłami. Trzy autobiograficzne teksty, do których przyrównuję ostatnio niemal wszystko, co czytam o kobietach. Genialna Noblistka, która ma dar nicowania na wskroś swojego doświadczenia.
„Fuga” Lauren Groff – opowiadania tak mocne, że jedno z nich przesunęło mi wreszcie w głowie obrazy od Hemingwaya. Nie ma tu żadnego słabszego tekstu.
„West Farragut Avenue” Agnieszka Jelonek – czarna love stry, którą czytałam całym ciałem, tak mocno buchały z niej emocje. Z bebechów, ale bez rozczulania. Z konieczną dozą autodystansu. O żałobie. Czuję z tym tytułem ogromną więź, także pokoleniową.
„Piąta pora roku” Ali Smith – nikt nie potrafi dotykać problemów współczesności tak jak ona. Tym razem o zmaganiu między tym, co dzikie, lecz wolne, a tym, co bezpieczne, lecz za kratami.
„Urban. Biografia” Dorota Karaś i Marek Sterlingow – jeśli w zestawieniu zadeklarowanej miłośniczki fikcji znajduje się literatura faktu, to musi być wybitna. Kawał historii Polski w osobie tego, którego Polacy kochali nienawidzić. Koronkowa robota biograficzna.
„Ściana” Marlen Haushofer – Robinsonada w kobiecym wydaniu. Ponadczasowa proza o przetrwaniu w każdych warunkach.
„Dżiny” Fatmy Aydemir – tytuł z serii: niby nic, a jednak coś; lubię proste opowieści dotykające istoty rzeczy (tu: migracja, tożsamość, rodzina).
'Miałam tak wiele” Trude Marstein – rozbudowana psychologiczna proza, w której wreszcie to kobieta ma prawo dowolnie błądzić na swoich zasadach. Coś w kategorii: ale to się dobrze czyta! Czysta przyjemność.
Aga Szynal