Literatura piękna 05 września, 2024
„Śpiew ptasich serc” Viktorii Lloyd-Barlow, moja książka sierpnia.
Jeśli ktoś (Sunday) na pierwszej stronie zaczyna ci opowiadać świat, w którym je się wyłącznie białe rzeczy, bo wszystko inne powoduje dyskomfort, to już wiesz, że nic nie wiesz. Jeśli doda do tego córkę (Dolly), sarkastyczną nastolatkę domagającą się kolorów i marzącą o tym, by wyfrunąć z rodzinnego gniazda, a potem dorzuci do tego obrazka bezdzietną parę z wyższych sfer, z Londynu, która sprowadza się do domku obok, to zaczynasz się czuć trochę tak jak w przypadku czytania dobrego thrillera (np. Patricii Highsmith).
Niewiele się tam działo fabularnie, a jednak było napięcie. Strach, że to historia, co zmierza do katastrofy.
Zestawienie powierzchownych rytuałów, konwenansów i egocentryzmu Vity (sąsiadki) oraz jej męża, Rollo, z wsobnością, wewnętrzną głębią autystycznej Sunday jest nadzwyczaj mocne. Są w tej książce sceny, które łamią serce. Viktoria Lloyd-Barlow dotkliwie uczy nimi empatii.
Zrobiła na mnie ta powieść ogromne wrażenie. Mocno polecam wszystkim otwartym na inność.
Aga Szynal