Literatura piękna 17 lutego, 2025

Genialna literatura, która irytuje. Ludmiła Ulicka „Drabina Jakowa”.

To jest wielka literatura. Wielka obojętnością, bo to ponad 700 stron. Wielka długością przedstawionej historii – ponad sto lat. Wreszcie, wielka literacko.

„(…)moim bohaterem jest istota. Nośnik tego wszystkiego, czym dysponuje człowiek – wysokością i niskością, odwagą i tchórzostwem, okrucieństwem i czułością, a także żądzą wiedzy”. Tą istotą jest rodzina Osieckich. Zaczynamy poznawać jej historię w Kijowie pod koniec dziewiętnastego wieku. Kończymy we współczesnej Moskwie przed napaścią na Ukrainę. Podróżujemy przez rosyjskie prowincje (miejsca zsyłki). Gruzję. Nowy Jork. A także przez wojnę, rewolucję, zmieniające się układy polityczne. Ale przede wszystkim – podróżujemy przez ludzi. Niosą nas pisane przez ćwierćwiecze listy Jakowa do Marusi, ukochanej żony; jego notatki. A także opowieść o Norze, jego wnuczce, scenografce teatralnej. A potem o jej synu. I wielu innych postaciach.

Zanurzyłam się w „Drabinie Jakowa” po uszy. To było wspaniałe doświadczenie czytelnicze! Myśląc o niej czuję w ustach jakąś słodką gorycz i już, już chciałabym myśleć, że to smak głębokiego wniknięcia w istotę sensu życia, gdy uświadamiam sobie, że w tym wszystkim są przecież jednak rosyjski fatalizm i romantyzm, splecione w przedziwnym uścisku. A te świadomie, wewnętrznie neguję. Łatwo dać się ponieść tej rzewnej, pięknej melodii i przyjąć, że los jest więzieniem, ale czy na pewno? I w tym momencie najbliższy jest mi Jakow, który w każdej możliwej sytuacji, w każdym więzieniu, na każdej zsyłce próbował robić swoje. Wykorzystywać swój talent, umiejętności, rozum. Pozostać przyzwoitym.
Może to Rosja a nie świat w ogóle sprawia, że los jest więzieniem z którego nie sposób się wydostać?

Ludmiła Ulicka, autorka „Drabiny Jakowa”, otwarcie krytykuje reżim Putina.

Aga Szynal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *