Najlepszy rodzimy adres jeśli chodzi o cosy crime. Katarzyna Gacek „Wypadek? Nie sądzę”.
Ostatnio potrzebuję książek, które dadzą mi chwilę wytchnienia. Jak przeważnie o tej porze roku. Wiedziałam pod jaki adres najlepiej się udać. Przez kilka pierwszych stron bałam się jednak, że będę trochę tęsknić za poprzednią serią Gacek, którą bardzo lubiłam (świetne, różnorodne kobiece bohaterki), ale dość szybko mi przeszło. Okazuje się, że ja przede wszystkim lubię pewien niepowtarzalny klimat jej powieści. Urok małego miasteczka (tu: Nałęczów). Ciepłe spojrzenie i empatię wobec wielu bohaterek i bohaterów (nie wszystkich, bo są i ci z gruntu źli, jak to w kryminale, ale tych z dobrymi intencjami jest więcej). I z każdą książką coraz lepsze […]
Isabele Allende „Wiatr zna moje imię”. Chwała wciągającym wyciskaczom łez.
Chwała wciągającym wyciskaczom łez, zwłaszcza kiedy angażują w słuszną sprawę: budzenia empatii. „Wiatr zna moje imię” Isabele Allende to nie jest powieść pokroju najlepszych tytułów pisarki (niezmiennie stawiam tu „Dom duchów”), ale czytało mi się ją wyśmienicie i z radością dodaję ją do grupy: #dobreksiążkiwagilekkiej Połknęłam ją i zapomniałam w tym czasie o bożym (a raczej niebożym) świecie. Rzemieślniczo to jest majstersztyk, bo kunsztownie splatają się w niej liczne losy rozpościerające się w ciągu ostatniego wieku. Jest mały żydowski chłopiec z Wiednia, utalentowany skrzypek, który musi w czasie wojny uciekać przed nazistami i samotnie rozpoczyna nowe życie w Londynie. Anita, […]
Anna Kańtoch, mistrzyni wiarygodnych bohaterek i bohaterów. „Wiara”.
Jestem bardzo specyficzną odbiorczynią kryminałów, bo nie znoszę się bać. Jednocześnie jednak potrzebuję literatury rozrywkowej, a ten gatunek zapewnia świetną zabawę w postaci rozwiązywania zagadki: kto zabił? Walczą we mnie zatem dwa wilki, co skutkuje tym, że ostatecznie sięgam po kryminały tylko od czasu do czasu i bardzo uważnie przyglądam się temu, co biorę do ręki. Anna Kańtoch jest tu jedną z moich ulubionych pisarek. Bo u niej najważniejsze jest nie odmalowanie grozy, tylko głębia bohaterek i bohaterów. Pisarka tworzy wiarygodne, bo niesztampowe postaci i wiarygodny obraz obyczajowy dla swojej akcji. „Wiara” dzieje się w latach osiemdziesiątych, w górskiej, letniskowej […]
„Burza. Miasto gasnących świateł”, czyli obalanie stereotypów pod płaszczykiem kryminału.
Napisałabym, że to tytuł z serii #dobreksiążkiwagilekkiej bo na pewno jest to wciągający kryminał, ale pod płaszczykiem tego gatunku kryje się drugie dno, dla autorki, jak mniemam, o wiele istotniejsze, a w zasadzie kluczowe. Włączenie do pop obiegu homoseksualnych postaci. A w tej części również innych osób ze społeczności LGBTQ+. Bo nic tak przecież nie wpływa na tolerancję jak obcowanie z jakąkolwiek innością. Mamy więc kolejne śledztwo, ale też ciąg dalszy romansu komisarza policji, Adama Aleksandrowicza i ważnej niegdyś postaci przestępczego świata Wrocławia, Konrada Gronczewskiego (jego początki przestawia poprzednia część, „Mgła”). Znamy tym podobne romanse aż nazbyt dobrze, przedstawiciel dobra […]
Psychologia grozy. Patricia Highsmith „Znajomi z pociągu”.
Miałam ochotę na tytuł z serii #dobreksiążkiwagilekkkej i trochę dostałam, a trochę nie. Jaka to była duszna proza! (A jak duszna to nie tak lekka). Pewnie, proza z założenia raczej rozrywkowa, sfilmowana zresztą w 1951 roku przez Hitchcocka i już samo nazwisko reżysera wskazuje na to, że miała wywoływać lęk. I grozę. Ale w ten sposób nas zabawiać. To powieść oparta na podstawowym strachu: że dosłownie z chwili na chwilę wszystko to, co wypracowaliśmy w życiu może runąć w niebyt. Stracimy wszelką kontrolę. Główny bohater jedzie pociągiem i daje się wciągnąć w przypadkową rozmowę z nowo poznanym pasażerem. Ten proponuje […]
Moja ulubiona polska pisarka literatury rozrywkowej. Katarzyna Gacek „Krew z krwi”, czyli trzecia część serii „Agencja Detektywistyczna Czajka”.
Z postępująca regularnością na wiosnę zaczynam się rozglądać za tytułami #dobreksiążkiwagilekkiej Dlatego czekałam z niecierpliwością na kolejny tom z serii „Agencja Detektywistyczna Czajka” Katarzyny Gacek. Po poprzednich dwóch spodziewałam się gwarantowanego strzału w dziesiątkę. Po przeczytaniu „Krew z krwi” mogę chyba już nie bez kozery powiedzieć, że to aktualnie moja ulubiona polska, współczesna pisarka w tej kategorii. Jak mi dobrze robią te powieści! Gatunek, jaki reprezentują, to, jak dowiedziałam się rok temu z artykułu Justyny Sobolewskiej w „Polityce”, cosy crime. Lekki kryminał z mocnym wątkiem obyczajowym, którego czytanie ma być przyjemne. Jeszcze jak jest! Uwielbiam Gaję, Klarę i Matyldę, czyli […]
Obyczaje nasze codzienne i wojna. „Drabina” Eugenii Kuzniecowej.
Jak Zachód rozumie wojnę w Ukrainie? Jak Ukrainki, Ukraińcy reagują na to, co myślą o nich ci z Zachodu? Uciekać czy zostać? A jak się uciekło, to czy może jednak wrócić? Co z opozycjonistami z Rosji, którzy też są na Zachodzie? Takie pytania można sobie zadawać czytając „Drabinę” Eugenii Kuzniecowej. To obyczajówka, która zdecydowanie pasuje do mojego czytelniczego gustu. Lubię, gdy lekka forma niesie dość poważne treści. Lubię, gdy opowiadana jest codzienność. Niby nic znaczącego, a jednak w tym właśnie jest sedno. Nie w wielkich scenach, ale w tych drobinkach życia, które składają się na całościowy obraz. Główny bohater, Ukrainiec, […]
Literatura hiszpańskiej codzienności. „Pocałunki składane na chlebie” Almudeny Grandes.
W tym roku spędziłam w Hiszpanii łącznie kilka miesięcy, planuję powroty, więc mam dużą motywację, żeby dowiedzieć się nieco więcej o tym kraju. I to niekoniecznie tylko w formie literatury faktu (choć po „Ciałko. Hiszpania kradnie swoje dzieci” najpewniej sięgnę), ale w formie fikcji, która, jak mniemam, najlepiej pozwoli mi wczuć się w hiszpańską mentalność, hiszpańskie problemy, hiszpańskie spojrzenie na świat. „Pocałunki składane na chlebie” to doskonała pozycja w kategorii odpowiedzi na powyższe potrzeby. Almudena Grandes to popularna hiszpańska autorka, której wiele powieści zostało zekranizowanych. Nie ma się co temu dziwić, bo pisze z pewnością niezwykle obrazowo. Nie jest to […]
Psychologiczny kryminał bez stereotypów. „Miasto gasnących świateł. Mgła” Aleksandry Świderskiej.
Dawno już nie wrzucałam żadnego polecenia z serii #dobreksiążkiwagilekkiej I oto mam. „Miasto gasnących świateł. Mgła”. Szeroko komentowana tu na bookstagramie przez osoby, które cenię. Na tyle szeroko i z entuzjazmem, że nie mogłam w końcu po nią nie sięgnąć. Tym bardziej, że ten entuzjazm dotyczył udanego połączenia literatury popularnej z wątkiem odkrywania swojej homoseksualnej tożsamości przez głównego bohatera. Skoro ja dopiero grubo po trzydziestce zorientowałam się jak bardzo zabrakło mi w literaturze głosów kobiecych, co dopiero muszą czuć w tej sprawie osoby nieheteronormatywne? Takich motywów jest naprawdę niewiele. A Świderska zamiast zrobić z tego rozdzierający dramat, co jest chyba […]
Trylogia Kańtoch. Kryminały psychologiczne.
Wszystkie trzy części tej trylogii pożarłam w ciągu miesiąca, ale to właśnie ta, przeczytana przeze mnie jako ostatnia, podobała mi się najbardziej. Kańtoch nie poszła w niej w grozę, ale przede wszystkim w psychologiczne rozkminki dotyczące wydarzeń, które mogły doprowadzić do morderstwa. A to coś co mnie osobiście najbardziej odpowiada w kryminałach. Krystyna Lesińska jest w „Wiośnie zaginionych” emerytowaną policjantką. I to jest świetny koncept, bo jest mniej spętana służbowymi schematami, co bardzo służy powieści. Pisarka jeszcze mocniej grzebie we wnętrzu samej bohaterki, pokazuje nam jej obsesje i słabości. Przy okazji zresztą podkreślając jej mocne wyjście z kobiecego stereotypu (super! […]