Emilie Pine, miłość na długo.
Ten blog powstał po to, żebym mogła bezkarnie (korzystając z nieograniczonej ilości dostępnych znaków, które na Instagramie są limitowane) piać na temat tych tytułów literatury kobiet, które szczególnie mnie zachwycają, które szczególnie mam chęć puścić dalej w świat; dzielić się nimi, jak dobrem, które czasem można przegapić, a przecież byłoby szkoda. Tak się jednak złożyło, że niedługo po założeniu tego bloga totalnie pochłonęło mnie wydawanie własnej powieści. Nie starczyło mi zatem energii na porządne teksty tutaj. Czterdziestka na karku ma tę dobrą stronę, że człowiek już wie, że nie zrobi wszystkiego w jednym czasie. I nawet nie próbuje. Pisałam zatem […]
„Chronologia wody”, czyli język buntowniczki.
Nie piszę na tym blogu o każdej przeczytanej przeze mnie książce. Mam długookresowy plan tworzenia bloga z istotną kobiecą literaturą. Wybieram zatem absolutne zachwyty. Albo tematy tak ważne z kobiecego punktu widzenia, że powinny się tu znaleźć (oczywiście decyzja dotycząca tego, co jest ważne jest czysto subiektywna i podejmowana przeze mnie zupełnie arbitralnie na podstawie moich amatorskich, czytaj: pełnych miłości, kryteriów). „Chronologia wody” musi się tu pojawić z obu przedstawionych powyżej względów. Bezwzględny zachwyt nad zdumiewającym głosem literackim – obecny! Ten język: prosty i nurzający się w brudzie życia, dosadny i dostatecznie lekki, żeby nas niepotrzebnie nie zatrzymywać w płynięciu […]
„Darcie pierza” i pewność siebie.
Lubię felietony. To ten gatunek, który najznamieniciej obnaża inteligencję i poczucie humoru piszącej lub piszącego. Wymaga jednocześnie lekkości pióra, nieskrępowanej swobody myśli i doskonałej organizacji logicznej wypowiedzi, która zaprowadzi nas z punktu A prosto do punktu B. Oprócz tego przydaje się tak zwana wiedza ogólna i generalne obeznanie. Trzeba też być bywalczynią lub bywalcem na