„Poruszeni. Awans i emocje w socjalistycznej Polsce”. Świeży głos Magdy Szcześniak w dyskusji o warstwach ludowych.
Jestem socjolożką z wykształcenia i chyba również z zamiłowania, co trzeba koniecznie zaznaczyć przed przejściem do mojego pisania o tym tekście. Na pewno bowiem wpływa to na mój odbiór całości. Mnie takie społeczne kwestie (jak awans) jako żywo interesują. Mimo że aktualnie czytam głównie literaturę piękną, to jestem też przyzwyczajona do języka socjologicznej analizy, którym posługuje się autorka w tym tekście. A ilość zanalizowanych tekstów kultury oraz bogata dokumentacja (po każdym rozdziale musiałam przeklikiwać się przez wiele stron bibliografii) budzi wyłącznie mój najwyższy podziw. Wziąwszy pod uwagę wszystkie te założenia mogę teraz szczerze napisać, że to wg mnie kolejna bardzo […]
„Chłopki”. Gdy literatura faktu zmienia świadomość.
Sięgając po nią sądziłam, że potraktuję ją czysto intelektualnie, ot, ważny kawałek wiedzy poszerzający moje horyzonty. Stała się jednak dla mnie lekturą emocjonalnego szoku. Choć przecież wydawało mi się, że trochę wiem na ten temat. Moje dziedzictwo jest mieszane, ale nawet w części szlacheckiej mocno zanurzone we wsi. Mój pradziadek był przedwojennym posłem PSL Piast, praca na rzecz poprawy doli chłopek i chłopów sprawiła, że siedział nie tylko w sejmowych ławach, ale i w sanacyjnym więzieniu. Jest też duża część chłopska. Słuchałam uważnie dziejów mojej Babci i Prababci z Mazowsza. Silnych kobiet radzących sobie z nie byle jakimi przeciwnościami. Upartego […]
„Moja ukochana i ja”. Kiedy proza autobiograficzna jest dobrą literaturą.
„Moja ukochana i ja” poruszyła mnie, bo nie da się jej sprowadzić do publicystycznej naskórkowości traktującej o obszarze podpisanym metką: miłość kobiety do kobiety, Polska na przestrzeni lat, czyli dlaczego wciąż jest źle. [Przecież wszyscy to wiemy]. Prostota i intymność tej książkowej relacji jest wprost powalająca. Choć tak, Lis poprzez prywatne opowiada nam to, co społeczne. Dziwny, klasowy galimatias panujący w Polsce, zamrożony przez PRL, nieprzepracowany do tej pory. Płciowe stereotypy, w których wyrastała i jednocześnie rzeczywistość ówczesnych kobiet-siłaczek, jeszcze mocniej upupiającą. „Nie potrzeba nam dzisiaj, jak sądzę, dysocjacji przez sztukę, tylko komunikacji, dzielenia się i więzi”. Ze mną Lis […]
Eseje z punktu widzenia otwartej starości. Ursula K. Le Guin „Nie ma czasu. Myśl o tym, co ważne”.
Żywy umysł. Otwartość. Niezależność myślenia. Ale też brak nieznośnej sentymentalizacji tego co kiedyś. O taką starość poproszę. I taka właśnie jest najwyraźniej udziałem Ursuli K. Le Guin. Wnioskuję o tym na podstawie przeczytanego przeze mnie właśnie tomu esejów „Nie ma czasu. Myśl o tym, co ważne”. Książki często prowadziły mnie do innych książek. O literaturę Ursuli K. Le Guin potykałam się wcześniej wielokrotnie. Ostatnio na przykład u Atwood. I w wywiadach Nogasia. Ostatecznie jednak sięgnęłam po nią dopiero dzięki bookstagramowi i @weronika_nawrocka która wytrwale do niej zachęcała. Zaczęłam od końca. I do tego nietypowo. To pisarka fantastyki. Która w tym […]
Kobiety wychodzą z cienia. Biografia Zofii Hertz.
„Książkę dedykuję kobietom, które pozostając w cieniu, robiły wielkie rzeczy”. Do takich kobiet należy niewątpliwie Zofia Hertz. Faktyczna współtwórczyni paryskiej „Kultury”, która utonęła w cieniu rzucanym przez ego Giedroycia. Zgodnie zresztą z regułami dotyczącymi płci w owym (czy tylko owym?) czasie. Choć przecież zaczynała od dużej dawki niezależności. Była pierwszą notariuszką w międzywojennej Polsce. Co jednak ciekawe i znamienne zaszczyt ten odebrała jej później zmiana prawa, która zadziałała wstecz. Nie jest to łatwa w czytaniu, beletryzowana biografia. Kamila Łabno-Hajduk odwaliła kawał solidnej roboty badawczej. Żadnego szukania sensacji. Fakty. I to przede wszystkim te koncentrujące się wokół znaczenia Zofii Hertz dla […]
„Adieu Varsovie”. Historia rodzinna czy raczej szpiegowska?
Czytajcie! To fascynująca historia prawdziwa. Spodziewałam się emocjonalności. Trudów dorastania „drugiego pokolenia”, czyli Żydów, których rodzice przeszli Holocaust i nigdy już nie byli tacy sami. Co wpływało także na ich dzieci. Trochę jak u Mikołaja Grynberga (którego wszystkie książki przeczytałam z uwagą i poczuciem, że są ważne): że „żydowska matka”, co się boi, że ta niebywała, wieczna trwoga, nadmierna troska o jedzenie. I dalej w tym duchu. Ale „Adieu Varsovie” to w większym stopniu opowieść szpiegowska. Szpiegiem jest córka. Autorka książki. Janka Kaempfer Louis. A szpieguje prawdziwe życie swoich rodziców. Którego nigdy przez nią nie ujawnili. Poznajcie ich. Irena Gelblum. […]
„Zlituj się nad czytelnikiem”. O pisaniu.
Idealnie się wstrzeliłam w tę niszę nisz, dla której stworzona jest ta książka. Jestem fanką Vonneguta. Czytałam wszystkie jego książki. Większość kilkukrotnie, na przestrzeni lat. A ponadto raz po raz wyrzucam kolejne wersje własnej powieści i ciągle nie znalazłam na nią właściwego sposobu. Tytuł „Zlituj się nad czytelnikiem. Zasady twórczego pisania” Suzanne McConnell, uczennicy Vonneguta, redaktorki i pisarki przyciągnął mnie zatem niczym magnes. A że to solidna kniga? Będzie mniej czasu na własne pisanie… Zacznę od zastrzeżenia. Dodanie Vonneguta jako autora jest jednak nieco przesadzonym chwytem marketingowym. Autorką bezwzględnie jest McConnell. Co można poznać chociażby po ilości stron ( 471 […]
Ukraińskie eseje prosto z linii walki.
To zupełnie nieistotne, że jest krótka i może nawet nieco nadmuchana, bo litery są spore. Jest tu wszystko, co ma być. Oksana Zabużko przyjechała do Polski 23 lutego 2022 roku i już tu została. Nadaje literaturę z okopów, nawet jeśli sama nie jest bezpośrednio na linii frontu. Nie wyobrażam sobie nawet, że mogłabym tej literatury nie czytać. Wiecie, że Rosjanie mieli gotowe listy nazwisk ukraińskich intelektualistów? Tak jak kiedyś Hitler, gdy wkraczał do Polski. Ja dowiedziałam się tego z ostatniego tekstu Anne Applebaum w Wyborczej. U Zabużko ta informacja wraca, wzmocniona. Pisarka krzyczy głośno: chcą zniszczyć naród ukraiński, zmieść go […]
„Ślepak” Jadwigi Stańczakowej. Niewidoma proza więcej widząca.
Rzadko komu naprawdę udaje się sztuka stworzenia literackiej całości z kompletnie różnych fragmentów. Tu się to stało. „Ślepak” jest nielinearny i poszatkowany różnymi rodzajami tekstów. Czasem to pierwszoosobowa narracja, sprawozdanie z tu i teraz. Czasem opowiadanie. Czasem zebrana od kogoś relacja. Klei się to jednak w kompletną opowieść. Bo właściwie kto inny mógłby to zrobić lepiej niż osoba niewidoma, która z fragmentarycznego odbioru świata codziennie musi składać swoją pełnię? Pokochałam już tytuł. „Ślepak”. Podobno stoi za nim zaprzyjaźniony z Jadwigą Stańczakową Białoszewski. Jest w nim ironia i akceptacja, że pisze się z siebie. Było zupełnie inaczej niż się spodziewałam. Bo […]
Rodziewiczówna. Kozacka dusza.
Wszyscy ją swego czasu czytali, bo nawet jeśli krytyczki i krytycy widzieli jak wiele w jej prozie niedociągnięć w zakresie prawdopodobieństwa fabuły i prawdy postaci psychologicznych, to jednak był w tym pisaniu ogromny talent. Narodowa katoliczka, która z pietyzmem sprowadza relikwie Boboli i która lubi sypać bogoojczyźnianymi frazesami. Homoseksualna czy niebinarna? Nie ma oczywistej odpowiedzi, ale któraś z tych musi być prawdziwa. Ziemianka z patriarchalnym widzeniem świata. Czy zimę spędzała z jedną partnerką w Warszawie, a resztę roku z drugą na Polesiu? Wszystko na to wskazuje. „Dobra pani”.Która nigdy nie potrafiła wyjść poza interes swojej klasy. Antysemitka, którą być może w czasie wojennej zawieruchy I […]