Sylwia Chutnik „Miasto zgruzowstałe. Codzienność Warszawy w latach 1954-1955”.
Powstała na podstawie pracy doktorskiej Sylwii Chutnik analiza codzienności czasów odbudowy. Myślę, że może być interesująca tylko dla bardzo specyficznego grona, do którego ja się akurat zaliczam. Po pierwsze – porusza mnie Warszawa, miasto powstałe z gruzów, moje miasto, które kochałam nawet w latach dziewięćdziesiątych i na początku dwutysięcznych, a gdy przybywający tu studenci z innych rejonów Polski rozglądając się naokoło wypowiadali się o nim z niejakim obrzydzeniem, czułam się w jakiś sposób bezpośrednio zaatakowana. Było tu wtedy szaro, brzydko, ale to miejsce – przecież i tak było niezwykłe. Odrodziło się całkiem od nowa. Dobrze pamiętałam oglądane przez całe dzieciństwo […]
Zapamiętajcie to nazwisko: Elżbieta Zawacka. „Agentka Zo. Historia Elżbiety Zawackiej, bohaterki drugiej wojny światowej.
Zapamiętajcie ten pseudonim „Zo”. I nazwisko: Elżbieta Zawacka. Salutuję: cześć jej pamięci. Wreszcie mogłam się pochwalić moim synom, że czytam coś ciekawego z ich punktu widzenia. Ale to było naprawdę? Naprawdę. Kurierka. Cichociemna. Żołnierka AK. W czasach PRLu wspierała tych, którzy przeciwstawiali się kłamstwu i dbała o pamięć żołnierek AK. Setkę raz przekraczała granicę z fałszywym paszportem. Raz nieomal zginęła przedzierając się przez góry. Wróciła do Polski z Anglii, żeby walczyć. Skoczyła wtedy z samolotu ze spadochronem, bo nie było innego wyjścia. Brała udział w Powstaniu Warszawskim. Do bólu rzeczowa nie rozumiała, czemu kobiety, owszem, chętnie wykorzystuje się w walce, […]
Poznałam nietuzinkową osobę. „Mira. Kobieta światowa” Moniki Ksieniewicz-Mil.
Sięgnęłam po „Mirę. Kobietę światową” Moniki Ksieniewicz-Mil, gdy dowiedziałam się, że bohaterka była autorką opowiadań będących podstawą scenariusza „Wojny domowej”. To ten typ poczucia humoru, który bardzo mi odpowiada, a poczucie humoru to dla mnie ważna sprawa. Dostałam opowieść o naprawdę nietuzinkowej kobiecie. Autorka biografii napisała ją zafascynowana niegdysiejszym spotkaniem z Mirą Michałowską, takim, które wpłynęło na całe jej życie. Mira wpływała zresztą podobno na wiele żyć, w tym – słynnych artystów i artystek, pisarzy, pisarek (także na ich teksty). To jest życiorys, który mógłby w sobie pomieścić wiele innych. A jednak – przepadł w mrokach. Nigdy wcześniej nie słyszałam […]
Jedna z TYCH książek; rozpoczyna dyskusję. „Wiek diagnozy. Jak obsesja na punkcie zdrowia czyni nas bardziej chorymi”.
Na zdjęciu posta o „Wieku diagnozy” Suzanne O’Sullivane widzicie okładkę „Bóg techów”, bo przyszło mi do głowy, że obie zadają, choć w różnych dziedzinach, jedno szczególnie istotne pytanie: czy nasza nowa wiedza, technologia służy człowiekowi? Sylwia Czubkowska przypomina, że nie musimy dać sobie wmawiać, że technologia jest dobra, bo jest dobra, możemy pytać: co ona z nami robi? Co z niej wziąć, a co niekoniecznie? (Co zresztą pięknie mi się wiąże ze wznawianym ostatnio „Wiekiem paradoksów” Hatalskiej). Suzanne O’Sullivane robi coś podobnego jeśli chodzi o świat medyczny – kwestionuje oczywisty wydawałoby się osąd, że jeśli mamy więcej kategorii diagnostycznych, to […]
Intymne obcowanie z wielkim umysłem. Susan Sontag „Dzienniki. T.2”.
Wyjątkowo lubię czytać dzienniki. A Wy? Te są głębokim zanurzeniem się w umyśle Susan Sontag, potężnym, niezłomnym choć po ludzku ulegającym pomyłkom oraz w jej emocjach, które okiełznywała przy użyciu analizy oraz siły woli. Była to dla mnie ponownie (bo dopiero co skończyłam pierwszy tom) fascynująca lektura, momentami wręcz hipnotyczna. Choć jestem pewna, że większość czytelniczek nie odebrałaby jej w ten sposób, bo niekiedy to tylko zapiski, jak te ze słowami, które notowała, żeby poszerzać swoje pisarskie słownictwo, czy nieco wyrwane z kontekstu analizy kawałków własnego życia albo spis lektur, filmów. Ale mnie to wszystko było bliskie i czułam się […]
„Posełki. Osiem pierwszych kobiet” Olgi Wiechnik. Łańcuszek pamięci o ważnych kobietach.
Czytałam ją w chorobie, która spadła na mnie znienacka jak jastrząb i wytrąciła mnie z wszystkich planów, więc jak się domyślacie, nastrój miałam nie najlepszy, a tendencję do kręcenia nosem – znaczną. Ale mimo to podpasowała mi ta lektura bardzo. „Posełki. Osiem pierwszych kobiet” Olgi Wiechnik to faktograficzna rzecz o kobietach, które zasiadły w pierwszym sejmie po odzyskaniu przez Polskę niepodległości; a także, tak się składa, tuż po tym jak Polki wywalczyły dla siebie za jednym zamachem zarówno czynne jak i bierne prawo wyborcze. Skonstruowane to jest tak, że trzon opowieści stanowi dość szczegółowa biografia Zofii Moraczewskiej, działaczki na rzecz […]
„Kilka słów o emancypacji” Susan Sontag. Niezależność myślenia ponad linie ideowe.
„Kilka słów o emancypacji” Susan Sontag to zbiór jej najważniejszych esejów dotyczących tytułowego tematu. Jest o podwójnych standardach starzenia się, o pięknie. Rozmawiamy już dzisiaj o tym coraz powszechniej, nie tylko w akademickich i dziennikarskich gremiach, ale również na polu pop kultury. Tym niemniej nie sposób nie docenić, że teksty, w dużej mierze i dzisiaj aktualnie opisujące rzeczywistość, Sontag tworzyła pięćdziesiąt lat temu. Nie z wszystkim się zgadzam, bo jestem zwolenniczką krytykowanej przez nią ewolucji, a nie rewolucji, tym niemniej nie sposób nie zastanawiać się poważnie nad wysuwanymi przez nią argumentami. Jest diabelnie logiczna. Jednak to co było dla mnie […]
„Sontag. Dzienniki. 1947-1963”. Zapiski nie pod publiczkę.
Lubicie czytać dzienniki? Listy? Ja pasjami. Jeśli jednak jesteście przyzwyczajone, przyzwyczajeni do wycyzelowanych dzienników, które pisarki i pisarze tworzą od razu z myślą o czytelnikach, to w przypadku tego tomu możecie się zdziwić, a nawet trochę zawieść. Wygląda na to, że są to prawdziwie intymne zapiski prowadzone często dość bałaganiarsko, bo dla siebie. Do tego – częściowo jeszcze ocenzurowane przez syna, który je redagował. Ale dla mnie taki kontakt z żywym procesem myślenia Sontag był fascynujący. Zwłaszcza, że dzienniki zaczynają się gdy ma 14 lat, a kończą po rozwodzie, kiedy pisarka w pełni stawała się sobą. Dotyczą więc szczególnie mnie […]
„Masz to po mnie” Marty Szarejko. Gabinetowa perspektywa dotycząca przekonań dziedziczonych od naszych mam i babć.
Jako osoba, która spędziła kilka lat z przerwami pisząc powieść zatytułowaną najpierw roboczo „Projekt matka”, a ostatecznie „Wychowanie” nie mogłam nie sięgnąć po „Masz to mnie”. Są to rozmowy Marty Szarejko (autorki docenianych przeze mnie kiedyś „Seksuolożek”) z psycholożkami, psychoterapeutkami, znów – seksuolożkami o przekonaniach, jakie dziedziczymy od naszych matek i babek. Interesuje mnie ten temat. A dodatkowo forma pogłębionego wywiadu, o ile tylko ten jest mądrze poprowadzony, bardzo do mnie przemawia. Zastrzeżenie autorki, dla mnie ważne, jest takie – że ponieważ rozmawia ze specjalistkami od problemów, to jest to pozycja skupiona właśnie na tychże. Na przekonaniach, które być może […]
„Wszystko to zbyt małe. Eseje ku chwale nadmiaru”. Becca Rothfeld broni nas przed światem wypranym z emocji i ryzyka.
Becca Rothfeld broni nas przed światem wypranym z emocji i ryzyka, opisanym przez Lema w „Powrocie z gwiazd”.„Wszystko to zbyt małe. Eseje ku chwale nadmiaru” to jest taka książka do otwierania głowy. Kąsa, czepia się, wytrąca z kolein myślowych mód i robi to logicznie, erudycyjnie, ze swadą. „Jednakże tym, czego w istocie pragniemy jest całe piękno świata naraz, pełne, wszechogarniające piękno”. O tym opowiadają te eseje. A więc o sztuce (która nigdy nie może być traktowana celowo), miłości, seksie. O tym, żeby nigdy nie próbować ich przycinać do naszych malutkich teoryjek, bo i tak wylezą spod kołderki. O teorii uważności, […]