Blog o literaturze kobiet

Romantyczna czy przeromantyzowana? „Szklane ptaki” Zyskowskiej – powieść biograficzna o Baczyńskim.

Romantyczna czy przeromantyzowana? „Szklane ptaki” Zyskowskiej – powieść biograficzna o Baczyńskim.

Bałam się przeromantyzowania. Bałam się sentymentalizmu. No bo – poeta! miłość! wojna! Warszawa! Wszystko koniecznie z wykrzyknikiem. I jeszcze na dodatek zaborcza matka. Z kropką. No i muszę Wam powiedzieć, że tak, miałam w pewnym sensie rację, ta historia jest romantyczna. Ale nie przeromantyzowana. Uwierzyłam autorce, że w ten właśnie sposób prawdziwa. No bo jednak – poeta, wojenna miłość i trudne wybory: wiersze czy broń? Warszawa w czasach wojny była miejscem, w którym losy toczyły się dramatycznie. Baczyński nie jeździł na karuzeli z widokiem na getto. Baczyński zdecydował wtedy, że poezja to za mało, trzeba walczyć. Tak jak teraz Żadan? […]

Czytaj więcej »

Maya Angelou „Wiem, dlaczego w klatce śpiewa ptak”. Literatura, która żłobi ślad.

Maya Angelou „Wiem, dlaczego w klatce śpiewa ptak”. Literatura, która żłobi ślad.

To moje drugie spotkanie z „Wiem, dlaczego w klatce śpiewa ptak”. Pierwsze było sama nie pamiętam kiedy, ale pewnie w okresie pożerania klasyki, czyli jakoś w liceum. Myślałam, że nic nie pamiętam. Ale to nieprawda. Dobre książki żłobią we mnie ślad. To nie jest ślad konkretnej fabuły, tę zdarza mi się zapominać wyjątkowo szybko. To ślad historii, co ma moc kształtowania. Wpływania na moją percepcję świata. Powieść „Wiem, dlaczego w klatce śpiewa ptak” opowiada o czarnej dziewczynce z amerykańskiego Południa i jej rodzinie. Niesie historię rasizmu, którym oddycha się jak powietrzem. Ale jest w niej jednocześnie ciepło i iskierka nadziei. Niegasnąca […]

Czytaj więcej »

„Bliscy” Annie Ernaux.

„Bliscy” Annie Ernaux.

Czytałam „Lata” całą sobą. Głową, sercem i ciałem. Przeniknęły mnie. W wywiadzie dla Wysokich Obcasów przeprowadzonym przez Natalię Szostak* Annie Ernaux powiedziała: „Nie interesowało mnie napisanie typowej autobiografii. Pisałam w kontrze do egocentrycznych książek, których autorzy opowiadają swoje życie, traktując świat dookoła jak niewiele znaczącą scenografię. W „Latach” odwróciłam ten porządek. To zmieniający się świat, choć przepuszczony przez moje doświadczenie, znajduje się w centrum tej opowieści. W ten sposób mogłam pokazać, że świat jest nierozerwalną częścią mnie i każdego z nas. Opowieść o moim życiu jest nierozerwalnie związana z epoką, w której przyszłam na świat, dorastałam, zaczęłam samodzielne życie”. Udało […]

Czytaj więcej »

„Dzienniki raka” Audre Lorde.

„Dzienniki raka” Audre Lorde.

Udawajmy, że nas nie ma. Nie psujmy innym ich dobrego samopoczucia. Poradźmy sobie ze swoim bólem i cierpieniem sami. W końcu przecież pewnie sami zasłużyliśmy na tego raka? Coś robiliśmy źle, dlatego to właśnie nas to spotkało. Audre Lorde przeciwstawia się temu podejściu. Wyciąga raka na światło dziennie i mówi: to nie moja wina, że zachorowałam. Może zamiast tego przyjrzyjmy się temu, co robimy z powietrzem? I z jedzeniem? Jak bardzo jako gatunek ludzki wpłynęliśmy na środowisko, w którym przyszło nam żyć? To tam tkwią przyczyny chorób cywilizacyjnych. Raka też. Padło na mnie, ale mogło też paść na ciebie. „Pomysł, […]

Czytaj więcej »

Gotowi na zmianę? Bell Hooks.

Gotowi na zmianę? Bell Hooks.

Nikt jeszcze w tak rozbudowany, ale jednocześnie prosty sposób nie potrafił mi wyłożyć tego, co intuicyjnie wiem od zawsze: feminizm nie tylko nie jest przeciwko mężczyznom, ale i być nie może. Tu nie idzie o walkę o to, kto będzie dominował: my czy oni. Tu idzie o zmianę całego paradygmatu. O umiejętności przeżywania swojego życia w oparciu o dobre partnerskie relacje, w których nie zakładamy masek przynależnych naszej płci, a raczej dbamy o swoje integralne ja. „W relacji opartej na dominacji i przymusie nie ma miejsca na miłość” – pisze Bell Hooks w swojej książce „Gotowi na zmianę”. Truizm? No […]

Czytaj więcej »

Krall i krallizmy.

Krall i krallizmy.

Język. Zwięzły, oszczędny, na temat. To pierwsza rzecz, która kojarzy mi się z dyskursem dotyczącym fenomenu Hanny Krall. Jak ona to robi? I jak najlepiej ją naśladować? Naśladowczyń i naśladowców – wiele i wielu. Od dawna o tym myślę i od dawna w jakiś sposób mnie to mentalnie uwiera, toczy we mnie wewnętrzną dyskusję. Pisanie Krall jest wspaniałe. Lecz czy nadal będzie wspaniale jeśli po prostu będziemy ją naśladować i się od niej uczyć? Czy cała rzecz w języku? Język może wiele. Język trzeba umieć okiełznać (bywa jak dzikie zwierzę). Język jednakże jest narzędziem. Nie celem. Celem są opowieści o […]

Czytaj więcej »

Kobieta osobna, czyli Vivian Gornick.

Kobieta osobna, czyli Vivian Gornick.

Gornick to jedna z tych autorek, których pisanie mnie „bierze”, czyli mentalnie ze sobą unosi, wywołuje fizyczną reakcję przyjemności. Nie zawsze czuję z nią bliskość emocjonalną na zasadzie podobieństw. Jednocześnie jednak mimo wszystko jest mi pokrewna. Myślę, że dzieje się tak dzięki jej bezwzględnemu talentowi szczerości. Potyczki Gornick z samą sobą są niczym niezakłamane. A jednocześnie potrafi ona wysnuć z osobistej historii nie tylko jakąś tam, mniej lub bardziej interesującą, opowiastkę, ale opowieść, w której przejrzy się wiele kobiet. Jeśli bowiem obnaży się dostatecznie mocno ludzkie mechanizmy psychiczne zaczynają one być swego rodzaju metajęzykiem, który rozumie każdy. To właśnie robi […]

Czytaj więcej »

Kobieta, podmiot myślący, czyli „Błony umysłu”.

Kobieta, podmiot myślący, czyli „Błony umysłu”.

„We współczesnej kulturze żarłoczne pytanie o relację człowieka ze światem domaga się kobiecej odpowiedzi, choć ma być przeznaczona dla wszystkich; formułowana z żeńskiego punktu widzenia, ale uniwersalna. Przez pewien czas”. Tak pisze w początkach „Błon umysłu” Jolanta Córka Ireny Wnuczka Bronisławy Prawnuczka Ludwiki, którą w świecie utartych schematów każących nam kobiety nazywać nazwiskami ich ojców, a potem mężów, nazywamy Jolantą Brach-Czainą, a która sama zdecydowała się podpisać na okładce odwołując się do swego żeńskiego dziedzictwa. „Tylko mężczyzna, używając imienia i nazwiska, może w miarę jednoznacznie prezentować siebie. A co najważniejsze przypomina mu się nieustannie, że nie jest sam, że nie […]

Czytaj więcej »

Emilie Pine,  miłość na długo.

Emilie Pine, miłość na długo.

Ten blog powstał po to, żebym mogła bezkarnie (korzystając z nieograniczonej ilości dostępnych znaków, które na Instagramie są limitowane) piać na temat tych tytułów literatury kobiet, które szczególnie mnie zachwycają, które szczególnie mam chęć puścić dalej w świat; dzielić się nimi, jak dobrem, które czasem można przegapić, a przecież byłoby szkoda. Tak się jednak złożyło, że niedługo po założeniu tego bloga totalnie pochłonęło mnie wydawanie własnej powieści. Nie starczyło mi zatem energii na porządne teksty tutaj. Czterdziestka na karku ma tę dobrą stronę, że człowiek już wie, że nie zrobi wszystkiego w jednym czasie. I nawet nie próbuje. Pisałam zatem […]

Czytaj więcej »

„Chronologia wody”, czyli język buntowniczki.

„Chronologia wody”, czyli język buntowniczki.

Nie piszę na tym blogu o każdej przeczytanej przeze mnie książce. Mam długookresowy plan tworzenia bloga z istotną kobiecą literaturą. Wybieram zatem absolutne zachwyty. Albo tematy tak ważne z kobiecego punktu widzenia, że powinny się tu znaleźć (oczywiście decyzja dotycząca tego, co jest ważne jest czysto subiektywna i podejmowana przeze mnie zupełnie arbitralnie na podstawie moich amatorskich, czytaj: pełnych miłości, kryteriów). „Chronologia wody” musi się tu pojawić z obu przedstawionych powyżej względów. Bezwzględny zachwyt nad zdumiewającym głosem literackim – obecny! Ten język: prosty i nurzający się w brudzie życia, dosadny i dostatecznie lekki, żeby nas niepotrzebnie nie zatrzymywać w płynięciu […]

Czytaj więcej »

Newsletter

Chcesz, żebym raz w miesiącu poleciła Ci najlepszą przeczytaną przeze
mnie książkę? Zapisz się na newsletter.

Loading