Moje czytanie

Mocny debiut uznanej nigeryjskiej pisarki. Chimananda Ngozie Adichie „Fioletowy hibiskus”.

Zachwycacie się wznowieniem „Amerykaany” Chimanandy Ngozie Adichie? @nalogowe_czytaczki_natalia miała rację – „Fioletowy hibiskus” jest być może jej najlepszą (choć pierwszą) powieścią. Trudniejszą w odbiorze, osadzoną mocniej w Nigerii i nie łączącą jeszcze tak pięknie przenikających się kultur z całego globu, ale najbardziej dotkliwą.Jakby wydartą wprost z serca. To prosta historia, w której właściwie nic nie jest proste. Bohater życia publicznego jest jednocześnie czarnym charakterem we własnej rodzinie. Młoda Nigeria nie radzi sobie z korupcją i ciężko znaleźć wyjście z tego zamkniętego koła. Chrześcijaństwo niesie nadzieję, lecz jednocześnie jest jednak religią kolonizatorów. Poznajemy tę historię Nigerii w czasie militarnej dyktatury lat […]

Więcej

Lily King „Król serce”. Jak przekuć banał w porywającą opowieść.

Zachłysnęłam się „Królem serce” Lily King. Ta powieść jest jak dobrze skrojona sukienka. Niby było już takich trochę. Nie ma w niej żadnej  ekstrawagancji. Jest prosta. A jednak –  taka jak ma być. Decydują detale, w których odbija się kunszt krawcowej i projektantki, użyte materiały. Tak bym napisała po pierwszej części – która bezbłędnie oddaje atmosferę studenckiej miłości. I przyjaźni. Tak to się dobrze czytało! Druga część – jest zupełnie, zupełnie inna. To kontynuacja historii tych samych bohaterów w tak zwanym dorosłym życiu. Z z założenia ryzykowna pisarsko rzecz! Ale moim zdaniem też się udała. Mimo, że stężenie nieszczęść jest […]

Więcej

Anais Nin „Henry i June”. Gdy klasyczka romansuje z klasykiem. I jego żoną.

„Henry i June” to zapis pewnej namiętności, między Anais Nin i Henrym Millerem oraz jego żoną June, ale w sensie bardziej ogólnym zapis ogromnej pasji do życia, którą właśnie na tym etapie pisarka zaczęła bardziej świadomie rozwijać. Jej wyrazem jest pisanie, prowadzony skrupulatnie dziennik. Ale jest nim również rzucenie się w wir wydarzeń. Zejście z utartego szlaku (również małżeńskiego), szukanie pokrewnych ludzi. Otwarcie się na to, co Anais Nin napędza wewnętrznie. Współgrające zresztą z psychoanalizą, którą w tym czasie przeprowadza. Niewątpliwie wpływ na to wszystko ma fakt, że została w dzieciństwie skrzywdzona przez własnego ojca. I to kładzie się cieniem […]

Więcej

Maud Ventura „Mój mąż”. Błyskotliwa literacka zabawa.

To jedna z najlepszych okładek, z jakimi miałam do czynienia w ostatnim czasie. Adaptacja tej z oryginalnego wydania.Podoba się Wam? A sama powieść? To dystopia jednostki. Pokazuje, co by było gdyby nigdy nie skończyła się pierwsza faza zakochania. Tak się dzieje w przypadku głównej bohaterki mimo, że jest w związku małżeńskim od dobrych kilkunastu lat. Mimo, że mają z mężem dwoje dzieci. Czas nie zdołał ugasić płomienia obsesji (bo ciężko nazwać to intensywne uczucie miłością). Z tego powodu jest to powieść tyleż wciągająca, co męcząca, bo obcowanie z czyjąś obsesją było dla mnie wykańczające. Co on myśli. Co on robi. […]

Więcej

Alison Espach „Zapiski o twoim zniknięciu”. O stracie i dojrzewaniu.

Zaplanowałam ją sobie na wakacje sądząc, że będzie to coś z kategorii #dobreksiążkiwagilekkiej tak jak poprzednia książka Alison Espach „Goście weselni” (świetna!). Okazało się, że to mylne założenie, czego powinnam się była właściwie spodziewać czytając już sam tytuł – „Zapiski o twoim zniknięciu”. To historia straty. Narracja prowadzona jest w drugiej osobie, bo główna bohaterka, Sally, zwraca się do swojej zmarłej siostry, Kathy, która zginęła w wypadku jako nastolatka. Sally też brała w nim udział, ale wyszła z tego bez szwanku. W chwili, gdy opowiada nam swoją historię, Sally ma już 28 lat, ale dalej czuje dziurę we własnym wnętrzu, […]

Więcej

Wszystkie drogi prowadzą do kobiety w średnim wieku. „Szmaty” Karoliny Lewestam.

To jest „podróż bohaterki” (jak u Maureen Murdock) w osobistym wydaniu Karoliny Lewestam. „Życie powróci, gdy dziewczyna wróci do matki. Ale między nimi zawsze, jak uwierający kamyk, będzie tkwiło ziarnko granatu”. Pisarka ma nastoletnią córkę, więc przypomina sobie siebie jako dorastającą dziewczynę. Dziewczynę, która tak bardzo nie chciała przyjąć wzorców bliskich kobiet ze swojego otoczenia, że udawała, że nie jest ciałem (jak one, spotykające się nad kupą szmat z lumpeksu), tylko samym umysłem. Co zwyczajnie okazało się nieprawdą; do tego – nieprawdą groźną, sprzyjającą temu, by zostać (już jak najbardziej cieleśnie), wykorzystaną przez nauczyciela. Lewestam powraca w „Szmatach” do tego […]

Więcej

Rachel Cusk „Praca na całe życie. O początkach macierzyństwa”. Autofikcja dla młodych matek.

Początki macierzyństwa to jak osobna kraina, której reguł trzeba się w ekspresowym tempie nauczyć. Zgodzicie się? Gdybym przeczytała „Pracę na całe życie” Cusk w pierwszych latach macierzyństwa, gdy rozpaczliwie próbowałam zrozumieć, co się ze mną dzieje, byłaby to dla mnie lektura przełomowa. Czytana aktualnie, gdy po kilkunastu latach bycia matką już w tym okrzepłam i zdołałam w pełni wrócić do siebie, dalej jest interesująca. Rachel Cusk idealnie podsumowuje i jednocześnie rozkłada na czynniki pierwsze to moje absolutne ówczesne zadziwienie – nagle, już w ciąży, a ostatecznie po porodzie, równość znika! Jak to możliwe???(A ja nawet wcześniej w gruncie rzeczy osobiście […]

Więcej

Pisarka, który nie zawodzi. Ann Patchett i „Święta patronka kłamców”.

Jak ona baja! Za każdym razem jest to kompletnie różna historia i za każdym razem daję się jej porwać. Ewidentnie Ann Patchett to moja pisarka lata 2026. „Święta patronka kłamców” to jej debiut, w Polsce wydany dopiero teraz. O Rose, dwudziestolatce, która pewnego dnia, gdy dowiaduje się, że jest w ciąży, postanawia wsiąść w samochód i uciec od wszystkiego. Od zakochanego w niej po uszy męża, od matki, którą kocha. Od całego dotychczasowego życia. Pojawią się w tej powieści także inne perspektywy narracyjne, ale nie będę Wam zdradzać jakie, bo oznaczałoby to jednocześnie odkrycie niektórych kart fabuły, a lepiej iść […]

Więcej

Moja ulubiona powieść Ann Patchett . „Dziedzictwo”.

To będą u mnie wakacje czytania Ann Patchett. Każda kolejna książka Patchett, którą czytam podoba mi się bardziej. „Stan zdumienia” był po prostu wciągającą, dobrze opowiedzianą historią, wprost idealną na wakacje, diabelnie przyjemną w czytaniu, natomiast „Dziedzictwo” – to już pełna klasa! Bo nie tylko zaangażowałam się w tę opowieść od pierwszych stron, ale też jestem pewna, że nie zapomnę jej tak łatwo; że były tu takie fragmenty, przemyślenia, sceny, które zostaną ze mną na dłużej. Sam tytuł, „Dziedzictwo”, dla mnie miłośniczki Philipa Rotha, kojarzy się oczywiście właśnie z tym wielkim żydowskim i amerykańskim pisarzem. A ważnym wątkiem powieści Patchett […]

Więcej

Agata Romaniuk „Dina, Dina”. O wojnie za rogiem.

Połknęłam ją wyjątkowo szybko, bo to nie tylko mała książeczka, ale jeszcze napisana wartko,  wedle wszelkich prawideł sztuki pisarskiej. O Dinie – pół Włoszce, pół Ukraince, studentce, ilustratorce. I o wojnie. Reakcji na nią.Pięknie udało się Agacie Romaniuk wmieszać tu naszą polską perspektywę, bo narratorką jest przyszywana ciocia Diny, przyjaciółka jej matki. Dobrze  to robi całości. Uwypukla mieszaną tożsamość bohaterki. Zbliża ją do nas. A jednak mój ostateczny stosunek do tej powieści jest nieco ambiwalentny, bo mam poczucie pewnego prześlizgnięcia się po stereotypie tego rodzaju wojennych historii.  Często powtarzam, że interesuje mnie banał w sztuce , bo w gruncie rzeczy […]

Więcej

Ann Patchett „Stan zdumienia”. Doskonałe wakacyjne czytadło.

Czytadło doskonałe. Coś w sam raz na wakacje. Dodaję do kategorii #dobreksiążkiwagilekkiej i będę wracać do Ann Patchett. Chyba jeszcze tego lata, bo wiem, że jest coś nowego. W dżungli ginie naukowiec. Wybrał się tam z ramienia firmy farmaceutycznej, aby przyspieszyć misję wynalezienia nowego leku, który ma przedłużyć okres reprodukcyjny kobiet. Jego żona nie wierzy w tę śmierć i wysyła na poszukiwanie grobu jego współpracowniczkę, Marinę (bo sama musi opiekować się dziećmi). Marina z kolei musi zmierzyć się z historią z przeszłości, uasabianą przez jej dawną wykładowczynię, stojącą na czele misji.  Czyli – historia dość odległa od naszej rzeczywistości, mało […]

Więcej

Matylda Kozakiewicz „Lot myszołowa” i „Przebudzenie”. Dobrze czasem wyjść ze swojej czytelniczej bańki!

Prawdę mówiąc w życiu bym się nie spodziewała, że gatunek fantasy, a nawet romantasy (które to określenie brzmiało dla mnie jak coś z najodleglejszych antypodów od mojego zainteresowania) może mnie tak wciągnąć! Ursula K. Le Guin (której eseistykę ostatnio wprost pochłaniałam) ma rację – książki są dobre albo złe niezależnie od gatunku. Gdzie są następne części? Potrzebuję ich żeby mieć dobre wakacje! Po skończeniu „Przebudzenia” czuję ewidentny brak. Jak człowiek na głodzie (przyjemności). To jest po prostu doskonała rozrywka. Ewidentnie coś do mojej kategorii #dobreksiążkiwagilekkiej Matylda Kozakiewicz ma talent. Akcja wciąga właściwie od razu, a potem tylko się rozkręca. Psychologiczne […]

Więcej