Literatura piękna
To teraz moja ulubiona powieść Woolf. „Do latarni morskiej”.
Virginia Woolf jest dla mnie przykładem pisarki, do której musiałam dorosnąć. Doceniałam ją zawsze. Zachwycam się – dopiero teraz. Na przestrzeni ostatnich kilku lat odświeżam sobie jej teksty, przeczytałam też jeden wcześniej mi nieznany „Orlando”. Każdy przykuwa mnie do siebie i wprowadza w specyficzny rytm myślowy charakterystyczny dla frazy modernistki. „Do latarni morskiej” pamiętałam jako jedną z nudniejszych pozycji w jej dorobku, pewnie dlatego sięgnęłam po nią po raz drugi czy kolejny w ostatniej kolejności. Teraz – to chyba moja ulubiona książka. Dzieje się w letniej rezydencji na Hebrydach. Dostajemy jeden dzień z życia państwa Ramsayów i ich gości, nakładające […]
Dorastanie. Przyjaźń. Dobra literatura. „My, kruche kawałki mięsa” Colwill Brown.
Zalatuje od tej powieści zapachem prawdy – nieprzyjemnym niczym sfermentowany alkohol w buzi następnego dnia po melanżu. I próba przypomnienia sobie co się wczoraj działo.Collin Brown napisała powieść o trzech nastolatkach (które potem spotkamy znów w dorosłym życiu): Rach, Kel i Shaz. Miejsce akcji: Doncaster. Czas akcji: późne lata 90 i zerowe.Nastoletniość, czyli ten moment, w którym czuje się tak mocno, że świat dotkliwie nas boli. Jest o dojrzewaniu. O dziewczęcych ciałach. I, przede wszystkim, o przyjaźni. Wiecie jak mało jest dobrych książek o przyjaźni? Ale to też książka, która w pewnym sensie jest dla mnie przedłużeniem lektur Tove Ditlevsen. […]
Pocisk ze sztuki. „Kochanek” Marguarite Duras.
Osiemdziesiąt sześć stron. Tylko tyle liczy sobie „Kochanek” Marguarite Duras. Jednak widoczna na okładce mojego wydania informacja „Nagroda Goncourtów 1984” wskazuje na jego o wiele większą wagę znaczeniową. Akcja „Kochanka” toczy się w Indochinach, a jednocześnie nawiązuje do późniejszej paryskiej i francuskiej przyszłości narratorki. Ta przygląda się początkom swojej drogi jako kobieta. Dorastaniu z matką i dwoma braćmi, bez ojca. Szkole z internatem. A przede wszystkim tej właśnie tytułowej historii, która stała się początkiem jej kobiecej, a nie dziewczęcej drogi. Szokujące jest to, gdy opisuje piętnastoletnią, chudą dziewczynkę w męskim kapeluszu i taniej sukience, w której bogaty Chińczyk (a może […]
Marlen Haushofer „Zabijemy Stellę/Piąty rok”. Czysty literacko głos.
„Ściana” Marlen Haushofer wysoko postawiła poprzeczkę. I może dlatego długo zabierałam się do innych dzieł austrijackiej pisarki. Wydawało mi się, że to właśnie ta powieść była kwintesencją jej talentu i wszystko inne może być tylko gorsze. Bardzo pozytywnie się zaskoczyłam. Dwie nowele z tomu wydanego przez Art&Rage podbiły mnie z miejsca. Zwłaszcza pierwsza z nich. „Zabijemy Stellę” jest mi wyjątkowo bliska z racji faktu, że rozkłada na czynniki pierwsze sytuacje kobiet w mieszczańskim środowisku. Tytułowa Stella to młoda dziewczyna, której matka chce się pozbyć z domu, więc wysyła ją „na naukę”. Ma mieszkać u koleżanki matki. Narratorki. Ta ostatnia jest […]
We wrześniu dobrze wiedzieć, że znów najdzie wiosna. „Księga lata” Tove Jansson.
„Zdumiewająco dużo ludzi nosi w sobie marzenie o wyspie.Czasami świadomie poszukują swojej wyspy i ją zdobywają, a zczasami marzenie i wyspie to tylko symbol czegoś, co jest poza zasięgiem”. Polecam Wam „Księgę lata” zwłaszcza teraz, we wrześniu, jeśli Wasz dzień również znienacka przyspieszył, kalendarz zaś wypełniony jest zadaniami. Nie ma w tej niewielkiej powieści żadnych fabularnych fajerwerków. Ot, dziewczynka, jej ojciec i babcia (alter ego autorki Muminków) spędzają wakacje na małej fińskiej wysepce. Rytm tej opowieści wyznaczają więc wyłącznie przyroda i wyobraźnia. Zatem – zwalniamy. Idziemy powoli z każdym zdaniem. Zaczynamy odczuwać wiatr, deszcz i słońce, jeśli tylko akurat się […]
Elizabeth Strout „To, o czym nie mówimy”. Nowe bohaterki i bohaterowie, stara, dobra Strout.
A Wy? Czytujecie Strout? Szary człowiek, małe życie, codzienne sprawy. Właściwie można by powiedzieć, że wszystko jest w porządku. A jednak uwiera. Artiego Dama, bohatera „To o czym nie mówimy” uwiera pustka, która nie wiadomo skąd się bierze. Brzmi znajomo? Dla wielu osób zapewne. I choć niekoniecznie w waszym (naszym) przypadku rozwiązanie okaże się akurat takie jak w najnowszej powieści Elizabeth Strout, raczej na pewno zupełnie inne, to przecież pisarka tak czy inaczej jak zwykle zdołała dobrać się do tego rodzaju cichego smutku, który nosi tak wiele osób. I być może dlatego właśnie od lat przyciąga tak wiele czytelniczek i […]
Anna Cieplak „Istoty zależne”. Relacje, troska, globalizacja.
Jakie okołoksiążkowe spotkanie na żywo dobrze wspominacie? Udało mi się w tym tygodniu dotrzeć na spotkanie premierowe „Istot zależnych” – i jaka to była ciekawa rozmowa Anny Cieplak z Justyną Sobolewską ! To trochę inna książka niż pozostałe Cieplak, bo autorka wchodzi tu w konwencję częściowo przygodową. Być może wymusza to samo miejsce akcji – Ekwador, w którym Cieplak była dzięki stypendium. A w nim – wojny karteli narkotykowych, porwania dla okupu. Kobiety, które tracą swoje dzieci na ulicy. Ale wsad – jednak cieplakowski, bo rzecz dotyczy relacji. Tym razem tych z wyboru, bo Alicja, podcasterka, wyrusza w podróż z […]
Moja książka roku. „Księga duchów” Siri Hustvedt.
Kocham. Kocham „Księgę duchów”. Tak mocno jak miłość, w której jest jednocześnie miejsce na stopienie się w jedno i na niezależność (kocham Cię, mężu). To jest książka – najpiękniejsze wyznanie miłosne. Przedłużenie ORAZ – Siri oraz Paul, Paul oraz Siri. Pisarka wie, że dobry związek to coś więcej niż suma jego części, dwóch indywidualności, to osobna jakość. Wzrusza mnie niezłomna Siri walcząca o związek z Paulem (zaraz na początku). Wzrusza, gdy próbuje być „macoszką”, wie, że syn Paula, Daniel, to jego część. Chwyta mnie za gardło gdy doktoryzuje się z raka i sposobów jego leczenia, gdy Paul choruje (przerobiłam ten […]
Mocny debiut uznanej nigeryjskiej pisarki. Chimananda Ngozie Adichie „Fioletowy hibiskus”.
Zachwycacie się wznowieniem „Amerykaany” Chimanandy Ngozie Adichie? @nalogowe_czytaczki_natalia miała rację – „Fioletowy hibiskus” jest być może jej najlepszą (choć pierwszą) powieścią. Trudniejszą w odbiorze, osadzoną mocniej w Nigerii i nie łączącą jeszcze tak pięknie przenikających się kultur z całego globu, ale najbardziej dotkliwą.Jakby wydartą wprost z serca. To prosta historia, w której właściwie nic nie jest proste. Bohater życia publicznego jest jednocześnie czarnym charakterem we własnej rodzinie. Młoda Nigeria nie radzi sobie z korupcją i ciężko znaleźć wyjście z tego zamkniętego koła. Chrześcijaństwo niesie nadzieję, lecz jednocześnie jest jednak religią kolonizatorów. Poznajemy tę historię Nigerii w czasie militarnej dyktatury lat […]
Lily King „Król serce”. Jak przekuć banał w porywającą opowieść.
Zachłysnęłam się „Królem serce” Lily King. Ta powieść jest jak dobrze skrojona sukienka. Niby było już takich trochę. Nie ma w niej żadnej ekstrawagancji. Jest prosta. A jednak – taka jak ma być. Decydują detale, w których odbija się kunszt krawcowej i projektantki, użyte materiały. Tak bym napisała po pierwszej części – która bezbłędnie oddaje atmosferę studenckiej miłości. I przyjaźni. Tak to się dobrze czytało! Druga część – jest zupełnie, zupełnie inna. To kontynuacja historii tych samych bohaterów w tak zwanym dorosłym życiu. Z z założenia ryzykowna pisarsko rzecz! Ale moim zdaniem też się udała. Mimo, że stężenie nieszczęść jest […]
Anais Nin „Henry i June”. Gdy klasyczka romansuje z klasykiem. I jego żoną.
„Henry i June” to zapis pewnej namiętności, między Anais Nin i Henrym Millerem oraz jego żoną June, ale w sensie bardziej ogólnym zapis ogromnej pasji do życia, którą właśnie na tym etapie pisarka zaczęła bardziej świadomie rozwijać. Jej wyrazem jest pisanie, prowadzony skrupulatnie dziennik. Ale jest nim również rzucenie się w wir wydarzeń. Zejście z utartego szlaku (również małżeńskiego), szukanie pokrewnych ludzi. Otwarcie się na to, co Anais Nin napędza wewnętrznie. Współgrające zresztą z psychoanalizą, którą w tym czasie przeprowadza. Niewątpliwie wpływ na to wszystko ma fakt, że została w dzieciństwie skrzywdzona przez własnego ojca. I to kładzie się cieniem […]
Alison Espach „Zapiski o twoim zniknięciu”. O stracie i dojrzewaniu.
Zaplanowałam ją sobie na wakacje sądząc, że będzie to coś z kategorii #dobreksiążkiwagilekkiej tak jak poprzednia książka Alison Espach „Goście weselni” (świetna!). Okazało się, że to mylne założenie, czego powinnam się była właściwie spodziewać czytając już sam tytuł – „Zapiski o twoim zniknięciu”. To historia straty. Narracja prowadzona jest w drugiej osobie, bo główna bohaterka, Sally, zwraca się do swojej zmarłej siostry, Kathy, która zginęła w wypadku jako nastolatka. Sally też brała w nim udział, ale wyszła z tego bez szwanku. W chwili, gdy opowiada nam swoją historię, Sally ma już 28 lat, ale dalej czuje dziurę we własnym wnętrzu, […]