Blog o literaturze kobiet

Moja książka roku. „Księga duchów” Siri Hustvedt.

Kocham. Kocham „Księgę duchów”. Tak mocno jak miłość, w której jest jednocześnie miejsce na stopienie się w jedno i na niezależność (kocham Cię, mężu). To jest książka – najpiękniejsze wyznanie miłosne. Przedłużenie ORAZ – Siri oraz Paul, Paul oraz Siri. Pisarka wie, że dobry związek to coś więcej niż suma jego części, dwóch indywidualności, to osobna jakość. Wzrusza mnie niezłomna Siri walcząca o związek z Paulem (zaraz na początku). Wzrusza, gdy próbuje być „macoszką”, wie, że syn Paula, Daniel, to jego część. Chwyta mnie za gardło gdy doktoryzuje się z raka i sposobów jego leczenia, gdy Paul choruje (przerobiłam ten […]

Czytaj więcej »

Mocny debiut uznanej nigeryjskiej pisarki. Chimananda Ngozie Adichie „Fioletowy hibiskus”.

Zachwycacie się wznowieniem „Amerykaany” Chimanandy Ngozie Adichie? @nalogowe_czytaczki_natalia miała rację – „Fioletowy hibiskus” jest być może jej najlepszą (choć pierwszą) powieścią. Trudniejszą w odbiorze, osadzoną mocniej w Nigerii i nie łączącą jeszcze tak pięknie przenikających się kultur z całego globu, ale najbardziej dotkliwą.Jakby wydartą wprost z serca. To prosta historia, w której właściwie nic nie jest proste. Bohater życia publicznego jest jednocześnie czarnym charakterem we własnej rodzinie. Młoda Nigeria nie radzi sobie z korupcją i ciężko znaleźć wyjście z tego zamkniętego koła. Chrześcijaństwo niesie nadzieję, lecz jednocześnie jest jednak religią kolonizatorów. Poznajemy tę historię Nigerii w czasie militarnej dyktatury lat […]

Czytaj więcej »

Lily King „Król serce”. Jak przekuć banał w porywającą opowieść.

Zachłysnęłam się „Królem serce” Lily King. Ta powieść jest jak dobrze skrojona sukienka. Niby było już takich trochę. Nie ma w niej żadnej  ekstrawagancji. Jest prosta. A jednak –  taka jak ma być. Decydują detale, w których odbija się kunszt krawcowej i projektantki, użyte materiały. Tak bym napisała po pierwszej części – która bezbłędnie oddaje atmosferę studenckiej miłości. I przyjaźni. Tak to się dobrze czytało! Druga część – jest zupełnie, zupełnie inna. To kontynuacja historii tych samych bohaterów w tak zwanym dorosłym życiu. Z z założenia ryzykowna pisarsko rzecz! Ale moim zdaniem też się udała. Mimo, że stężenie nieszczęść jest […]

Czytaj więcej »

Anais Nin „Henry i June”. Gdy klasyczka romansuje z klasykiem. I jego żoną.

„Henry i June” to zapis pewnej namiętności, między Anais Nin i Henrym Millerem oraz jego żoną June, ale w sensie bardziej ogólnym zapis ogromnej pasji do życia, którą właśnie na tym etapie pisarka zaczęła bardziej świadomie rozwijać. Jej wyrazem jest pisanie, prowadzony skrupulatnie dziennik. Ale jest nim również rzucenie się w wir wydarzeń. Zejście z utartego szlaku (również małżeńskiego), szukanie pokrewnych ludzi. Otwarcie się na to, co Anais Nin napędza wewnętrznie. Współgrające zresztą z psychoanalizą, którą w tym czasie przeprowadza. Niewątpliwie wpływ na to wszystko ma fakt, że została w dzieciństwie skrzywdzona przez własnego ojca. I to kładzie się cieniem […]

Czytaj więcej »

Alison Espach „Zapiski o twoim zniknięciu”. O stracie i dojrzewaniu.

Zaplanowałam ją sobie na wakacje sądząc, że będzie to coś z kategorii #dobreksiążkiwagilekkiej tak jak poprzednia książka Alison Espach „Goście weselni” (świetna!). Okazało się, że to mylne założenie, czego powinnam się była właściwie spodziewać czytając już sam tytuł – „Zapiski o twoim zniknięciu”. To historia straty. Narracja prowadzona jest w drugiej osobie, bo główna bohaterka, Sally, zwraca się do swojej zmarłej siostry, Kathy, która zginęła w wypadku jako nastolatka. Sally też brała w nim udział, ale wyszła z tego bez szwanku. W chwili, gdy opowiada nam swoją historię, Sally ma już 28 lat, ale dalej czuje dziurę we własnym wnętrzu, […]

Czytaj więcej »

Pisarka, który nie zawodzi. Ann Patchett i „Święta patronka kłamców”.

Jak ona baja! Za każdym razem jest to kompletnie różna historia i za każdym razem daję się jej porwać. Ewidentnie Ann Patchett to moja pisarka lata 2026. „Święta patronka kłamców” to jej debiut, w Polsce wydany dopiero teraz. O Rose, dwudziestolatce, która pewnego dnia, gdy dowiaduje się, że jest w ciąży, postanawia wsiąść w samochód i uciec od wszystkiego. Od zakochanego w niej po uszy męża, od matki, którą kocha. Od całego dotychczasowego życia. Pojawią się w tej powieści także inne perspektywy narracyjne, ale nie będę Wam zdradzać jakie, bo oznaczałoby to jednocześnie odkrycie niektórych kart fabuły, a lepiej iść […]

Czytaj więcej »

Moja ulubiona powieść Ann Patchett . „Dziedzictwo”.

To będą u mnie wakacje czytania Ann Patchett. Każda kolejna książka Patchett, którą czytam podoba mi się bardziej. „Stan zdumienia” był po prostu wciągającą, dobrze opowiedzianą historią, wprost idealną na wakacje, diabelnie przyjemną w czytaniu, natomiast „Dziedzictwo” – to już pełna klasa! Bo nie tylko zaangażowałam się w tę opowieść od pierwszych stron, ale też jestem pewna, że nie zapomnę jej tak łatwo; że były tu takie fragmenty, przemyślenia, sceny, które zostaną ze mną na dłużej. Sam tytuł, „Dziedzictwo”, dla mnie miłośniczki Philipa Rotha, kojarzy się oczywiście właśnie z tym wielkim żydowskim i amerykańskim pisarzem. A ważnym wątkiem powieści Patchett […]

Czytaj więcej »

Agata Romaniuk „Dina, Dina”. O wojnie za rogiem.

Połknęłam ją wyjątkowo szybko, bo to nie tylko mała książeczka, ale jeszcze napisana wartko,  wedle wszelkich prawideł sztuki pisarskiej. O Dinie – pół Włoszce, pół Ukraince, studentce, ilustratorce. I o wojnie. Reakcji na nią.Pięknie udało się Agacie Romaniuk wmieszać tu naszą polską perspektywę, bo narratorką jest przyszywana ciocia Diny, przyjaciółka jej matki. Dobrze  to robi całości. Uwypukla mieszaną tożsamość bohaterki. Zbliża ją do nas. A jednak mój ostateczny stosunek do tej powieści jest nieco ambiwalentny, bo mam poczucie pewnego prześlizgnięcia się po stereotypie tego rodzaju wojennych historii.  Często powtarzam, że interesuje mnie banał w sztuce , bo w gruncie rzeczy […]

Czytaj więcej »

„Nie, po prostu nie” Niny Lykke. Dobra, choć nie tak jak późniejsze książki pisarki.

„Nie, po prostu nie” powieść Niny Lykke, która przyniosła jej popularność w Norwegii. Pewnikiem dlatego, że zbliżyła się mocno do realnych problemów współczesności zwykłych ludzi. U nas wydana teraz po raz drugi, przy okazji wydania najnowszej książki Lykke pod tytułem „Gdzie są dorośli?”. Od czasu jej pierwszego wydania chyba wszyscy sporo zdążyliśmy się nauczyć o stawianiu granic. NIE, PO PROSTU NIE. Kropka. Główna bohaterka będzie to przyswajać dopiero gdy jej mąż znienacka (dla niej znienacka) postanowi  odejść do młodszej kobiety.  Wcześniej zaś Ingrid niesie na swoich barkach cały dom. W tym – opiekę nad dorosłymi synami, którzy nie chcą się […]

Czytaj więcej »

Powieść z rozmachem na miarę całego świata. „Samotność Soni i Sunny’ego” Kiran Desai.

Ta powieść ma rozmach na miarę całego świata. Jest o globalizacji, kolonializmie, władzy, bogactwie, zmieniającej się tożsamości – w imponująco wielu odcieniach i ujęciach. Wszystko to przyprawione zanurzeniem w wielkiej literaturze (pojawia się również Kapuściński). Jej  prawdziwa wielkość leży jednak w zderzeniu tego, co opisałam powyżej z niebywałą intymnością tonu i opisu. W bezpośrednim wyjściu od Soni i Sunny’ego, Hindusów studiujących w Ameryce, od ich rodzin, a nawet rodów, od ich amerykańskich partnerów, od spotkań z innymi ludźmi, w wielu krajach. „Samotność Soni i Sonny’ego” ma osiemset stron choć niezbyt wiele się w niej dzieje, ale musi tak być, bo […]

Czytaj więcej »

Newsletter

Chcesz, żebym raz w miesiącu poleciła Ci najlepszą przeczytaną przeze
mnie książkę? Zapisz się na newsletter.

Loading