Blog o literaturze kobiet

Dobra klasyka wiecznie żywa. „Przeminęło z wiatrem” Margaret Mitchell.

Czy po tym jak czytało się Mayę Angelou i Toni Morrison można jeszcze z przyjemnością wrócić do „Przeminęło z wiatrem”? Napisanego z perspektywy maksymalnie rasistowskiego (i przy okazji maksymalnie seksistowskiego) Południa? Można i będę bronić tej powieści, bo po drugiej lekturze, po latach od pierwszego sięgnięcia po nią, jestem w niej absolutnie, całym sercem, zakochana. Przede wszystkim dlatego – że jest tak bezwględnie literacko dobra. Ma moc najbardziej wciągającego czytadła, naprawdę nie byłam w stanie jej odłożyć w nocy, a po odłożeniu zasnąć. A przy tym – pozostaje diabelnie mądra. Psychologicznie, obyczajowo, po ludzku po prostu. Zmusza do myślenia. Stworzenie […]

Czytaj więcej »

„Morzeca” Sylwii Stano, czyli wypłynięcie na pełne wody pierwiastka kobiecego w przyrodzie.

„Opera na trzy śmierci” to była dla mnie kobieca wersja „Złego” Tyrmanda, lekka, wciągająca historia kryminalna z Warszawą jako ważną bohaterką. Naprawdę bardzo mi się podobała w kategorii #dobreksiążkiwagilekkiej Dlatego chętnie sięgnęłam po drugą część historii śpiewaczki operowej, Gusty Star, pod tytułem „Morzeca”. Jak się okazało tytuł nawiązuje do nazwy statku, którym Gusta Star wyrusza do Sztokholmu. Jest to jednak z gruntu odmienna narracja od tej, którą znałam z „Opery…”. Prowadzona niejako dwutorowo, jedna, jak w „Operze na trzy śmierci” dotyczy konkretnych zdarzeń dziejących się w podróży, dużo tu dialogów pomiędzy pasażerami, śpiewakami operowymi, ich partnerami, wierchuszką PRLu, scenek rozgrywających […]

Czytaj więcej »

Nowa wersja „Dziewczynki z zapałkami”. Smutna i piękna „Gwiazdka. Opowieść przedwigilijna” Ingvild H. Rishoi.

„Gwiazdka. Opowieść przedwigilijna” nawiązuje do „Dziewczynki z zapałkami” Andersena, opowieści, która zawsze łamała mi serce, o której do tej pory nie mogę myśleć bez guli w gardle, ale która jednocześnie ma w sobie niezaprzeczalne piękno. Króciutka powieść Ingvild H. Rashoi też jest pełna smutku. Jej narratorką jest dziesięciolatka, której kochający skądinąd ojciec nie radzi sobie z alkoholem. Już, już pojawia się cień nadziei, Ronja załatwia tacie pracę przy sprzedaży choinek, lecz szybko okazuje się, że Ronja i jej starsza siostra znów muszą sobie radzić same. Zwrotów akcji będzie zresztą więcej, bo ta opowieść jest jednocześnie bardzo prosta i do bólu […]

Czytaj więcej »

Świetny zamysł, zła książka. „Kairos” Jenny Erpenbeck.

Żeby zachęcać do czytania dobrej literatury kobiet, czasem nie mam wyjścia, muszę szczerze napisać, jeśli coś jest wg mnie złe (robię to dość rzadko, bo przeważnie rzucam takie tytuły, ten jednak postanowiłam skończyć, bo uznałam, że to będzie kształcenie samej siebie na negatywnym przykładzie). Podoba mi się zamierzenie. Nie podoba mi się książka. Zamysł – poprzez romans studentki i starszego od niej o 34 lata pisarza pokazać pewien rozpad Niemiec; w czasie – bo Hans zdążył jeszcze być w Hitlerjugend, a sceny końcowe dzieją się już po zburzeniu Muru Berlińskiego i w przestrzeni – Hans mieszkał jeszcze na terenach, które […]

Czytaj więcej »

„Parasolki” Dominiki Buczak, czyli jak Polki walczyły o prawa wyborcze.

To musiało być piekielnie trudne zadanie. Napisać tak zajmującą powieść z rozbudowaną fabułą, opartą na postaciach trzech fikcyjnych kobiet a do tego wpleść ją w narrację bazującą tylko i wyłącznie na faktach, opisującą liczne bohaterki, które wywalczyły dla Polek prawa wyborcze, a wcześniej – dostęp do edukacji. Tak się cieszę, że Dominika Buczak je uniosła. Bo dostajemy dzięki temu książkę bezcenną. Czytajcie, bo będzie wciągająco (wystarczyłaby do tego sama fabuła powieści).Czytajcie, żeby zacząć sobie wbijać do głowy nazwiska ważnych Polek, które wymazano z historii (to jest jeszcze bardziej fascynujące, dotykać tego kawałka naszych dziejów;  zwłaszcza teraz. Z tego można brać […]

Czytaj więcej »

„Jesteś” Concejo i Bourget. Utrwalanie kobiety w czasie.

„W naszych niedobrych tradycjach kobieta jest efemerydą, zjawiskiem jednorazowym. W takiej też sytuacji jestem „ja-kobieta-człowiek” zdana na swoje jednostkowe siły, szukająca doraźnych rozwiązań, gdy ktoś pyta mnie, kim właściwie jestem” – napisała Jolanta Brach-Czaina w „Błonach umysłu” „Jesteś” Laëtitii Bourget i Joanny Concejo to książka – projekt graficzny niesztampowej, przepełnionej subtelnością urody o pamięci, o dziedziczeniu. O kobietach, które nas poprzedzały. To jak poprzez bibułę nakładają się tu na siebie poszczególne warstwy jest perfekcyjną metaforą naszego bycia z poprzednimi pokoleniami. Rzecz na dziś, 1 listopada.Rzecz na każdy dzień. Żeby JESTEŚ było naprawdę. Nie mogła mi przy okazji tej, głównie wizualnej […]

Czytaj więcej »

„Gorące mleko” Deborah Levy. Smutek w słońcu Andaluzji.

Jeśli czytam kilka tytułów pod rząd jednej pisarki oznacza to niechybnie, że coś jest na rzeczy. Tym niemniej „Gorące mleko” Deborah Levy to na razie najmniej ulubiona moja jej książka. Choć dalej – jednak godna uwagi. Bardzo być może zresztą, że moja reakcja jest po prostu zwyczajnie jakąś irytacją na główną bohaterkę; co by zmieniało postać rzeczy, bo bohaterka, która irytuje to bardzo żywa bohaterka. Sceneria: Andaluzja. Na głównym planie – Sofia Papastergiados, Angielka o greckim nazwisku odziedziczonym  po ojcu, z którym nie ma kontaktu. Sofia niedawno skończyła studia, tkwi w swoistym zawieszeniu pracując jako kelnerka a teraz przyjechała z […]

Czytaj więcej »

„Płynąc do domu” Deborah Levy. Rozpacz wykorzenienia pod płaszczykiem wakacyjnej historii.

Lubię pisarki, które obsesyjnie kręcą się wokół jakiegoś wątku, dobierają się do niego z różnych stron, przyglądają się mu w różnych historiach, ewidentnie nakręcone jakimś wewnętrznym chciejstwem czy może raczej brakiem, czymś co im nie daje spokoju. I choćby wszystkim naokoło wydawało się: ile jeszcze można o tym samym, to dla nich to wciąż mało. Coś w nich każe im nie przestawać. Służą temu. Powstają wtedy rzeczy najwspanialsze. Zatem urzekło mnie, że Deborah Levy wciąż wraca do tematu domu. Dom to korzenie. Tożsamość. Ale i koszty – to zagadnienie  „Kosztów życia” nie może mi wyjść z głowy; koszty, jakie ponoszą […]

Czytaj więcej »

„Opowieść dla przyjaciela” Haliny Poświatowskiej. Autofikcja wolty.

Dopiero co skończyłam  „Woltę” Joanny Gierak-Onyszko i gdy tylko zaczęłam czytać „Opowieść dla przyjaciela” nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że jest tak, jak gdyby to była kolejna z tych opowieści o wolcie. Niechcianej zmianie, z którą trzeba się zmierzyć, żeby móc mimo niej zbudować własne życie po swojemu. Poświatowska zmaga się z chorobą serca, która dotknęła ją już jako dziewczynkę i uniemożliwiła normalne funkcjonowanie. Szpitale. Ciągłe leżenie w łóżku. Zakazy na wszystko. To była jej rzeczywistość. Jak silną musiała być osobą, że stworzyła na tej kanwie tak wyjątkowe życie pełne poezji, miłości, przyjaźni, ale też fascynacji światem.Jak niekonwencjonalną, jeśli umiała […]

Czytaj więcej »

Wciągająca powieść pełna filmowych obrazów. „W dobrych rękach” Yael Van Der Wouden.

Ta powieść bardzo dobrze mi zrobiła na jesień. Wspaniały eskapizm, czyli totalne zanurzenie się w historię, jest z nią raczej gwarantowany.  I choć nie jest idealna, to paradoksalnie nawet wtedy gdy być może nie do końca udaje jej się unieść temat wagi najcięższej  (jak napisała Aleksandra Majak w recenzji w „Polityce”, a ja się z nią zgadzam) jest w pewien sposób rozrzewniająca i ta słabość staje się ostatecznie w moim odczuciu również  jej mocną stroną. Bo czy nie jest tak, że sami sobie też wydajemy się czasem w życiu zwyczajnie za mali na pewne tematy? I mimo wszystko, co dla […]

Czytaj więcej »

Newsletter

Chcesz, żebym raz w miesiącu poleciła Ci najlepszą przeczytaną przeze
mnie książkę? Zapisz się na newsletter.

Loading