Sarah Moss i szczeliny istnienia.
Sarah Moss jest dla mnie pisarką szczelin istnienia. Tych nic nieznaczących drobin naszej codzienności, które w całości składają się na sens naszej egzystencji (a które nikną w zgiełku świata). Niewiele się w jej prozie dzieje w sensie wydarzeń. I trzeba to unieść czytając (mam pełną świadomość, że nie każdy zechce to uczynić, nie każdy polubi). A jednocześnie jej pisanie jest darem szczegółu. Tonu, w jakim nastolatka
Czy dobra literatura to wyłącznie ta, na której łamiemy sobie zęby?
Mam nieodparte wrażenie, że czasem popadamy w ten schemat. Jeśli coś ma być uznane za dobrą literaturę, to musi albo poruszać tematy najcięższego kalibru (tak, tak, nad tym warto się pochylić, kiwamy wtedy głową z uznaniem; jakie to bolesne, niechybnie warte opisania) albo z kolei musi być napisane w sposób niezwykle trudny w odbiorze, hermetyczny, taki, który ma małą szansę dotrzeć do przeciętnej czytelniczki czy czytelnika. Figa z makiem! Kompletnie się nie zgadzam z tego typu poglądem. Co więcej postawiłabym tezę wręcz odwrotną. Najlepsza literatura to często ta, która potrafi znaleźć środki dotarcia do szerszej publiki. Nie mówię tu bynajmniej […]
Lekarstwo czarnego humoru, czyli „Żywot i śmierć Hersha Libkina z Sacramento w stanie Kalifornia”.
Sięgałam po ten dramat śmiertelnie zmęczona. Wszystkim. Tryliardem informacji dotyczących Ukrainy, które przetwarzałam codziennie. Masą książek, które ostatnio czytałam, żeby oderwać się od myślenia o wojnie. Obrzydliwym, polskim kwietniem bez słońca. I tak dalej i tym podobne. Przesyłka w postaci kolejnej książki, którą dostałam w prezencie w pierwszym momencie nawet mnie nie ucieszyła. Sił brakowało mi do wszystkiego. Nawet do czytania. W drugiej sekundzie jednak zerknęłam na okładkę i wspaniały rysunek na niej (Plakiat – gratulacje) i coś piknęło. Tytuł – też zaintrygował. I po chwili – rzuciłam wypytywanie dzieci, co mają zadane i już czytałam. Przestać nie mogłam. Nie […]
„Córeczka” Tamary Dudy. Moja książka roku.
Na jakich lekturach się wychowaliście? Mnie pewnie ciężko będzie zliczyć wszystkie, bo niemal od początku mojego życia książki były jego ważną częścią, ale jedną z tych zaczytanych przeze mnie niemal na śmierć był „Winnettou”. Przygoda. Walka o wolność. Jasno zarysowane dobro i zło. Dlaczego to wszystko uważane było za chłopackie? Dlaczego, kiedy wyobrażałam sobie siebie w ramach tej przygody, to kulturowe uwarunkowania pozwalały mi co najwyżej być dzielną żoną Winnettou? Trochę nuda, nieprawdaż? W każdym razie ja to w ten sposób odczuwałam. I jest coś z tej mojej tęsknoty za bohaterką, co walczy o dobro, walczy bohatersko, straceńczo, odważnie, w […]