Blog o literaturze kobiet

„Cała nadzieja w szkole” Justyny Sucheckiej. Rzetelna lektura o polskiej edukacji.

Justyna Suchecka podobno naprawdę pisze książki w Excelu. To znaczy w tym narzędziu tworzy plan publikacji i przechodzi przez jego realizację. Niezwykle mi to odpowiada, bo dzięki temu książka ma sensowną, przejrzystą strukturę. No i jak Excel, to i dane. O tym autorka nie zapomina. Nie prześlizguje się pobieżnie korzystając ze swojego dziennikarskiego obycia w temacie, tylko solidnie odrabia lekcje. Dziennikarskie obycie (dość długo już trwające, co ma swoją wartość) pozwala za to wnikliwie komentować przytaczane liczby. Bo przecież żeby je rozumieć trzeba też dobrze rozumieć cały kontekst. A tej wiedzy Justynie Sucheckiej nie brakuje. Dowiemy się dużo o uwadze […]

Czytaj więcej »

Ewa Woydyłło „Żyć lepiej. O rozwoju osobistym”, czyli nadpodaż rynku psychologicznego.

Ostatnimi czasy wielokrotnie wpadałam na różnego rodzaju wywiady z Ewą Woydyłło, na Instagramie ścigały mnie rolki z jej wypowiedziami z podkastów. Brzmiała świetnie. Dlatego z przyjemnością zaopatrzyłam się w książeczkę „Żyć lepiej. O rozwoju osobistym” (książeczkę, bo jest naprawdę małych rozmiarów, 137 stron, w dodatku niewielkiego formatu). Napisane to jest tak, jakby mówiła wprost do nas osoba, dla której opowiadanie jest jak tlen, a do tego taka, która ma mnóstwo doświadczenia, zarówno życiowego, jak i psychologicznego, terapeutycznego. Mnóstwo anegdot, historii z gabinetu. Czyta się więc nad wyraz lekko i przyjemnie. Pierwszy zonk miałam jednak przy okazji dyskusji z badaniami prof. […]

Czytaj więcej »

Mistrzyni dziennikarstwa. Oriana Fallaci „Wywiad z historią”.

Oriana Fallacci była niewątpliwie mistrzynią swojego fachu. Jej wywiady, czytane pół wieku po tym jak zostały napisane, wciąż są fascynujące. Umiała wybrać swoich rozmówców tak, żeby ich słowami opowiadać nam historię w całej jej zawiłości. Umiała też postawić na swoim (co wymagało niekiedy ogromnej pracy) i doprowadzić do tego, że te wywiady na które miała chrapkę, faktycznie się odbywały. A na końcu nie dawała się uwieść niczemu innemu niż prawda. Była odporna na liczne pogróżki. Publikowała to, co chciała: to znaczy to, co miała zapisane na taśmach. Ze stosownym komentarzem ze swojej strony, który wyjaśniał jej stosunek do rozmówców i […]

Czytaj więcej »

Maria Janion „Do Europy – tak, ale z naszymi umarłymi”. Siła marzenia.

Zostały mi z dawnych lektur ledwie odpryski, nie całościowy obraz. Coraz częściej myślałam, że czas by Janion poczytać znów, bardziej świadomie. Wznowienie „Do Europy – tak, ale razem z naszymi umarłymi” przez Krytykę Polityczną zastało mnie zatem chętną i gotową. I choć Jacek Leociak podkreśla w posłowiu jak dużo u Janion (romantycznej?) utopijności, to zwraca również uwagę na siłę marzenia. I właśnie ze względu na tę siłę te eseje są wciąż w pewien sposób aktualne. „Nie chodzi o to, by podniecać walki między „tradycjonalistami” a „postępowcami”, lecz by tworzyć kulturę polską, w której jedni i drudzy czuliby się dobrze. To […]

Czytaj więcej »

Pełnometrażowa poetka wychodzi z cienia Mirona Białoszewskiego w biografii napisanej przez wnuczkę. „Jadwiga. Opowieść o Stańczakowej” Justyny Sobolewskiej.

Przyjaciółka Mirona Białoszewskiego? Pełnometrażowa postać. Swego czasu, podczas czytania biografii Gombrowicza, uderzyło mnie, że stworzył się sam, własną decyzją. I determinacją. To samo można powiedzieć o Jadwidze Stańczakowej. „Jadwiga uznała, że skoro czuję się poetką, to po prostu nią będzie. Nie szkodziło, że Leszek dzwonił, żeby przekazać, co mówił Ludwik: jej pisanie to nie jest literatura. A Miron kazał wyrzucać słabe wiersze do kosza. Ale poświęcał im sporo uwagi”. Dziewczyna z zamożnego domu zasymilowanych Żydów, która z powodu getta ławkowego nie mogła studiować Uniwersytecie Warszawskim. Nudziła się na księgowości. W czasie wojny wyszła z getta, bo poczuła, że musi. Miała […]

Czytaj więcej »

Autoetnografia w świetnym pisarskim wydaniu. „Wczoraj byłaś zła na zielono” Elizy Kąckiej.

Coraz mocniej jestem przekonana, że aby napisać dobrą prozę autobiograficzną trzeba mieć dystans. Umieć wyjść z siebie i stanąć na zewnątrz, a jednocześnie tak mocno przy sobie (także dawnej) jak tylko się da. Niewątpliwie udaje się to Elizie Kąckiej we „Wczoraj byłaś zła na zielono”. Może pomaga fakt, że jej córka, twórczyni tytułu, jedna z dwóch głównych bohaterek (bo jest nią także matka, narratorka) jest już pełnoletnia? W każdym razie ta forma paradoksalnie pozwala czytelniczce poczuć i zrozumieć maksymalnie dużo zamiast tylko rozpłynąć się w czyimś krzyku rozpaczy. Ta proza jest jak tytuł. Osobna. Zmienia zasady. Wbrew aktualnym trendom odchodzi […]

Czytaj więcej »

„Biedni w bogatym kraju. Przebudzenie z amerykańskiego snu” Sherlock WuDann i Nicolasa D. Kristofa. Szukam odpowiedzi co się stało z USA.

Po podróży do Stanów Zjednoczonych najpierw pochłonęłam (znakomite!) „Imperium bólu”, a potem wzięłam się za ten tytuł: „Biedni w bogatym kraju. Przebudzenie z amerykańskiego snu” Sherlock WuDunn i Nicolasa D. Kristofa. Nie jest to moim zdaniem reportaż, bo reportaż postrzegam jako opis jakiegoś kawałka rzeczywistości, a tu raczej stawia się diagnozę i od razu wyciąga bloczek z receptami. Takie jednak było wyartykułowane wprost założenie autorów (prywatnie: małżeństwa). A dla mnie była to książka, której potrzebowałam – pomogła mi zrozumieć co się wydarzyło w tym kraju, że wygląda on tak jak teraz. Nędza, bezdomność, narkomania są wszechobecne. Nie do ominięcia. Autorzy […]

Czytaj więcej »

„O zmierzchu. Jak przestać bać się życia i przeżyć je po swojemu” Marty Niedźwieckiej, czyli psychologiczny język, który pasuje mi jak żaden inny.

Jedyne zastrzeżenie jakie mam dotyczy podtytułu, bo brzmi jak poczytny poradnik z prostymi trickami (a takich nie lubię). Poza tym – kocham tę książkę całym sercem. Tak jak podkast (ale jednak tradycyjnie okazało się, że więcej przyswajam czytając). Sposób w jaki Marta Niedźwiecka wykłada psychologię życia codziennego trafia do mnie w stu procentach. Jej język i metafory mogę brać od razu chochlą; po co się rozdrabniać, wiem, że pyszne (nieprzesłodzone). Rozkminia Marta Niedźwiecka dokładnie moje rozkminki. Uwypukla właśnie te aspekty, które mnie trapią. Pięknie korzysta z naukowych badań. Idealnie podlewa to subiektywnym sosem. Jest tu o emocjach, relacjach i komunikacji, […]

Czytaj więcej »

„Nowy Jork. Od Manhattanu do Ground Zero” Magdaleny Rittenhouse.

Wyłożyć osobie takiej jak ja mapę Nowego Jorku, na którą nakładają się dwa wymiary: czas i przestrzeń to nie jest proste zadanie, bo o ile jeśli chodzi o czas mam spore naddatki w zakresie różnych ujęć jego rozumienia, to w zakresie przestrzennym leżę i kwiczę, wyobraźnia przestrzenna mi nie działa. A jednak Magdalenie Rittenhouse się to udało. Bo udało jej się stworzyć własną opowieść o tym mieście. Fascynującą na tyle, że w nią weszłam. I voila, pojęłam (jej) całość. Plan był taki, że czytam, żeby zaraz po skończeniu książki chodzić jej śladami. Rowerowa wywrotka zmieniła wszystkie zamierzenia, to jednak nie […]

Czytaj więcej »

Inspirująca historiami wielkich zwykłych kobiet, ale i miejscami irytująca. „Kobiety, o których myślę nocą” Mii Kankimäki.

Nie jest tak, że jeśli jakiś koncept jest mi bliski (a ten jest) przyjmuję go bezkrytycznie. Może nawet jestem nieco bardziej podejrzliwa i wyczulona na niuanse? Mia Kankimäki napisała książkę o kobietach z przeszłości, które ją inspirują. Podróżniczki, malarki, pisarki. Autorka czerpie od nich siłę dla czterdziestoletniej siebie i przetyka ich historie osobistymi poszukiwaniami.Moje to jest. Sama szukałam (szukam) takich inspiracji dla siebie. Miałam jednak momenty, w których ton pisarki mnie drażnił. Pouczanie kobiet sprzedwieku albo kilku było dla mnie nie na miejscu.Nie poczułam pomysłu pisania do nich listów. Nieco ta książka była dla mnie zbyt długa. Ale ostatecznie i […]

Czytaj więcej »

Newsletter

Chcesz, żebym raz w miesiącu poleciła Ci najlepszą przeczytaną przeze
mnie książkę? Zapisz się na newsletter.

Loading