Moje czytanie
Wielka pisarka Południa Stanów. „Kolor purpury” Alice Walker.
Latami nie mogłam się do niej zabrać. Trochę może dlatego, że wiedziałam, że będzie o rasizmie i trochę się bałam rozjechania walcem tej przerażającej przecież opowieści o tym, jak jedni ludzie odczłowieczają drugich, żeby móc ich maksymalnie eksploatować. I rzeczywiście, zaczęło się z najgrubszej rury przemocy i wykorzystania. Ale ostatecznie okazało się, że im dalej w las tym bardziej ta historia była o tym, co w tytule: kolor purpury to ten stworzony dla zachwytu. Bo w życiu zawsze można znaleźć coś do zachwytu. Jak odnaleźć te zachwyty? Czasem drogą do nich bywa drugi człowiek. Celia, główna bohaterka jest niewolniczo podporządkowana […]
„Czerwona rzeka” Louise Erdrich. Dojrzewanie w Dakocie Północnej.
„Czerwona rzeka” to nie jest moim zdaniem jedna z tych powieści, które koniecznie trzeba przeczytać, bo świat będzie o niej dyskutował jeszcze bóg wie ole czasu. Choć jej autorka, Louise Erdrich, jest zdobywczynią Pulitzera i National Book Award, więc może się mylę. Ale za to okazało się, że jest to ten typ książki, w który po prostu dobrze mi się weszło i w którym zatonęłam po uszy, a to zawsze uczucie, którego w literaturze szukam; swego rodzaju odłączenie od świata zewnętrznego i koncentracja na tym wymyślonym. Kłopoty Kimset, która właśnie kończy szkołę i zastanawia się, co dalej, zwłaszcza, że jej […]
Zapamiętajcie to nazwisko: Elżbieta Zawacka. „Agentka Zo. Historia Elżbiety Zawackiej, bohaterki drugiej wojny światowej.
Zapamiętajcie ten pseudonim „Zo”. I nazwisko: Elżbieta Zawacka. Salutuję: cześć jej pamięci. Wreszcie mogłam się pochwalić moim synom, że czytam coś ciekawego z ich punktu widzenia. Ale to było naprawdę? Naprawdę. Kurierka. Cichociemna. Żołnierka AK. W czasach PRLu wspierała tych, którzy przeciwstawiali się kłamstwu i dbała o pamięć żołnierek AK. Setkę raz przekraczała granicę z fałszywym paszportem. Raz nieomal zginęła przedzierając się przez góry. Wróciła do Polski z Anglii, żeby walczyć. Skoczyła wtedy z samolotu ze spadochronem, bo nie było innego wyjścia. Brała udział w Powstaniu Warszawskim. Do bólu rzeczowa nie rozumiała, czemu kobiety, owszem, chętnie wykorzystuje się w walce, […]
Poznałam nietuzinkową osobę. „Mira. Kobieta światowa” Moniki Ksieniewicz-Mil.
Sięgnęłam po „Mirę. Kobietę światową” Moniki Ksieniewicz-Mil, gdy dowiedziałam się, że bohaterka była autorką opowiadań będących podstawą scenariusza „Wojny domowej”. To ten typ poczucia humoru, który bardzo mi odpowiada, a poczucie humoru to dla mnie ważna sprawa. Dostałam opowieść o naprawdę nietuzinkowej kobiecie. Autorka biografii napisała ją zafascynowana niegdysiejszym spotkaniem z Mirą Michałowską, takim, które wpłynęło na całe jej życie. Mira wpływała zresztą podobno na wiele żyć, w tym – słynnych artystów i artystek, pisarzy, pisarek (także na ich teksty). To jest życiorys, który mógłby w sobie pomieścić wiele innych. A jednak – przepadł w mrokach. Nigdy wcześniej nie słyszałam […]
Dopiero dojrzałam do Dąbrowskiej. „Noce i dnie” po drugim czytaniu.
Warto wracać do klasyki. „Noce i dnie” dopiero w drugim czytaniu (bo pierwsze nastąpiło w wieku nastoletnim, zbyt wcześnie) odsłoniły przede mną swoją wybitność. Bo jest to niewątpliwie lektura, która oparła się czasowi, na poziomie równym choćby „Brudenbrookom” Manna. Jaka szkoda, że Maria Dąbrowska nie doczekała się Nobla, do którego była wielokrotnie typowana. Zasługuje na najwyższe docenienie. Ale może tym najwyższym jest po prostu bycie czytaną z wypiekami na twarzy po przeszło wieku? Ta powieść w 4 tomach opowiada o rozpadzie pewnej klasy; a więc i o wyłanianiu się nowego świata. To cenne samo w sobie, ale tym ciekawsze, że […]
Dobra klasyka wiecznie żywa. „Przeminęło z wiatrem” Margaret Mitchell.
Czy po tym jak czytało się Mayę Angelou i Toni Morrison można jeszcze z przyjemnością wrócić do „Przeminęło z wiatrem”? Napisanego z perspektywy maksymalnie rasistowskiego (i przy okazji maksymalnie seksistowskiego) Południa? Można i będę bronić tej powieści, bo po drugiej lekturze, po latach od pierwszego sięgnięcia po nią, jestem w niej absolutnie, całym sercem, zakochana. Przede wszystkim dlatego – że jest tak bezwględnie literacko dobra. Ma moc najbardziej wciągającego czytadła, naprawdę nie byłam w stanie jej odłożyć w nocy, a po odłożeniu zasnąć. A przy tym – pozostaje diabelnie mądra. Psychologicznie, obyczajowo, po ludzku po prostu. Zmusza do myślenia. Stworzenie […]
Jedna z TYCH książek; rozpoczyna dyskusję. „Wiek diagnozy. Jak obsesja na punkcie zdrowia czyni nas bardziej chorymi”.
Na zdjęciu posta o „Wieku diagnozy” Suzanne O’Sullivane widzicie okładkę „Bóg techów”, bo przyszło mi do głowy, że obie zadają, choć w różnych dziedzinach, jedno szczególnie istotne pytanie: czy nasza nowa wiedza, technologia służy człowiekowi? Sylwia Czubkowska przypomina, że nie musimy dać sobie wmawiać, że technologia jest dobra, bo jest dobra, możemy pytać: co ona z nami robi? Co z niej wziąć, a co niekoniecznie? (Co zresztą pięknie mi się wiąże ze wznawianym ostatnio „Wiekiem paradoksów” Hatalskiej). Suzanne O’Sullivane robi coś podobnego jeśli chodzi o świat medyczny – kwestionuje oczywisty wydawałoby się osąd, że jeśli mamy więcej kategorii diagnostycznych, to […]
„Morzeca” Sylwii Stano, czyli wypłynięcie na pełne wody pierwiastka kobiecego w przyrodzie.
„Opera na trzy śmierci” to była dla mnie kobieca wersja „Złego” Tyrmanda, lekka, wciągająca historia kryminalna z Warszawą jako ważną bohaterką. Naprawdę bardzo mi się podobała w kategorii #dobreksiążkiwagilekkiej Dlatego chętnie sięgnęłam po drugą część historii śpiewaczki operowej, Gusty Star, pod tytułem „Morzeca”. Jak się okazało tytuł nawiązuje do nazwy statku, którym Gusta Star wyrusza do Sztokholmu. Jest to jednak z gruntu odmienna narracja od tej, którą znałam z „Opery…”. Prowadzona niejako dwutorowo, jedna, jak w „Operze na trzy śmierci” dotyczy konkretnych zdarzeń dziejących się w podróży, dużo tu dialogów pomiędzy pasażerami, śpiewakami operowymi, ich partnerami, wierchuszką PRLu, scenek rozgrywających […]
Intymne obcowanie z wielkim umysłem. Susan Sontag „Dzienniki. T.2”.
Wyjątkowo lubię czytać dzienniki. A Wy? Te są głębokim zanurzeniem się w umyśle Susan Sontag, potężnym, niezłomnym choć po ludzku ulegającym pomyłkom oraz w jej emocjach, które okiełznywała przy użyciu analizy oraz siły woli. Była to dla mnie ponownie (bo dopiero co skończyłam pierwszy tom) fascynująca lektura, momentami wręcz hipnotyczna. Choć jestem pewna, że większość czytelniczek nie odebrałaby jej w ten sposób, bo niekiedy to tylko zapiski, jak te ze słowami, które notowała, żeby poszerzać swoje pisarskie słownictwo, czy nieco wyrwane z kontekstu analizy kawałków własnego życia albo spis lektur, filmów. Ale mnie to wszystko było bliskie i czułam się […]
Nowa wersja „Dziewczynki z zapałkami”. Smutna i piękna „Gwiazdka. Opowieść przedwigilijna” Ingvild H. Rishoi.
„Gwiazdka. Opowieść przedwigilijna” nawiązuje do „Dziewczynki z zapałkami” Andersena, opowieści, która zawsze łamała mi serce, o której do tej pory nie mogę myśleć bez guli w gardle, ale która jednocześnie ma w sobie niezaprzeczalne piękno. Króciutka powieść Ingvild H. Rashoi też jest pełna smutku. Jej narratorką jest dziesięciolatka, której kochający skądinąd ojciec nie radzi sobie z alkoholem. Już, już pojawia się cień nadziei, Ronja załatwia tacie pracę przy sprzedaży choinek, lecz szybko okazuje się, że Ronja i jej starsza siostra znów muszą sobie radzić same. Zwrotów akcji będzie zresztą więcej, bo ta opowieść jest jednocześnie bardzo prosta i do bólu […]
„Posełki. Osiem pierwszych kobiet” Olgi Wiechnik. Łańcuszek pamięci o ważnych kobietach.
Czytałam ją w chorobie, która spadła na mnie znienacka jak jastrząb i wytrąciła mnie z wszystkich planów, więc jak się domyślacie, nastrój miałam nie najlepszy, a tendencję do kręcenia nosem – znaczną. Ale mimo to podpasowała mi ta lektura bardzo. „Posełki. Osiem pierwszych kobiet” Olgi Wiechnik to faktograficzna rzecz o kobietach, które zasiadły w pierwszym sejmie po odzyskaniu przez Polskę niepodległości; a także, tak się składa, tuż po tym jak Polki wywalczyły dla siebie za jednym zamachem zarówno czynne jak i bierne prawo wyborcze. Skonstruowane to jest tak, że trzon opowieści stanowi dość szczegółowa biografia Zofii Moraczewskiej, działaczki na rzecz […]
„Kilka słów o emancypacji” Susan Sontag. Niezależność myślenia ponad linie ideowe.
„Kilka słów o emancypacji” Susan Sontag to zbiór jej najważniejszych esejów dotyczących tytułowego tematu. Jest o podwójnych standardach starzenia się, o pięknie. Rozmawiamy już dzisiaj o tym coraz powszechniej, nie tylko w akademickich i dziennikarskich gremiach, ale również na polu pop kultury. Tym niemniej nie sposób nie docenić, że teksty, w dużej mierze i dzisiaj aktualnie opisujące rzeczywistość, Sontag tworzyła pięćdziesiąt lat temu. Nie z wszystkim się zgadzam, bo jestem zwolenniczką krytykowanej przez nią ewolucji, a nie rewolucji, tym niemniej nie sposób nie zastanawiać się poważnie nad wysuwanymi przez nią argumentami. Jest diabelnie logiczna. Jednak to co było dla mnie […]