Moje czytanie

„Dziewczyna o zielonych oczach” Edny O’Brien. Kobieca walka o autonomię w katolickiej Irlandii.

Lektura najpierw „Irlandzkiej dziewczyny”, autobiografii Edny O’Brien wydanej ostatnio przez Czarne, a potem „Dziewczyny o zielonych oczach”, którą zafascynowana wielką a zupełnie mi nieznaną pisarką wygrzebałam gdzieś wśród staroci, pozwala mi naocznie stwierdzić, że wątki autobiograficzne w „Dziewczynie o zielonych oczach” są więcej niż ewidentne. I to jest na pewno baza wielkiej siły rażenia tej powieści. Trzeba pisać o tym, co Cię bardzo obchodzi. A najczęściej obchodzi nas to, co znamy. Ale najbardziej fascynuje mnie to jak Edna O’Brien twórczo podchodzi do konstrukcji tej opowieści, jak odchodzi od ścisłych związków z rzeczywistością, dając się ponieść pewnej większej prawdzie – psychologicznej, […]

Więcej

Lektura absolutnie podstawowa na dzisiejsze czasy! „Bóg techy. Jak wielkie firmy technologiczne przejmują władzę nad Polską i światem” Sylwii Czubkowskiej.

„Kolejni analitycy i eksperci wskazują, że kapitalizm XXI wieku coraz wyraźniej jest zastępowany przez system gospodarczy nadzorowany przez big techy”. „Korporacje te postrzegają siebie jako liderów postępu i stworzyły przekonanie, że krytyka ich działań równa się sprzeciwowi wobec tego postępu. Tyle że to jest taki postęp w kategoriach autotelicznych, to znaczy jest dobry dlatego, że jest”. „Żadna branża nie posunęła się tak daleko w próbach wpływania na badania naukowe, jak właśnie to robią cyfrowe korporacje”. „Strategia pochłaniania mniejszych firm i organizacji jest dziś wyraźnie widoczna, ale de facto stosuje się ją od lat”. „(…) Ich szefowie zdali sobie sprawę, że […]

Więcej

Codzienność, zwykłość, relacje rodzinne. Literatura obyczajowa najwyższej klasy. „Zawsze jest ktoś” Petry Soukupovej.

Po jaką powieść teraz sięgnąć?Zapiszcie:„Zawsze jest ktoś” Soukupovej. Jeśli znacie tę czeską pisarkę, to jestem pewna, że nie przejdziecie obojętnie koło jej nowego tytułu. Ale istnieje duża szansa, że nie znacie, bo wydaje ją małe wydawnictwo, której nie organizuje znaczącej promocji. Lubicie wgryzanie się w codzienność, zwykłość, rodzinne sprawy, a hasło „brak fabuły” Was nie przeraża, a wręcz przeciwnie? To będzie coś w sam raz dla Was. Ja dokładnie takich narracji szukałam zaczynając swoje świadome obcowanie z literaturą kobiet. Dotykających zwykłości. Świetnie sprawdza się rozłożenie tej powieści na trzy głosy – swoją wersję opowieści snuje przede wszystkim Veronika, dyrektorka biblioteki, […]

Więcej

Odzyskiwanie polskich artystek. „Polki na Montparnassie” Sylwii Zientek.

To trzecia książka Sylwii Zientek, po którą sięgnęłam w ostatnich miesiącach. Pisarka zdołała mnie szczerze zafascynować opowieściami o Szkole Paryskiej, a zwłaszcza o malarkach, które wyjechały do Paryża zawalczyć o swoją sztukę, bo w Polsce nie miały szans na zaistnienie. Sylwia Zientek nie tylko wykonała kawał solidnej roboty dla zebrania informacji o zapomnianych już niekiedy zdolnych malarkach (takich jak na przykład Mela Muter, ktorą ja odkryłam na swój użytek całkiem niedawno i której sztuką bardzo się zachwyciłam), ale ma również dar opowiadania, który sprawił, że wejście wraz z nią w tę historię stało się wyjątkowo łatwe, bo zwyczajnie szalenie interesujące. […]

Więcej

„Greenpoint. Kroniki Małej Polski”, czyli mit Ameryki a ciężkie życie emigranta.

Kiedy gdzieś podróżuje zawsze potem kupuję dużo różnych książek, które pomogą mi poczuć klimat albo pogłębić wiedzę. Tak było w zeszłym roku z podróżą do Stanów (i przejechaniu przez 10 z nich). Skończyło się dużymi zakupami w księgarni. Głównie jednak szukałam odpowiedzi na pytanie: co do diabła tam się wydarzyło, że to wygląda tak jak wygląda?! Było to jeszcze przed wyborami, czyli jakieś tysiąc zatrważających zmian temu, ale czuć było w powietrzu, że tak to dłużej nie pociągnie, będzie się działo. W związku z tym wszystkim książka o nowojorskiej Małej Polonii nie była pierwszym wyborem, przeleżała rok. Sięgnęłam po „Greenpoint. […]

Więcej

Kryminał z klimatem Kraju Basków. „Cisza białego miasta” Eva Garcia Saenz de Urturi.

Chciałam książkę związaną z Krajem Basków i dwa lata temu, gdy podróżowałam po północy Hiszpanii dostałam od Was idealne polecenie. A że sięgnęłam dopiero teraz? Cóż! Ale skorzystałam:)(Choć coś mi się przypomina, że czytałam również inną powieść autorki, ale potem musiałam sobie zrobić przerwę, bo była dla mnie zbyt straszna). Bardzo wciągający kryminał. I chociaż to rzecz o seryjnym zabójcy to całe szczęście dla mnie nie epatowała grozą jakoś przesadnie. A jednocześnie trzymała w napięciu. No i ta baskijskość! Widać, że pisarka jest w niej głęboko zanurzona,  bo oddała ją bezbłędnie. Jeszcze czuję klimat sierpniowej imprezy w Bilbao. Pełna petarda, […]

Więcej

Zabawna, złośliwa, prawdziwa, smutna i diabelnie wciągająca. „Ogród rozpaczy ziemskich” Beatrize Serrano.

Gorąco polecam!Zwłaszcza wszystkich tym, którzy ciągle nie mogą znaleźć dla siebie książki, bo wszystko ich jakoś nudzi. Dawno już żadna książka nie wywołała we mnie takiej ekscytacji. Złośliwa, zabawna, prawdziwa, smutna i przerażająca jednocześnie powieść.  Trafna jak diabli. Każda osoba, która kiedykolwiek pracowała w korporacji lub dla korporacji będzie płakała ze śmiechu (i nie tylko). Do tego wciąga jak mało która. A puentuje celniej niż sto smętnych, czarnych jak smoła i pozbawionych cienia uśmiechu fabuł. Nic przy tym nie schematyzując. W stu procentach typ tego, co chcę czytać. Diabelnie mi brakowało takiej właśnie narracji o bullshit jobs. I jednocześnie o […]

Więcej

Nowa powieść Therese Bohman. Czy trzeba pisać coś więcej? „Góra prawdy”.

To nie jest powieść, która porwała mnie od pierwszej chwili. Nie uderzyła mi od razu do głowy, raczej szemrała delikatnie jak strumyk w czasach niedoborów wody. Ale jednak stopniowo dawałam się wciągnąć coraz bardziej. Niekoniecznie dzięki fabule – rozrzuconej po różnych planach czasowych, od dzieciństwa, poprzez studia, aż do czasu bycia matką i powrotu z własnym dzieckiem do domu rodziców (właściwie, parafrazując samą Bohman, fabuła była trochę jak obrazy impresjonistów – rzucone na płótno plamy. Zbiór plam). Raczej dzięki odczuciom, które we mnie wywoływała. Im dalej w las (i dorosłość), tym te plamy zaczynały mieć dla mnie większe znaczenie. Myślę, […]

Więcej

Dobry angielski humor i cosy zbrodnia. „The cornish castle murder” Fiony Leitch.

Kupiłam ją w St Ives, bo leżała na półce z nowościami, miała podręczny format, tani w wydaniu i bardzo wygodny w czasie podróży, w nazwie „kornwalijski”, a w opisie fabułę sugerującą cosy crime. Ryzyko, że mi się zupełnie nie spodoba było znaczne,  bo moje doświadczenia z tego typu powieściami w języku polskim były takie, że zdecydowana większość kompletnie do mnie nie trafia. Choć sam gatunek uwielbiam, to latami szukałam czegoś, co będzie choć zbliżało się do Agaty Christie czy Joanny Chmielewskiej. Pierwszym udanym strzałem była dopiero literatura @gacekpisze Wcześniej same pudła (w dużej ilości; w końcu szukałam latami). Ale!Uwielbiam angielski […]

Więcej

„Goście weselni” Alison Espach a urok wiktorańskich powieści.

Na początku wydawało mi się, że to powieść nie w moim stylu, że skręci niebezpiecznie w stronę zbyt grubymi nićmi szytego romansu, czyli czegoś dla mnie  osobiście kompletnie nie do strawienia. Potem naprawdę dałam się wciągnąć. A na końcu? Ostatnio w wywiadzie Justyny Sobolewskiej Maciej Siembieda wspomniał, że hollywoodzkie wytyczne dotyczące konstrukcji powieści traktuje jako punkt wyjścia do zabawy z tekstem, najważniejsza jest bowiem uroda opowieści. Za to właśnie uwielbiam jego tytuły. Autor nie dał warsztatowi zabić siebie. W moim odczuciu w „Gościach weselnych” było sporo momentów, w których stery próbował przejąć schemat. Zbyt gładko zbiegały się wątki i zbyt […]

Więcej

Autobiografia dziewczyny o zielonych oczach. „Irlandzka dziewczyna” Edny O’Brien.

Czytałam „Irlandzką dziewczynę” i chwilami ciężko mi było uwierzyć, że Edna O’Brien urodziła się niespełna sto lat temu i naprawdę pisze o swoim życiu. Irlandia rzeczywiście przeszła głęboką przemianę obyczajową a literatura tej pisarki z całą pewnością się do tego przyczyniła. Rodzice, brat i partner toczący regularną bitwę o dziewczynę (trzeba ratować jej cnotę!). Mąż, który bez ogródek oznajmia, że nigdy nie wybaczy jej talentu (!). Pozbawienie na długi czas prawa do opieki nad dziećmi związany z chęcią wzięcia rozwodu. Publiczny lincz z powodu strat moralnych związanych z jej, w domyśle pełną występku, literaturą. Jest tam sporo takich scen, a […]

Więcej

Nie da się wejść dwa razy do tej samej książki. „Dziwne losy Jane Eyre” Bront¨e.

Czytałam ją bardzo dawno temu, nie później niż w liceum i teraz, przy ponownej lekturze, usiłuję w sobie zbadać to dawne czytanie.  Oczywiście zachwyciłam się, wciągnęłam jak chyba każdy kto sięga po tę powieść, czytałam bez wytchnienia, z wypiekami na twarzy i, jednocześnie, nie uznałam jej za naprawdę ważną. Romansidło. Słowo, które dyskwalifikuje. Bardzo mnie teraz ciekawi fakt, że pewnie nie tak prędko przypisałabym je wtedy „Annie Kareninie” choć przecież totalnie spełnia warunki. Dlatego tropię w tym moim, przyjętym chyba nieco z duchem epoki myśleniu, jednak jakiś rodzaj seksizmu. Bo przecież tyle więcej jest w „Dziwnych losach Jane Eyre” Charlotte […]

Więcej