Moje czytanie

Podsumowanie 2025 roku z literaturą kobiet.

Podsumowanie 2025 roku z literaturą kobiet.

Chcesz poznać najważniejsze tytuły, które przeczytałam w minionym roku?

Więcej

Świetny zamysł, zła książka. „Kairos” Jenny Erpenbeck.

Żeby zachęcać do czytania dobrej literatury kobiet, czasem nie mam wyjścia, muszę szczerze napisać, jeśli coś jest wg mnie złe (robię to dość rzadko, bo przeważnie rzucam takie tytuły, ten jednak postanowiłam skończyć, bo uznałam, że to będzie kształcenie samej siebie na negatywnym przykładzie). Podoba mi się zamierzenie. Nie podoba mi się książka. Zamysł – poprzez romans studentki i starszego od niej o 34 lata pisarza pokazać pewien rozpad Niemiec; w czasie – bo Hans zdążył jeszcze być w Hitlerjugend, a sceny końcowe dzieją się już po zburzeniu Muru Berlińskiego i w przestrzeni – Hans mieszkał jeszcze na terenach, które […]

Więcej

„Sontag. Dzienniki. 1947-1963”. Zapiski nie pod publiczkę.

Lubicie czytać dzienniki? Listy? Ja pasjami. Jeśli jednak jesteście przyzwyczajone, przyzwyczajeni do wycyzelowanych dzienników, które pisarki i pisarze tworzą od razu z myślą o czytelnikach, to w przypadku tego tomu możecie się zdziwić, a nawet trochę zawieść. Wygląda na to, że są to prawdziwie intymne zapiski prowadzone często dość bałaganiarsko, bo dla siebie. Do tego –  częściowo jeszcze ocenzurowane przez syna, który je redagował. Ale dla mnie taki kontakt z żywym procesem myślenia Sontag był fascynujący. Zwłaszcza, że dzienniki zaczynają się gdy ma 14 lat, a kończą po rozwodzie, kiedy pisarka w pełni stawała się sobą. Dotyczą więc szczególnie mnie […]

Więcej

„Masz to po mnie” Marty Szarejko. Gabinetowa perspektywa dotycząca przekonań dziedziczonych od naszych mam i babć.

Jako osoba, która spędziła kilka lat z przerwami pisząc powieść zatytułowaną najpierw roboczo „Projekt matka”, a ostatecznie „Wychowanie” nie mogłam nie sięgnąć po „Masz to mnie”. Są to rozmowy Marty Szarejko (autorki docenianych przeze mnie kiedyś „Seksuolożek”) z psycholożkami, psychoterapeutkami, znów – seksuolożkami o przekonaniach, jakie dziedziczymy od naszych matek i babek. Interesuje mnie ten temat. A dodatkowo forma pogłębionego wywiadu, o ile tylko ten jest mądrze poprowadzony, bardzo do mnie przemawia. Zastrzeżenie autorki, dla mnie ważne, jest takie – że ponieważ rozmawia ze specjalistkami od problemów, to jest to pozycja skupiona właśnie na tychże. Na przekonaniach, które być może […]

Więcej

„Parasolki” Dominiki Buczak, czyli jak Polki walczyły o prawa wyborcze.

To musiało być piekielnie trudne zadanie. Napisać tak zajmującą powieść z rozbudowaną fabułą, opartą na postaciach trzech fikcyjnych kobiet a do tego wpleść ją w narrację bazującą tylko i wyłącznie na faktach, opisującą liczne bohaterki, które wywalczyły dla Polek prawa wyborcze, a wcześniej – dostęp do edukacji. Tak się cieszę, że Dominika Buczak je uniosła. Bo dostajemy dzięki temu książkę bezcenną. Czytajcie, bo będzie wciągająco (wystarczyłaby do tego sama fabuła powieści).Czytajcie, żeby zacząć sobie wbijać do głowy nazwiska ważnych Polek, które wymazano z historii (to jest jeszcze bardziej fascynujące, dotykać tego kawałka naszych dziejów;  zwłaszcza teraz. Z tego można brać […]

Więcej

„Zadry”, czyli mazurska Narnia dla pięćdziesięciolatek w wykonaniu Oli Klonowskiej-Szałek, założycielki slowhopa.

Mówię Wam: chcecie to czytać. Ja w każdym razie na pewno, a prawie ją ominęłam. Takich rodzimych powieści mi brakuje. Gatunek? Nie mam pojęcia. Coś pomiędzy przygodówką w typie Pana Samochodzika, w końcu jest skarb, jest nastoletnia ekipa, opowieściami z Narnii, z tym, że Narnia jest na Mazurach Garbatych, które są po drugiej stronie lustra Warszawy, obyczajówką, taką naprawdę dobrą, w której nastolatki trzaskają drzwiami, a matka bohaterki trzyma w domu obraz Matki Boskiej i Piłsudskiego, ale chyba nie wie, że ten był socjalistą (choć generalnie wszystko wie najlepiej; ze sceny z matką zaśmiewałam się głośno, jest podszyta doskonałym poczuciem […]

Więcej

„Wszystko to zbyt małe. Eseje ku chwale nadmiaru”. Becca Rothfeld broni nas przed światem wypranym z emocji i ryzyka.

Becca Rothfeld broni nas przed światem wypranym z emocji i ryzyka, opisanym przez Lema w „Powrocie z gwiazd”.„Wszystko to zbyt małe. Eseje ku chwale nadmiaru” to jest taka książka do otwierania głowy. Kąsa, czepia się, wytrąca z kolein myślowych mód i robi to logicznie, erudycyjnie, ze swadą. „Jednakże tym, czego w istocie pragniemy jest całe piękno świata naraz, pełne, wszechogarniające piękno”. O tym opowiadają te eseje. A więc o sztuce (która nigdy nie może być traktowana celowo), miłości, seksie. O tym, żeby nigdy nie próbować ich przycinać do naszych malutkich teoryjek, bo i tak wylezą spod  kołderki. O teorii uważności, […]

Więcej

„Słodko-gorzki eros” Anne Carson. Na ostrzu umysłu humanistki.

Prawdę mówiąc zaczęło się dość banalnie, no bo że eros jest słodko-gorzki, jest tym i tamtym, a miłość stoi blisko nienawiści, wszyscy mniej więcej wiemy. Do tego wydawało mi się, że analiza wierszy Safony i innych greckich poetów może mnie jednak przerosnąć. Zatem – zeszło mi się trochę z pierwszymi stronami… w międzyczasie czytałam inne rzeczy. Ale kiedy tylko poświęciłam „Słodko-gorzkiemu erosowi” odpowiednią uwagę i poszłam dalej w czytaniu okazało się, że to fascynująca lektura. Anne Carson jest tak niesztampowa, tak rebeliancka, tak lotna, że naprawdę czapki z głów! A przynajmniej moja czapka, gdybym ją miała, mogłaby w pokłonie zamiatać […]

Więcej

„Jesteś” Concejo i Bourget. Utrwalanie kobiety w czasie.

„W naszych niedobrych tradycjach kobieta jest efemerydą, zjawiskiem jednorazowym. W takiej też sytuacji jestem „ja-kobieta-człowiek” zdana na swoje jednostkowe siły, szukająca doraźnych rozwiązań, gdy ktoś pyta mnie, kim właściwie jestem” – napisała Jolanta Brach-Czaina w „Błonach umysłu” „Jesteś” Laëtitii Bourget i Joanny Concejo to książka – projekt graficzny niesztampowej, przepełnionej subtelnością urody o pamięci, o dziedziczeniu. O kobietach, które nas poprzedzały. To jak poprzez bibułę nakładają się tu na siebie poszczególne warstwy jest perfekcyjną metaforą naszego bycia z poprzednimi pokoleniami. Rzecz na dziś, 1 listopada.Rzecz na każdy dzień. Żeby JESTEŚ było naprawdę. Nie mogła mi przy okazji tej, głównie wizualnej […]

Więcej

„Książka o (nie) czytaniu” Justyny Sobolewskiej. Zaproszenie do rozmowy z erudytką, która się nie wymądrza.

„Nauczyłam się, podobnie jak wielu moich znajomych, czytać wszędzie i w każdych okolicznościach. Stojące miejsce w autobusie, brak światła, taxówka – to nie są przeszkody. Czy zdarzyło mi się zderzyć z latarnią? A i owszem”. Jeśli chodzi o zderzenia z latarnią, to przydarzają mi się nawet bez lektury w ręku. Wystarczy zamyślenie… To na pewno nie jest tytuł odpowiedni dla każdej osoby.Ale jeśli: Niektóre zdarzenia ze swojego życia pamiętasz w związku z czytanymi wtedy lekturami.Masz w głowie mnóstwo cytatów odnośnie różnych sytuacji, sama już nie zawsze wiesz skąd.Gładzisz czasem czule swoje tomy na półce.Twoja lista książek do przeczytania ciągle się […]

Więcej

„Gorące mleko” Deborah Levy. Smutek w słońcu Andaluzji.

Jeśli czytam kilka tytułów pod rząd jednej pisarki oznacza to niechybnie, że coś jest na rzeczy. Tym niemniej „Gorące mleko” Deborah Levy to na razie najmniej ulubiona moja jej książka. Choć dalej – jednak godna uwagi. Bardzo być może zresztą, że moja reakcja jest po prostu zwyczajnie jakąś irytacją na główną bohaterkę; co by zmieniało postać rzeczy, bo bohaterka, która irytuje to bardzo żywa bohaterka. Sceneria: Andaluzja. Na głównym planie – Sofia Papastergiados, Angielka o greckim nazwisku odziedziczonym  po ojcu, z którym nie ma kontaktu. Sofia niedawno skończyła studia, tkwi w swoistym zawieszeniu pracując jako kelnerka a teraz przyjechała z […]

Więcej

„Płynąc do domu” Deborah Levy. Rozpacz wykorzenienia pod płaszczykiem wakacyjnej historii.

Lubię pisarki, które obsesyjnie kręcą się wokół jakiegoś wątku, dobierają się do niego z różnych stron, przyglądają się mu w różnych historiach, ewidentnie nakręcone jakimś wewnętrznym chciejstwem czy może raczej brakiem, czymś co im nie daje spokoju. I choćby wszystkim naokoło wydawało się: ile jeszcze można o tym samym, to dla nich to wciąż mało. Coś w nich każe im nie przestawać. Służą temu. Powstają wtedy rzeczy najwspanialsze. Zatem urzekło mnie, że Deborah Levy wciąż wraca do tematu domu. Dom to korzenie. Tożsamość. Ale i koszty – to zagadnienie  „Kosztów życia” nie może mi wyjść z głowy; koszty, jakie ponoszą […]

Więcej