Blog o literaturze kobiet

Wielogłosowa powieść rodzinna z migracją w tle. „Dżiny” Fatmy Aydemir.

Wielogłosowa powieść rodzinna z migracją w tle. „Dżiny” Fatmy Aydemir.

Tytułowe dżiny to rodzinne tajemnice, które czasem rozsadzają korek butelki, w której je zamknięto. Niestety moja wiedza chemiczna pozostawia wiele do życzenia, bo aż mi się marzy metafora procesów, które zachodzą wewnątrz tej zamkniętej na głucho flaszki. Wyobrażam sobie, że na początku jest tam jeszcze wiele przestrzeni, wygląda na to, że cały trick się udał, będzie spokój, ale zamknięty materiał stopniowo buzuje, rozrasta się jak drożdżowe ciasto pozostawione w cieple, tyle, że ten tu żywi się milczeniem. Aż w końcu staje się jasne, że eksplozja jest nieunikniona. Dżiny wyjdą na świat. Zresztą już wcześniej wycieki zaczadzają atmosferę. To fascynujące socjologiczne […]

Czytaj więcej »

Czarno wszędzie, czyli „Ciężar skóry” Małgorzaty Rejmer.

Ciężar skóry, czyli ciężar istnienia pełnego przemocy i samotności. Każde z opowiadań, czy to albańskie, czy polskie, bo pisarka porusza się w tych dwóch dobrze sobie znanych światach, aż się ugina od krzyku rozpaczy, który niekiedy aż trudno znieść. Nie byłam fanką „Toksymii”, wolałam reporterskie „Błoto słodsze niż miód”. W najnowszym zbiorze Rejmer zdecydowanie mnie do siebie przekonuje jako pisarka fikcji. To jest dobre, przemyślane i dojrzałe pióro. Ale też głos skrajnie przesiąknięty czernią. Mnie osobiście brakuje w nim choć iskierki światła. Co pozostaje czysto subiektywnym oczekiwaniem, a nie obiektywną oceną. Aga Szynal

Czytaj więcej »

„Małe preludia” Helen Garner. Siła luk w literaturze.

„Podoba mi się twoja piosenka. Dam ci radę. Wróć do domu i napisz ją jeszcze raz. Wyrzuć z niej banały. Każdy zna „To zawsze tak się dzieje” albo „Weszłam w to w pełni świadoma”. Usuń te rzeczy. Zostaw tylko obrazy. Wiesz, o co mi chodzi? Musisz wyznaczyć granicę między tym, co rozumiesz, a czego nie rozumiesz. Między banałem a tym drugim. Zrób luki. Nie zagłębiaj się w to. Nie wyjaśniaj wszystkiego. Zostaw dziury. Muzyka zrobi resztę”. Właśnie tak napisane są „Małe preludia”. Tyle że zamiast muzyki zostaje miejsce na nasze myśli. Sami sobie musimy wypełnić te dziury. Tchnąć ducha w […]

Czytaj więcej »

Czytanie jak medytacja. „Księgi Jakubowe” Tokarczuk.

Czytanie jak medytacja. „Księgi Jakubowe” Tokarczuk.

Czytanie jej było trochę jak medytacja. Kiedy udaje się w niej zanurzyć nie istnieje nic innego, jesteś tu i teraz.  Czasem jednak natłok spraw sprawia, że myśli nie chcą puścić, zabierają na boki. Wtedy bywa, że ogarnia mnie frustracja. Były chwile (setki stron), gdy czułam się niemalże jak obecny tam skryba (nie uczestniczka, bo postać Jakuba Franka była dla mnie zbyt odpychająca). Były takie, kiedy moja uwaga odpływała na boki. Wiązało się to jednak raczej ze światem zewnętrznym jako rozpraszaczem, a nie słabszymi momentami tej powieści. Takich nie ma. To literacki projekt ogromnego rozmachu. Każda książka powołuje do życia cały […]

Czytaj więcej »

Szczegóły znaczą. „Drobny szczegół” Adania Shibli.

Zestawienie tych dwóch książek, „Drobnego szczegółu” Adanii Shibli i „Szczegółów znaczących” Hanny Krall, a raczej tych dwóch pisarek było jak grom z jasnego nieba. Brzmi we mnie głucho. Krall zbudowała niepowtarzalny język do opisu Zagłady. Nie ma lepszego. Szczegółem znaczącym stoi. Adania Shibli tworzy wprawdzie fikcję, a nie reportaż, ale to w gruncie rzeczy bez znaczenia. Też ma słuch absolutny do rzeczywistości. Drobny szczegół staje u niej w centrum. Z niego jest ta historia. Jej język jest jak krallowski, choć właściwie jednocześnie własny, czysto shiblinowski. Oszczędny do bólu, skupiony na konkrecie, detalach. To jest zwyczajnie język, który potrafi podejść najbliżej […]

Czytaj więcej »

„Dziewczynka” Camille Laurens.

Zastanawiałam się czy czytać. Dialog z okładki: „- Ma pan dzieci? – pyta mężczyzna. -Nie – odpowiada mój ojciec. – Mam dwie córki” nie nastroił mnie dobrze. Brzmi to dla mnie zbyt efekciarsko. I rodziło obawę, że temat zostanie potraktowany w sposób zbyt oczywisty, nie pozostawiając powietrza na pytania, niuanse. Bookstagram jednak grzmiał gromko, że dobre. Plus tłumaczenia podjęły się Elżbieta Janota i Karolina Sojka, co też dobrze nastrajało mnie do tytułu. Kupiłam. Pierwsza część raczej spełniała moje obawy choć była nierówna. Były fragmenty naprawdę świetne, małe drobiny obserwacji codzienności, dobrze przyszpilone (dowcipy opowiadane przez ojca, mansplaining idący tak daleko, […]

Czytaj więcej »

Odwrócone love story. „Mr Loverman” Bernardine Evaristo.

„Mr Loverman” Bernardine Evaristo nie ma ciężaru gatunkowego nagrodzonego Bookerem tytułu „Dziewczyna, kobieta, inna”, nie jest tak nietypowy, pamiętny jak tamten, ale mimo wszystko naprawdę mi się podobał.Daje radę w kategorii  – świetnie się to czyta.  A przy okazji Evaristo całkiem na nowo opowiada starą historię o kryzysie wieku średniego (tu w zasadzie sporo wyższego niż średni, bo główny bohater ma 74 lata) zmiksowaną z piękną historią miłosną. Wprowadza postaci niegdyś pozostające poza głównym obiegiem, imigrantów (tym razem z Karaibów) i osoby homoseksualne. Łamie stereotypy. Autorka umiejętnie prowadzi narrację: w pierwszej osobie mówi do nas tytułowy „Mr Loverman”, a w […]

Czytaj więcej »

„Demon Copperhead” Barbary Kingsolver. Pulitzer to mało!

Powiedziałam to już w trakcie czytania i po zakończeniu zdania nie zmieniam. To powieść wybitna. Nie chwilowo, nie na tu i teraz, na dłużej. Na dziesięciolecia. Mało takich nawet wśród innych nagród Pulitzera. Ten rzadki przypadek, który powinien połączyć krytyczki i różnorodne czytelniczki (te lubiące rzeczy bardziej niszowe, wymagające i te lubujące się w nieco bardziej popularnych wydaniach) w jednym zgodnym zachwycie. Że powstanie wersja filmowa, czy serialowa, to w moim przekonaniu więcej niż pewne. Aga Szynal

Czytaj więcej »

Duch Irlandii. „Przez błękitne pola” Claire Keegan.

Gdybym chciała wyobrazić sobie Irlandię to ten zbiór opowiadań byłby świetną ściągą. Kłębią się chmury.  Dmie wiatr. Huczy morze. Zielenią się pola. Stare miesza się z nowym i jeszcze nowszym. Dawne legendy, folklor z katolicyzmem oraz jego odrzuceniem.  Krzywda (często ta kobieca) z nadzieją. I siłą. Wszystko to jest w jakiś sposób znaczone bezkresną samotnością.Choć sąsiedzi wciąż patrzą na to, co robisz. Claire Keegan niewątpliwie udało się przejmująco odmalować irlandzki klimat. Albo inaczej – ja uwierzyłam jej opowieści o Irlandii. Stworzyła ją dla mnie słowem w sposób obłędnie rzeczywisty. Uchwyciła jej ducha. Właściwie każde opowiadanie było dobre. Choć oczywiście każdy […]

Czytaj więcej »

„Kobieta, która pożyczała wspomnienia” Tove Jansson. Siła kobiecej klasyki.

Przez większość mojego życia znałam Tove Jansson wyłącznie jako autorkę „Muminków”. W wakacje sięgnęłam po jej opowiadania zebrane w tomie „Wiadomość” (w tłumaczeniu Justyny Czechowskiej i Teresy Chłapowskiej) i doceniłam mocno. Może nie było to objawienie, ale bardzo solidna proza i, przede wszystkim, zupełnie niebanalne spojrzenie na świat, nurkujące głęboko w ludzką psychikę. Teraz gdy piszę te słowa zdałam sobie sprawę, że przeważnie gdy ktoś pisze o głębokim zanurzeniu w psychologię postaci ma na myśli jakieś krzywdy, traumy i tym podobne. A u Jansson jest inaczej. Nie idzie w dramy, raczej wnikliwie się przygląda tak zwanej normalności. I to mi […]

Czytaj więcej »

Newsletter

Chcesz, żebym raz w miesiącu poleciła Ci najlepszą przeczytaną przeze
mnie książkę? Zapisz się na newsletter.

Loading