Blog o literaturze kobiet

Piękne idee łopatą do głowy, czyli „Soho” Fiony Mozley.

Londyn. Soho. Stara kamienica, w której mieści się między innymi burdel. Dobre seksworkerki, całkiem takie jak my i zła, bogata młoda kobieta, która oczywiście swoich pieniędzy nie zarobiła samodzielnie, tylko odziedziczyła je w spadku. Zamierza wyeksmitować niewygodne lokatorki. Zbyt grubą nicią są dla mnie szyte te puenty i zbyt nieprawdopodobnie zbiegają się pewne wątki. Ewidentnie są tu po to, żeby udowadniać określone tezy społeczne i niestety  Fiona Mozley wbija nam je do głowy łopatą. Aż w pewnym momencie miałam ochotę rzucić czytanie. Ale było mi szkoda. Bo z drugiej strony – to jest niebywale wprawnie napisana powieść plasująca się  w […]

Czytaj więcej »

Powieść , która dotyka mnie do żywego. „Wielki dom” Nicole Krauss.

Głównym bohaterem tej powieści jest biurko. To wokół niego koncentrują się wszystkie historie i to ono ostatecznie wyjaśni nam tytuł. Zdradzę tylko, że rzecz dotyczy tożsamości. A w historię jest zawikłanych kilka bardzo różnych postaci. Nicole Krauss prowadzi swoją fabułę na kilku kontynentach i w wielu krajach. Jej osobiste korzenie amerykańskiej Żydówki sięgają Izraela, Anglii, Niemiec, Ukrainy, Węgier oraz Białorusi i te tropy zbiegają się w „Wielkim domu”. Paradoksalnie jednak takie grzebanie w złożonych żydowskich korzeniach pozwala niezwykle głęboko nicować psychikę tych, o których Krauss pisze. I w tym aspekcie staje się ta literatura pokrewna moim ukochanym: Philipowi Rothowi i […]

Czytaj więcej »

Nicole Krauss „Kiedy wchodziłem do pokoju”. Fascynująca fabuła, której nie umiałam docenić.

Chyba nie umiałam jej w pełni docenić podczas tego czytania. Najpewniej ze względu na zmęczenie. Rzuciłam się tak zachłannie na maj i czerwiec, usiłując w nich zmieścić wszystko, że siły w końcu się wyczerpały. A czytanie Nicole Krauss sporo wymaga od czytelniczki. Pisarka zostawia pustą przestrzeń, którą trzeba sobie samemu wypełnić. Fabuła jest fascynująca: o człowieku, który zapomniał kilkadziesiąt lat swojego życia. Zostały mu tylko wspomnienia z dzieciństwa. Czym w takiej sytuacji stają się relacje? Kim właściwie jest ktoś, kto nie zna swoich związków z innymi i ze światem? (Pozostaje przy tym wysoce inteligentny). Czy przestaje być sobą? Czy nie […]

Czytaj więcej »

Wybitnie dobra Siri Hustvedt. „Świat w płomieniach”.

Jak często „mało znana pisarka” jak sama o sobie pisze w „Świecie w płomieniach” Siri Hustvedt była określana jako żona swojego męża? Paula Austera? Jak mocno to sprowadzanie jej do tej jednej roli i wymazywanie całego jej samodzielnego dorobku i błyskotliwego (pełen podziw) intelektu musiało jej ciążyć? Pewnie właśnie dlatego „Świat w płomieniach” to najwspanialsza jej książka.Kurt Vonnegut twierdził, że receptą na dobrą literaturę jest pisanie o tym, co naprawdę cię porusza. Do głębi. „Świat w płomieniach” to historia artystki, która w młodym wieku wychodzi za mąż za bogatego marszanda. Jest zdolna, ale jej prace nie potrafią się przebić. A […]

Czytaj więcej »

Sportowe zatracenie. „Western Lane” Chetny Maroo.

Finalistka Nagrody Bookera, Chetna Maroo i jej  „Western Lane” to króciutka powieść, którą w całości połknęłam podczas jednego posiedzenia w samolocie. Uczucia mam mieszane. Ale zapamiętam ją mocno i na plus głównie z jednego względu. Nie udało mi się głębiej wejść w warstwę dotyczącą przeżywanej przez główną bohaterkę, jej siostry i ojca żałoby po zmarłej mamie. Z całą pewnością zabrakło mi też wiedzy, żeby właściwie odczytać wszelkie kulturowe niuanse i związane z nimi problemy. Za to dosłownie pochłonęłam ją ze względu na inny, kluczowy aspekt: sport. Sport jako sposób na znalezienie sobie zajęcia w żałobie. Sport jako centrum życia. Sport […]

Czytaj więcej »

Opowiadania, które łaskoczą mój mózg. „Być człowiekiem” Nicole Krauss.

Seria „Opowiadania amerykańskie” Wydawnictwa Czarne to prawdziwy majstersztyk. Co zabieram się za jakiś tytuł, to jest strzał w dziesiątkę. Zachwyciłam się zarówno Cheeverem, jak i McCullers. Nie inaczej było tym razem. Nicole Krauss w tomie „Być człowiekiem” opowiada amerykańsko-żydowskie historie, które zwiedzają również Europę i w gruncie rzeczy ostatecznie wymykają się geografii. Naprawdę są o człowieku. Najczęściej kobiecie. O wolności. Samotności. Miłości, seksie. Starości. Przemijaniu. Ot, życie. To bardzo realistyczne choć jednocześnie czasem abstrakcyjne dla mnie opisy, z których bije psychologiczna głębia i zniuansowanie. Justyna Sobolewska przyrównała je do literatury Zeruyi Shalev i Philipa Rotha. Blurb na okładce wspominał podobieństwo […]

Czytaj więcej »

W „Hotelu ZNP” zabrakło mi powietrza. Debiut Izabeli Tadry.

„Z moimi włosami zawsze było coś nie tak” pisze Izabela Tadra słowami narratorki „Hotelu ZNP” i jest to wspaniałe zdanie, i wspaniała metafora związków z mężczyznami, którzy zawsze próbują przyciąć jej fryzurę wedle swoich chęci, upodobań. Wszelkiego widzi mi się. A właściwie widzi im się. Aż skrzy się ta gęsta proza od celnych spostrzeżeń, od pięknych i trafnych językowo sformułowań. Sporo podkreślałam. Tak!, miałam ochotę przyklasnąć co i rusz, a nawet jeśli nie, to dostawałam klin dla jakiejś nowej dla mnie myśli, co cenię. A jednak ostatecznie w końcu znużył mnie ten gąszcz. Brakowało mi powietrza. Nie miałam chwili na […]

Czytaj więcej »

Dolly Alderton „Good material”. Rozkminki w świecie znośnej lekkości bytu.

Lubię Dolly Alderton. Jest wnikliwa i zabawna. Bierze na warsztat codziennie, millennialskie życie w Londynie w wersji obyczajowej i robi to naprawdę dobrze. Inteligencja, humor, zmysł obserwatorki – checked! Zdziwiłam się zatem mocno, że czytanie jej trzeciej książki, „Good material” ciągnęło się niespodziewanie długo. Nudziła mnie nieco historia Andy’ego, porzuconego trzydziestopięciolatka, który rozpacza po zerwaniu, a przy okazji odkrywa jak to jest być singlem, gdy wszyscy jego przyjaciele założyli już rodziny i są w zupełnie innej fazie życia. Były pełne uroku fragmenty, pewne spostrzeżenia dały mi do myślenia – ale to nie było to. Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie gdy […]

Czytaj więcej »

„Fuga” Lauren Groff. Najwyższej jakości proza.

To niebywałe, że „Fuga” to debiutancki zbiór opowiadań Lauren Groff. Ostatni raz byłam podobnie zadziwiona w przypadku Toni Morrison i jej powieści „Najbardziej niebieskie oko”. Naprawdę tak można debiutować?! Nie mam wątpliwości, że Lauren Groff zajdzie  dalej niż na listę stu najbardziej wpływowych ludzi magazynu „Time”, na której znalazła się w tym roku.  Zdecydowanie – klasyczka do której będzie się wracać. Nie zapomnę historii reporterki wojennej uciekającej z okupowanego przez Niemców Paryża. Wreszcie mam (potrzebną mi) przeciwwagę dla obrazów Hemingwaya, które na tak długo zdominowały moją wyobraźnię w zakresie podobnych tematów. Oczywiście doceniam fakt, że Groff w centrum stawia kobiety. […]

Czytaj więcej »

Językowy rytm, gracja i samo życie. Gorzka powieść „Juno” Anny Dziewit-Meller.

Pojechała Anna Dziewit-Meller z językiem tej powieści niemal jak lokomotywa Tuwima; jest w tym rytm, gracja i samo życie. Oraz solidnie podkręcona ironia. Żeby było jasne to nie jest ta polszczyzna od wyimaginowanych standardów piękna, tych z worka „kiedyś to było”. To polszczyzna goniącej za własnym ogonem klasy średniej, więc bywa, całkiem udatnie, wku**iona i niekiedy j**bie równo te nierówne rozgrywki ze światem (językowe purystki i puryści, od razu odpuście, to nie dla was). Dwie siostry, ich mężowie i umierający ojciec. Warszawa. Mazury. Każdemu jego dług. Ten wiodący temat długu, który każdy z nas w jakiś sposób zaciąga mocno mnie […]

Czytaj więcej »

Newsletter

Chcesz, żebym raz w miesiącu poleciła Ci najlepszą przeczytaną przeze
mnie książkę? Zapisz się na newsletter.

Loading