Wyważona, intymna literatura o traumie. „Ćwiczenia z ciemności”.
To jest dobra literatura, wyważona, zdystansowana, intymna i trafiająca w sedno, tylko że rzeczywiście są to „Ćwiczenia z ciemności”. Główna bohaterka, dojrzała kobieta, opowiada nam o tym jak wychodzi z PTSD. Jej życiowe traumy się nawarstwiły a ona wraz z terapeutą i przy wsparciu przyjaciółek, rodziny, próbuje z tym dalej żyć. W związku z czym czytałam ją na raty, chyba ze dwa miesiące (co bardzo rzadko mi się zdarza w przypadku literatury pięknej). Było trudno. Emocjonalnie mocno wchodziłam w tekst, współodczuwałam. Było warto, co wiele razy łapałam tam jakieś cenne spostrzeżenie. Plus – naprawdę warty uwagi jest tam opis kobiecej […]
Zbyt czarna ballada. „Amatorki” Jelinek.
To jest czarna ballada. Utopiona w lepkiej smole goryczy, smutku, niespełnienia.Zaczęłam z impetem. Ta forma wykorzystania schematu typowego romansu, historii dwóch kobiet, Pauli i Bridgitte, które pragną dla siebie mężów i dzieci, w opowieść, o której od początku wiadomo, że nie skończy się happy endem, wydała mi się odkrywcza. Zwłaszcza, że język bez kropek i dużych liter, z powtórzeniami, celowymi błędami, wciągał. Miał swój rytm i melodię, znakomicie współgrającą z treścią (i ten język jest naprawdę genialny; nie zmieniłam zdania na ten temat). Wreszcie Jelinek dla mnie! – pomyślałam. Bo do tej pory nie udało mi się przebrnąć przez żadną […]
Kpiąca i pełna samoakceptacji. „Metry na sekundę” Stine Pilgaard.
Miałam ochotę na lekturę niezobowiązującą, ale jednocześnie jakoś znaczącą. „Metry na sekundę” Stine Pilgaard to był idealny wybór. Właściwie zupełnie nic się tu nie wydarza. To rok z życia pewnej pary, świeżo upieczonych rodziców, którzy w związku z pracą jednego z nich na uniwersytecie ludowym przyjechali do małej miejscowości w Zachodniej Jutlandii. I to by właściwie było tyle jeśli chodzi o akcję. Zamiast niej dostajemy niezwykle celny zapis pewnego momentu (przejścia) w życiu, jakim jest pojawienie się dziecka. Szalenie celne obserwacje. I na dokładkę „Kącik Porad”, zabawny przerywnik, który jest majstersztykiem w zakresie rozłożenia psychologicznej i obyczajowej codzienności na czynniki […]
„Goście” Agnes Ravatn. Wciągnęłam się, ale nie uwierzyłam jej.
Świetnie rozumiem dlaczego wszyscy bardzo ją polecają, bo wciąga jak mało która i ja też połknęłam ją w jeden wieczór. Ale mnie osobiście za mocno tu uwierał fakt, że pierwszych stron buchało zazdrością. Karin i Kai przyjęli propozycję skorzystania z luksusowego domu wakacyjnego dawnej znajomej z podstawówki Karin, której ta organicznie nie znosiła i przez którą czuła się (całkowicie słusznie) skrzywdzona. Strumieniami lała się dobrze zakonserwowana żółć. I jest to dla mnie chyba coś, z czym bardzo mi nie po drodze i co wręcz ciężko mi znieść. No dobrze, doszłam do wniosku, przynajmniej pojmę jak to działa. Ale nie wiem […]
„Jazda” Muriel Spark. Niedoceniony w Polsce skarb literatury kobiet.
Czytanie Muriel Spark poleciła mi Ewelina Szyszkowska, pisarka, redaktorka, z którą miałam okazję pracować i tak się szczęśliwie złożyło, że niedługo potem Wydawnictwo Znak zdecydowało się wydać jej „Jazdę”, przetłumaczoną przez zafascynowanego nią Jacka Dehnela. Wydana ta książka jest tak, że rozświetliła mi trochę poniedziałek 2 czerwca. Niewielka, mieści się w dłoni, a graficznie to perła. Aż nie sposób po nią nie sięgnąć kiedy weźmie się ją do ręki. A treść? To jest dopiero jazda. Teoretycznie to thriller, w którym od początku wiemy, że główną bohaterka zginie. W rzeczywistości – zagranie na nosie wszystkim konwencjom, nie tylko literackim. Kto tu […]
Pożądanie, granice i dziedziczenie. „Pogłos” Helgi Flatland.
To jest powieść o pożądaniu. To jest powieść o granicach. Gdzie są i czy aby dla wszystkich są takie same? Mathielde, główna bohaterka, żyje mocno, intensywnie, pożera kolejnych mężczyzn, ale i sama po wielokroć płonie na stosie swoich (często zakazanych) namiętności. To coś z cyklu „bo to zła kobieta była”. Ale czy w każdym przypadku ocenimy ją tak samo? To jest powieść przez którą się mknie, ale która jednocześnie zmusza do nieustannego zadawania sobie pytań. Nic jest oczywiste. To jest wreszcie powieść o dziedziczeniu. Tym indywidualnym (są tu na ten temat dwie mocne puenty), ale i tym zbiorowym, społecznym, niesionym […]
„Sploty” Ciarkowskiej. Z brzucha kobiety, która została matką.
Czytało mi się ją jak najlepszą poezję. Trudno, a jednak się zachłysnęłam. Wiedziałam, że trzeba wolniej, po co tak gnać na złamanie karku i nie mogłam, bo jestem łapczywa na opowieść, która mnie porusza. Czuję wtedy, że może właśnie teraz uda mi się dotknąć tej pulsującej szczeliny we mnie, która jest tajemnicą. Jesteśmy u schyłku tego stulecia. Główna bohaterka, nota bene Anna Ciarkowska, tak jak autorka, ma niemal sto lat, żyje, ale zaczyna umieranie. Straty zaczynają przeważać. Przypomina sobie śmierć swojej babci. Opowiada siebie swojej wnuczce, która to spisuje. Europa jest tu odgrodzona od reszty świata. Zasoby planety się wyczerpują, […]
Słuchajmy dojrzałych kobiet. Elizabeth Strout „Opowiedz mi wszystko”.
Kocham choć niekiedy mnie irytuje. Tak wygląda sytuacja w przypadku „Opowiedz mi wszystko” Elizabeth Strout. Irytacja przydarzyła mi się już w przypadku jej poprzedniej powieści. Wtedy sądziłam, że to kwestia tematu: pandemii. Ale chyba nie. Strout zaczęła ostatnio mocniej dociskać pedał z przycikiem „och: tu wstaw imię” i powtarzać to z większą częstotliwością, co mnie drażni. A jednak mimo to tym razem jestem ostatecznie całkiem kupiona. Strout jest coraz bardziej radykalna w zbliżaniu się do codzienności. I jest w tym również ta specyficzna, nieco babcina zaduma związana z coraz głębszym rozumieniem złożoności i jednocześnie braku jasnych wyjaśnień w przypadku życia. […]
Literatura. Sztuka. Uniesienie. Ali Smith. „Być jednym i drugim”.
Czytam (zawsze) Ali Smith w swego rodzaju uniesieniu. I być może to jest właśnie to, co pozwala „być jednym i drugim”. Mną i bohaterką. Tu i tam. Wtedy i teraz. Pozwala wyjść poza moje jednostkowe ograniczenie. Sztuka. Nawet jeśli nie wszystkie odniesienia Ali Smith rozumiem, to przecież w gruncie rzeczy chodzi o to, że prąd tej literatury jest większy niż mój umysł. A nawet intelekt pisarki. I zabiera nas obie ze sobą. Twórczynię i czytelniczkę. Obmywa nas woda znaczeń, wsiąka w nas. Niekiedy poza prostą racjonalnością. To samo dzieje się gdy z uwagą oglądamy dobry obraz. Albo – tak jak […]
Bliski Wschód z wewnątrz. Szkoda, że „Ciała niebieskie” Jokhy Alharthi do mnie nie przemówiły.
Bardzo się ucieszyłam, że mogę czytać literaturę pochodzącą z wewnątrz Bliskiego Wschodu zamiast egzotyzowaną opowiastkę z zewnątrz. Podobał mi się pomysł ukazania dynamicznych zmian obyczajowych Omanu, związanych z bogactwem jakie przyniosła ropa naftowa, poprzez osobiste historie. Mamy tu kilka pokoleń. Czuć wyraźnie jak różni się ich sytuacja. Jak psychika nie nadąża za rzeczywistością. Wiele fragmentów przykuwało moją uwagę, to były dobrze napisane psychologiczne studia. Świetnie, że tak wiele miejsca Jokha Alharthi poświęciła perspektywie kobiet (z różnych klas). Jednak w całości niestety nie przemówiła do mnie ta powieść. Pisarka rozłożyła swoją historię na zbyt wiele głosów i perspektyw czasowych. Przy mojej […]