Blog o literaturze kobiet

„Przypadek Rachel” Caroline O’Donoghue. Mądra, wciągająca i lekka w czytaniu powieść.

Zacznijmy od tego, że nic mi ostatnio nie pasowało. Jak ja bym poczytała Dolly Alderton, pomyślałam. Mądrą, błyskotliwą obyczajówkę. I natknęłam się na post Wydawnictwa Poznańskiego o tym, że Alderton i Caroline O’Donoghue się przyjaźnią. I że pewnie dlatego to pisanie jest sobie bliskie. Potem trafiłam jeszcze na sporo pozytywnych opinii o „Przypadku Rachel” O’Donoghue na bookstagramie. Sięgnęłam i to było to! Irlandia. Lata kryzysu finansowego. Rachel jest zmuszona do przyspieszonego dojrzewania. Jej rodzice, dentyści, mają kłopoty, musi sama opłacić sobie studia. Zaczyna pracę w księgarni. Poznaje tam najlepszego przyjaciela.Wynajmują razem mieszkanie. Ach! Ta intensywność przyjaźni w oparach taniego alkoholu […]

Czytaj więcej »

Powieść jak tytuł. „In memoriam” Alice Winn.

Ta powieść jest taka jak jej tytuł „In memoriam”. Zakrojona na wielkie wzruszenia. Od razu można ją sobie wyobrazić przeniesioną na ekran. W końcu ma opowiedzieć o I wojnie światowej. Zaczyna się kroniką poległych, którą czytają w elitarnej, angielskiej szkole z internatem jej główni bohaterowie, Henry Gaunt i Sidney Elwood. Najlepsi przyjaciele, których w gruncie rzeczy łączy coś więcej.  W Anglii, magicznym kraju, o który im także przyjdzie walczyć i który nauczono ich kochać, istnieje w tym czasie prawny zakaz homoseksualizmu.Ma być melodramatycznie. I jest. Czyta się to wyjątkowo lekko (choć autorka nie szczęści nam drastycznych opisów z frontu, żeby […]

Czytaj więcej »

Wciągająca powieść o macierzyństwie. „Złodziejka matek” Magdaleny Genow.

Jak ona to dobrze opisała!Ten diabelnie mocny moment, w którym zostaje się matką i automatycznie to doświadczenie przecina się z byciem córką. To jednocześnie kotłownia hormonów, nowego otwarcia i przeszłości. Poprzednie pokolenia znów mocno dochodzą do głosu. Tu: nieobecna matka, która znikała z racji swoich problemów psychicznych i babcia, która była i wychowywała. Tęskniłam za bohaterką, która nie pracuje w kulturze, na uczelni albo jako dziennikarka (mam przesyt) i dostałam: sprzedawczynię kredytów. A wcześniej po prostu genialnie opisaną pracę hostessy. Do tego, na dokładkę, jest nieco autystyczny mąż informatyk. I wreszcie dzieciństwo nie przesłania „teraz” choć jest mocno obecne (bo […]

Czytaj więcej »

„Zapach mężczyzny” Agnety Pleijel. Jeśli chcecie zrozumieć kobietę, która walczyła o całe życie.

Czytajcie Agnetę Pleijel jeśli chcecie stanąć blisko kobiety w procesie stawania się i przeobrażania. Jeśli chcecie zrozumieć jej emocje. Jeśli interesuje Was, jak odnajdowała swoją drogę w świecie. Jak łatała rozumem z sercem. Naukę z duchem. Miłość z niezależnością. Matkę z ojcem. Siłę mitu z mocą nauki. Jeśli chcecie zrozumieć, że walczyła o całość. Całe życie. We wszystkich jego aspektach. Jeśli wiecie, że umiejętności ukazania swoich wrażliwych miejsc jest w istocie najważniejszym asem w rękawie dobrego, które może nas spotkać. Jeśli chcecie umieć niekiedy dopuścić łzy choć czasem Waszą pierwszą reakcją jest tylko zacisk szczęki. Jeśli nie szukacie pasteli, co […]

Czytaj więcej »

Głęboko intymne pisanie. „Wróżba. Wspomnienia dziewczynki” Agnety Pleijel.

Może nie są to książki specjalnie odkrywcze, czy przełomowe, ale zupełnie nie o to w tej literaturze  chodzi. Sedno tkwi w głęboko intymnej atmosferze, jaką Pleijel udaje się stworzyć swoim pisaniem. To pozwala chłonąć je całą sobą, spotykać się z czyimś doświadczeniem, emocjami, przemyśleniami tak blisko jak to tylko możliwe. Dotykałam we „Wróżbie” życia małej dziewczynki, która niesie na sobie odpowiedzialność za kłótnie rodziców. A potem za porzuconą matkę. I ojca, który nie umie podjąć decyzji? Młodej kobiety, która wyrywa się na wolność, by tworzyć siebie, ale wciąż dźwiga bagaż. Najstarszej siostry. Dziewczyny. Kochanki. Przyjaciółki. To historia tworzona prostymi środkami, […]

Czytaj więcej »

„Na oślep”. Siri Hustvedt zawsze w formie, ale wolę ją dojrzalszą.

„Na oślep” to debiutancka powieść Siri Hustvedt. „4 3 2 1” to przedostatnia powieść Paula Austera (w marcu 2025 ukaże się ostatnia napisana tuż przed śmiercią) . Długo czytywałam Paula Austera, męża Hustvedt, zanim w ogóle dowiedziałam się o jej istnieniu. Austera, tak się złożyło, świat mi nachalnie podsuwał. To mniej więcej long story short jeśli chodzi o przyczyny powstania profilu https://www.instagram.com/kobiecasilawsparcia/ Jeśli nie przykładało się do tego należytej uwagi, świat praktycznie zawsze proponował, w ramach tak zwanej dobrej literatury, literaturę mężczyzn (dopiero sporo młodsze ode mnie osoby mają już pewnie inne doświadczenie). Austera  raczej lubiłam, ale też nigdy nie […]

Czytaj więcej »

„Była żona” Ursuli Parrott jest błyskotliwa, ale posyłam ją na śmietnik historii.

Przyciągnęła mnie między innymi okładka tej książki.Sprawdziłam, że pochodzi z wydania „Ex-Wife” z 1930 roku. Pierwsze wydanie miało miejsce w 1929 roku i zdobyło ogromną popularność. Polecało „Byłą żonę” wiele osób, które cenię, a temat wydawał się ciekawy: kobieta świeżo po rozwodzie w Nowym Jorku sto lat temu. Ale z jakiegoś powodu nie udało mi się  zaangażować w tę powieść. Styl jest bezsprzecznie błyskotliwy. Napisana jest z polotem, lekko, ironicznie, inteligentnie. Co doceniam. Świetnie oddane są obyczaje tamtego czasu (ale pijaństwo! Rozkwitające w blasku codzienności). Rozumiem jej niegdysiejszą popularność. Ale i tak książka na przemian irytowała mnie i smuciła. W […]

Czytaj więcej »

Stara miłość i nowy (dla mnie) tytuł: „Małe cnoty” Natalii Ginzburg.

Krótkie eseje, 137 stron, a inspiracja wielka. Ginzburg dzieli się swoimi rozważaniami na temat pisania, dojrzewania, przyjaźni, miłości, wychowania, pracy. Jeśli przychodzi Wam teraz na myśl zalew poradników, to jednocześnie macie rację, podobne tematy i nic bardziej mylnego, bo w wykonaniu Włoszki to jest literatura. Lapidarna, prosta, do cna przemyślana. Pierwsza część jest po prostu bardzo dobra. Druga mnie zachwyciła. Między innymi tytułowe  „Małe cnoty”. Są o wychowaniu (a ja właśnie skończyłam powieść o tym tytule), więc dosłownie spijałam słowa z ust Ginzburg: „Dlatego dobrze by było, gdyby nasze dzieci już od małego wiedziały, że za dobro nie ma zapłaty, […]

Czytaj więcej »

Genialna literatura, która irytuje. Ludmiła Ulicka „Drabina Jakowa”.

To jest wielka literatura. Wielka obojętnością, bo to ponad 700 stron. Wielka długością przedstawionej historii – ponad sto lat. Wreszcie, wielka literacko. „(…)moim bohaterem jest istota. Nośnik tego wszystkiego, czym dysponuje człowiek – wysokością i niskością, odwagą i tchórzostwem, okrucieństwem i czułością, a także żądzą wiedzy”. Tą istotą jest rodzina Osieckich. Zaczynamy poznawać jej historię w Kijowie pod koniec dziewiętnastego wieku. Kończymy we współczesnej Moskwie przed napaścią na Ukrainę. Podróżujemy przez rosyjskie prowincje (miejsca zsyłki). Gruzję. Nowy Jork. A także przez wojnę, rewolucję, zmieniające się układy polityczne. Ale przede wszystkim – podróżujemy przez ludzi. Niosą nas pisane przez ćwierćwiecze listy […]

Czytaj więcej »

Siri Hustvedt w formie. „Co kochałem”.

Siri Hustvedt to dla mnie jedna z tych pisarek, którą od razu, gdy tylko wpadła mi w ręce jej pierwsza powieść, chciałam czytać dalej. Wyczułam duży talent. I onieśmielający intelekt. „Co kochałem” też mnie zachwyciło. Hustvedt mniej tu meandrowała, uciekała na boki niż w pierwszej jej lekturze, z którą się zetknęłam, „Wspomnieniach przyszłości”. To bardziej klasyczna powieść. Z drobiazgowo odmalowanym światem przedstawionym, z długim trwaniem (co zawsze bardzo doceniam). Umożliwia głębokie wczucie się w sytuację głównego bohatera, wykładowcy akademickiego i jego najbliższych; żony – wykładowczyni, bliskiego przyjaciela rzeźbiarza (mieszkającego po sąsiedzku) i jego partnerki, też parającej się nauką, a także […]

Czytaj więcej »

Newsletter

Chcesz, żebym raz w miesiącu poleciła Ci najlepszą przeczytaną przeze
mnie książkę? Zapisz się na newsletter.

Loading