Niewidoma poetka kobiecości. Jadwiga Stańczakowa „Poezje i prozinki”.
Te prozinki (i poezje w sumie też) są niczym zapiski na pudełku od zapałek (to od nich startowałam niegdyś z lekturą Umberto Eco i dalej lubię je więcej niż opasłe tomy mistrza). Tylko inne, bo dowewnętrzne. Magda Heydel napisała o Mansfield, że nie szukała ideologicznego rytmu narracji, tylko rytmu życia. To samo robi Jadwiga Stańczakowa. Jest to rytm kobiety i niewidomej. I te dwie rzeczy chyba najmocniej znaczą to pisanie. Choć jest i depresja (czy związana również z historią bycia Żydówką w czasie drugiej wojny światowej w Polsce? Pewnie tak). Ale nie dominuje. Jestem babą, mogłaby Stańczakowa użyć słów Świrszczyńskiej, […]
Klasyczka, która stoi obok Czechowa. Katherine Mansfield „Opowiadania”.
„Jeśli rzeczywistością Mansfield rządzi rytm – a niewątpliwie tak jest – to jest to nieprzewidywalny i niepoddający się ludzkim wysiłkom rytm życia, a nie odzwierciedlający ideologiczne próby panowania nad światem rytm narracji. Jeśli jej utwór dążą do celu, to nie jest nim efektowny finał skrojonej na miarę anegdoty, a raczej mniej lub bardziej (zwykle mniej) wyrazisty przebłysk samoświadomości, chwilą prawdy, deziluzji, zawodu. Znowu zgodnie z rytmem życia”. Tak napisała w posłowiu Magda Heydel, tłumaczka, która dokonała również wyboru opowiadań do tego wspaniałego zbioru. Zapisać uczucie, jakąś psychologiczną, niepowtarzalną chwilę, mgnienie, w którym zachodzi zmiana. Niekoniecznie wielką scenę, niekoniecznie z wieloma […]
Najlepsze z dobrych książek wagi lekkiej w 2024 roku.
Dobre książki wagi lekkiej (znajdziecie ją na Instagramie pod hasztagiem #dobreksiążkiwagilekkiej ) to taka kategoria, którą stworzyłam dla koleżanek. Gdy chciały coś wciągającego, czytanego dla rozrywki, ale najlepiej jakby przy okazji można się było czegoś dowiedzieć. Sama potrzebuję niekiedy takich tytułów przy których zwyczajnie dobrze spędzę czas. W tym roku chciałam zwrócić Waszą uwagę na cztery dobre książki wagi lekkiej: Dolly Alderton „Good material” (jest już polski przekład) – londyńska obyczajówka o rozstaniu po trzydziestce. Alderton na ogromny dar przyszpilania pewnych społecznych zjawisk! Pewnie dlatego była wśród 10 najważniejszych książek wedle The New York Times. Katarzyna Gacek „Krew z krwi” […]
Na wskroś współczesna pisarka sprzed kilkudziesięciu lat. Maria Kuncewiczowa „Tristan 1946”.
„Tristan. 1946” – wspaniałe wznowienie powieści Kuncewiczowej przez Wydawnictwo Marginesy. Pamiętałam, że już w liceum zrobiła na mnie nieodparte wrażenie, ale teraz wręcz nie mogę wyjść z podziwu. Trochę dlatego, że za mną już o wiele więcej lektur i własnych prób pisania, więc zdaję sobie sprawę jak trudno stworzyć tak wielogłosową, rozległą, a jednocześnie dogłębną psychologicznie powieść jak ta, bardziej jednak dlatego, że dopiero aktualnie uświadamiam sobie jak krańcowo pisarka wyprzedziła swoje czasy. Tak mocno wychodzi od własnych przeżyć i doświadczeń, że zauważa rzeczy takimi jakie są, nawet jeśli nie ma jeszcze odpowiedniej siatki pojęciowej (tworzy na przykład, wydaje mi […]
„Lot” Lynn Steger Strong. Świąteczna historia o tym, co się liczy.
Prostota tej historii stanowi o jej mocy. Boże Narodzenie. Stany Zjednoczone. Trzy rodziny zjeżdżają się na wspólne święta. Pierwsze bez matki, która zawsze dbała o ich bliskość. Każdy ma swoje problemy. Wszyscy na swój sposób przeżywają żałobę. Irytują się nawzajem. A potem pojawia się historia- zagrożenie. Taka, która każe im myśleć o tym, co jest naprawdę ważne. To więzi, relacje sprawiają, że potrafimy znieść w życiu różne rzeczy. Nie przypadkiem Lynn Streger Strong pisała ją w czasie pandemii. Czy to nie wtedy właśnie wszyscy boleśnie sobie to uświadomiliśmy? Plastrem na na naszą kruchość są inni. Uwielbiam grudniowe święta i myślę, […]
„Koszty życia” a właściwie koszty bycia kobietą. Deborah Levy w pierwszoligowej autfikcji.
Splata mi się ta lektura z czytaną dopiero co biografią Osieckiej Karoliny Felberg . I z Annie Ernaux (do której zresztą Deborah Levy nawiązuje w swoim pisaniu). Deborah Levy, tak jak one, bierze na literacki warsztat siebie. Rozważa koszty bycia kobietą. Córką. Matką.Wyjątkowo podoba mi się tytuł jednej z trzech części wchodzących w skład tomu: „Nieruchomości”. Znamienny i celny z różnych względów. Uderzyło mnie zwłaszcza spostrzeżenie o którym nigdy nie myślałam: jak wiele kobiecej energii idzie w budowanie domu. Jaki to ogrom pracy, pod którą można się zawalić (może dlatego Osiecka od domów uciekała? Walczyła o własną twórczość). „Ten nasz […]
„Dzikie bezkresy”. Utopia kusi, ale Lauren Groff nie daje się złapać.
Lauren Groff nie była moją miłością od pierwszego wejrzenia. Zaczęłam od „Wyspy kobiet” i chociaż nie mogę nic zarzucić temu tytułowi, to ze mną nie do końca zagrał, bo bardzo rzadko udaje mi się wejść w powieści historyczne umiejscowione w tak odległym czasie. Z każdą kolejną jej książką zakochiwałam się jednak bardziej. „Dzikie bezkresy” pozostawiły mnie w zachwycie. Trochę kojarzą mi się z Diazem i jego „W oddali”, trochę ze „Ścianą” Haushofer, bo tak jak w tamtych jest tu samotność w dzikiej przyrodzie, codzienna walka o przetrwanie. Groza. Piękno. Pokora. Siła woli.Jakościowo – to także ta liga. Poznajemy (bezimienną) bohaterkę, […]
Han Kang i „Wegetarianka”, powieść, której nie sposób nie docenić.
Nie sposób chyba nie docenić tej powieści. W każdym razie ja pozostaję pod wrażeniem sposobu w jaki Han Kang, tegoroczna Noblistka, poprowadziła tę narrację. Choć przyznam, że zbierałam się do niej latami, bo tytuł sugerował mi skupienie się na traumie zwierząt i może nawet nie tyle bałam się tego tematu psychicznie, ile raczej obawiałam się pewnego spłaszczenia, na które nie miałam ochoty. Bardzo się myliłam. Han Kang kompletnie mnie zaskoczyła swoją historią. Bynajmniej nie jest ona jednowymiarowa. Bohaterkę, tytułową „Wegetariankę” poznajemy kolejno w opowieściach męża, szwagra i wreszcie siostry. Niezmiennie lubię ten zabieg uwypuklający nieprzystające do siebie postrzeganie jednej osoby. […]
„Dotyk”. Powieść, w której Shibli dopiero się rozwija.
Klucz do mojego odbioru „Dotyku” przyniosła mi @pani_ka_czyta pisząc w poście, że to powieść, która została wydana kilkanaście lat przed genialnym „Drobnym szczegółem” (który był dla mnie jedną z najlepszych dziesięciu książek przeczytanych w 2023 roku). „Dotyk” to poszarpane, ale bardzo celowe fragmenty, które opowiadają świat małej Palestynki. Fragmenty do bólu mocne, skoncentrowane, które świetnie już pokazują co to będzie za pisarka. Językowo bezbłędne, czerpią z siatki zmysłów jako sposobu doświadczania świata. Widzimy, słyszymy, smakujemy, dotykamy. Dużo zależy od czytelniczki, czytelnika. Trzeba z tego budować obrazy. Matka dziewczynki dotyka twarzy zmarłego syna.Dziewczynka słyszy słowa, których nie rozumie. O masakrze w […]
„Intermezo”. Sally Rooney i czytelniczy trans.
Jest coś wyjątkowego w tym, jak Sally Rooney potrafi budować intymność świata. Zanurzanie się w rzeczywistość jej bohaterów (tym razem dwóch braci, 32-letniego Petera, prawnika i 22- letniego Ivana, uzdolnionego szachisty, którzy mierzą się ze śmiercią ojca) ma w sobie coś z mantry. Powtarzają się akcenty, mikro sytuacje dnia codziennego, rozmowy, przemyślenia, powroty do przeszłości; to wszystko dość długo trwa, ale mnie to zupełnie nie przeszkadza, przeciwnie, ja wpadam w pewien rodzaj czytelniczego transu. To jest uczucie, które w czytaniu kocham najbardziej. Głęboka koncentracja zarówno intelektualna, jak i duchowa. I z każdą powieścią Rooney odczuwam je mocniej. Bo Rooney, w […]