„Śpiew ptasich serc” Viktorii Lloyd-Barlow, moja książka sierpnia.
Jeśli ktoś (Sunday) na pierwszej stronie zaczyna ci opowiadać świat, w którym je się wyłącznie białe rzeczy, bo wszystko inne powoduje dyskomfort, to już wiesz, że nic nie wiesz. Jeśli doda do tego córkę (Dolly), sarkastyczną nastolatkę domagającą się kolorów i marzącą o tym, by wyfrunąć z rodzinnego gniazda, a potem dorzuci do tego obrazka bezdzietną parę z wyższych sfer, z Londynu, która sprowadza się do domku obok, to zaczynasz się czuć trochę tak jak w przypadku czytania dobrego thrillera (np. Patricii Highsmith). Niewiele się tam działo fabularnie, a jednak było napięcie. Strach, że to historia, co zmierza do katastrofy. […]
Nieodkryta w Polsce perła. „Małe ludzkie zawirowania” Grace Paley.
Mocno polecam ten zbiór opowiadań amerykańskiej pisarki Grace Paley; uznanej za oceanem, u nas jeszcze nieodkrytej (choć już nie żyje). Ostatnio, nie bez przyczyny, przeczytałam cztery książki autorstwa Nicole Krauss. Poruszały mnie. Ale wciąż miałam wrażenie, że jeszcze ciut brakuje. Jeśli chodzi o Grace Paley to uważam, że to co wyszło spod jej pióra jest skończone. Literacko pełne. Nic dziwnego, że, jak sama pisze we wstępie, redaktor, który dostał jej trzy krótkie teksty natychmiast poprosił o więcej, żeby tylko móc wydać jej książkę. Pisarka urodziła się na Bronxie i jej pisanie jest organicznie związane z Nowym Jorkiem. Co dla mnie […]
„Historia miłości” Nicole Krauss. Wartościowa, choć przekracza mój próg akceptacji sentymentalizmu.
Nie dziwię się, że Nicole Krauss narobiła tą powieścią szumu. Jest tu ten rodzaj sentymentalizmu, który znakomicie się sprzedaje, bo wprost „chwyta za serce”. To mnie drażniło. Ale w moim odbiorze wygrało jednak to, co dobre. Krauss kopie w tym, jak stare, czyli trauma żydowska z czasów drugiej wojny światowej i różne przeorane przez nią życiowe wątki (w tym miłosne) wpływa na nowe (dzisiaj). Nośnikiem tego wpływu jest pewna powieść. Napisana w Polsce, w latach trzydziestych, oddana przyjacielowi na przechowanie. Wywieziona z Europy i wydana w Stanach Zjednoczonych pod zupełnie innym nazwiskiem. Jest dziewczynka, która dostanie swoje imię po głównej […]
Piękne idee łopatą do głowy, czyli „Soho” Fiony Mozley.
Londyn. Soho. Stara kamienica, w której mieści się między innymi burdel. Dobre seksworkerki, całkiem takie jak my i zła, bogata młoda kobieta, która oczywiście swoich pieniędzy nie zarobiła samodzielnie, tylko odziedziczyła je w spadku. Zamierza wyeksmitować niewygodne lokatorki. Zbyt grubą nicią są dla mnie szyte te puenty i zbyt nieprawdopodobnie zbiegają się pewne wątki. Ewidentnie są tu po to, żeby udowadniać określone tezy społeczne i niestety Fiona Mozley wbija nam je do głowy łopatą. Aż w pewnym momencie miałam ochotę rzucić czytanie. Ale było mi szkoda. Bo z drugiej strony – to jest niebywale wprawnie napisana powieść plasująca się w […]
Powieść , która dotyka mnie do żywego. „Wielki dom” Nicole Krauss.
Głównym bohaterem tej powieści jest biurko. To wokół niego koncentrują się wszystkie historie i to ono ostatecznie wyjaśni nam tytuł. Zdradzę tylko, że rzecz dotyczy tożsamości. A w historię jest zawikłanych kilka bardzo różnych postaci. Nicole Krauss prowadzi swoją fabułę na kilku kontynentach i w wielu krajach. Jej osobiste korzenie amerykańskiej Żydówki sięgają Izraela, Anglii, Niemiec, Ukrainy, Węgier oraz Białorusi i te tropy zbiegają się w „Wielkim domu”. Paradoksalnie jednak takie grzebanie w złożonych żydowskich korzeniach pozwala niezwykle głęboko nicować psychikę tych, o których Krauss pisze. I w tym aspekcie staje się ta literatura pokrewna moim ukochanym: Philipowi Rothowi i […]
Nicole Krauss „Kiedy wchodziłem do pokoju”. Fascynująca fabuła, której nie umiałam docenić.
Chyba nie umiałam jej w pełni docenić podczas tego czytania. Najpewniej ze względu na zmęczenie. Rzuciłam się tak zachłannie na maj i czerwiec, usiłując w nich zmieścić wszystko, że siły w końcu się wyczerpały. A czytanie Nicole Krauss sporo wymaga od czytelniczki. Pisarka zostawia pustą przestrzeń, którą trzeba sobie samemu wypełnić. Fabuła jest fascynująca: o człowieku, który zapomniał kilkadziesiąt lat swojego życia. Zostały mu tylko wspomnienia z dzieciństwa. Czym w takiej sytuacji stają się relacje? Kim właściwie jest ktoś, kto nie zna swoich związków z innymi i ze światem? (Pozostaje przy tym wysoce inteligentny). Czy przestaje być sobą? Czy nie […]
Wybitnie dobra Siri Hustvedt. „Świat w płomieniach”.
Jak często „mało znana pisarka” jak sama o sobie pisze w „Świecie w płomieniach” Siri Hustvedt była określana jako żona swojego męża? Paula Austera? Jak mocno to sprowadzanie jej do tej jednej roli i wymazywanie całego jej samodzielnego dorobku i błyskotliwego (pełen podziw) intelektu musiało jej ciążyć? Pewnie właśnie dlatego „Świat w płomieniach” to najwspanialsza jej książka.Kurt Vonnegut twierdził, że receptą na dobrą literaturę jest pisanie o tym, co naprawdę cię porusza. Do głębi. „Świat w płomieniach” to historia artystki, która w młodym wieku wychodzi za mąż za bogatego marszanda. Jest zdolna, ale jej prace nie potrafią się przebić. A […]
Sportowe zatracenie. „Western Lane” Chetny Maroo.
Finalistka Nagrody Bookera, Chetna Maroo i jej „Western Lane” to króciutka powieść, którą w całości połknęłam podczas jednego posiedzenia w samolocie. Uczucia mam mieszane. Ale zapamiętam ją mocno i na plus głównie z jednego względu. Nie udało mi się głębiej wejść w warstwę dotyczącą przeżywanej przez główną bohaterkę, jej siostry i ojca żałoby po zmarłej mamie. Z całą pewnością zabrakło mi też wiedzy, żeby właściwie odczytać wszelkie kulturowe niuanse i związane z nimi problemy. Za to dosłownie pochłonęłam ją ze względu na inny, kluczowy aspekt: sport. Sport jako sposób na znalezienie sobie zajęcia w żałobie. Sport jako centrum życia. Sport […]
Opowiadania, które łaskoczą mój mózg. „Być człowiekiem” Nicole Krauss.
Seria „Opowiadania amerykańskie” Wydawnictwa Czarne to prawdziwy majstersztyk. Co zabieram się za jakiś tytuł, to jest strzał w dziesiątkę. Zachwyciłam się zarówno Cheeverem, jak i McCullers. Nie inaczej było tym razem. Nicole Krauss w tomie „Być człowiekiem” opowiada amerykańsko-żydowskie historie, które zwiedzają również Europę i w gruncie rzeczy ostatecznie wymykają się geografii. Naprawdę są o człowieku. Najczęściej kobiecie. O wolności. Samotności. Miłości, seksie. Starości. Przemijaniu. Ot, życie. To bardzo realistyczne choć jednocześnie czasem abstrakcyjne dla mnie opisy, z których bije psychologiczna głębia i zniuansowanie. Justyna Sobolewska przyrównała je do literatury Zeruyi Shalev i Philipa Rotha. Blurb na okładce wspominał podobieństwo […]
W „Hotelu ZNP” zabrakło mi powietrza. Debiut Izabeli Tadry.
„Z moimi włosami zawsze było coś nie tak” pisze Izabela Tadra słowami narratorki „Hotelu ZNP” i jest to wspaniałe zdanie, i wspaniała metafora związków z mężczyznami, którzy zawsze próbują przyciąć jej fryzurę wedle swoich chęci, upodobań. Wszelkiego widzi mi się. A właściwie widzi im się. Aż skrzy się ta gęsta proza od celnych spostrzeżeń, od pięknych i trafnych językowo sformułowań. Sporo podkreślałam. Tak!, miałam ochotę przyklasnąć co i rusz, a nawet jeśli nie, to dostawałam klin dla jakiejś nowej dla mnie myśli, co cenię. A jednak ostatecznie w końcu znużył mnie ten gąszcz. Brakowało mi powietrza. Nie miałam chwili na […]