Moje czytanie

Szczegóły znaczą. „Drobny szczegół” Adania Shibli.

Zestawienie tych dwóch książek, „Drobnego szczegółu” Adanii Shibli i „Szczegółów znaczących” Hanny Krall, a raczej tych dwóch pisarek było jak grom z jasnego nieba. Brzmi we mnie głucho. Krall zbudowała niepowtarzalny język do opisu Zagłady. Nie ma lepszego. Szczegółem znaczącym stoi. Adania Shibli tworzy wprawdzie fikcję, a nie reportaż, ale to w gruncie rzeczy bez znaczenia. Też ma słuch absolutny do rzeczywistości. Drobny szczegół staje u niej w centrum. Z niego jest ta historia. Jej język jest jak krallowski, choć właściwie jednocześnie własny, czysto shiblinowski. Oszczędny do bólu, skupiony na konkrecie, detalach. To jest zwyczajnie język, który potrafi podejść najbliżej […]

Więcej

11 najlepszych książek drugiej połowy 2023 roku.

11 najlepszych książek drugiej połowy 2023 roku.

Warto podkreślić, że w niniejszym zestawieniu, tak jak zawsze zarówno na blogu, jak i na profilu www.instagram.com/kobiecasilawsparcia wzięłam pod uwagę wyłącznie literaturę kobiet. Najukochańsza, wyjątkowa – „Demon Copperhead” Barbary Kingsolver. Polecam wszystkim w pierwszej kolejności. Dla wzmocnienia efektu dorzucam Pulitzera i wyróżnienie, a konkretnie drugie miejsce, w rocznym podsumowaniu periodyku „Książki. Magazyn do czytania”. Poza powyższą kolejność nie ma znaczenia: „Zulejka otwiera oczy” Guzel Jachina (było w tym roku wznowienie, a ja czytałam ją po raz pierwszy, więc zdecydowałam się zaliczyć ją do tej kategorii). Radziecka rewolucja. Zsyłka. Rozkułaczanie. Muzułmańskie zasady Tatrów stawiające Zulejkę w pozycji robaka, który może zostać […]

Więcej

„Irlandia wstaje z kolan” Marty Abramowicz, czyli skala nadużyć KK wciąż szokuje.

Myślałam, że nic mnie już nie zszokuje po tym jak czytałam o roli Kościoła katolickiego w odbieraniu dzieci rdzennym mieszkańcom Kanady, o przyczynieniu się do śmierci wielu z nich. Po tym jak Kościół pomagał kraść dzieci w Hiszpanii. Po wszystkich tych tuszowanych na najwyższych szczeblach hierarchii kościelnej przypadkach pedofilii. Zszokowało. Jeśli tak jak ja myślicie, że dużo już wiecie i kolejna książka nie zmieni Waszego oglądu spraw to być może mylicie się tak jak ja. Pewne kwestie wybrzmiały we mnie odpowiednio dobitnie dopiero po zapoznaniu się z „Irlandia wstaje z kolan” Marty Abramowicz. „Dla mojego pokolenia Kościół był jak dyktatura […]

Więcej

„Dziewczynka” Camille Laurens.

Zastanawiałam się czy czytać. Dialog z okładki: „- Ma pan dzieci? – pyta mężczyzna. -Nie – odpowiada mój ojciec. – Mam dwie córki” nie nastroił mnie dobrze. Brzmi to dla mnie zbyt efekciarsko. I rodziło obawę, że temat zostanie potraktowany w sposób zbyt oczywisty, nie pozostawiając powietrza na pytania, niuanse. Bookstagram jednak grzmiał gromko, że dobre. Plus tłumaczenia podjęły się Elżbieta Janota i Karolina Sojka, co też dobrze nastrajało mnie do tytułu. Kupiłam. Pierwsza część raczej spełniała moje obawy choć była nierówna. Były fragmenty naprawdę świetne, małe drobiny obserwacji codzienności, dobrze przyszpilone (dowcipy opowiadane przez ojca, mansplaining idący tak daleko, […]

Więcej

Literatura hiszpańskiej codzienności. „Pocałunki składane na chlebie” Almudeny Grandes.

W tym roku spędziłam w Hiszpanii łącznie kilka miesięcy, planuję powroty, więc mam dużą motywację, żeby dowiedzieć się nieco więcej o tym kraju. I to  niekoniecznie tylko w formie literatury faktu (choć po „Ciałko. Hiszpania kradnie swoje dzieci” najpewniej sięgnę), ale w formie fikcji, która, jak mniemam, najlepiej pozwoli mi wczuć się w hiszpańską mentalność, hiszpańskie problemy, hiszpańskie spojrzenie na świat. „Pocałunki składane na chlebie” to doskonała pozycja w kategorii odpowiedzi na powyższe potrzeby. Almudena Grandes to popularna hiszpańska autorka, której wiele powieści zostało zekranizowanych. Nie ma się co temu dziwić, bo pisze z pewnością niezwykle obrazowo. Nie jest to […]

Więcej

Odwrócone love story. „Mr Loverman” Bernardine Evaristo.

„Mr Loverman” Bernardine Evaristo nie ma ciężaru gatunkowego nagrodzonego Bookerem tytułu „Dziewczyna, kobieta, inna”, nie jest tak nietypowy, pamiętny jak tamten, ale mimo wszystko naprawdę mi się podobał.Daje radę w kategorii  – świetnie się to czyta.  A przy okazji Evaristo całkiem na nowo opowiada starą historię o kryzysie wieku średniego (tu w zasadzie sporo wyższego niż średni, bo główny bohater ma 74 lata) zmiksowaną z piękną historią miłosną. Wprowadza postaci niegdyś pozostające poza głównym obiegiem, imigrantów (tym razem z Karaibów) i osoby homoseksualne. Łamie stereotypy. Autorka umiejętnie prowadzi narrację: w pierwszej osobie mówi do nas tytułowy „Mr Loverman”, a w […]

Więcej

„Demon Copperhead” Barbary Kingsolver. Pulitzer to mało!

Powiedziałam to już w trakcie czytania i po zakończeniu zdania nie zmieniam. To powieść wybitna. Nie chwilowo, nie na tu i teraz, na dłużej. Na dziesięciolecia. Mało takich nawet wśród innych nagród Pulitzera. Ten rzadki przypadek, który powinien połączyć krytyczki i różnorodne czytelniczki (te lubiące rzeczy bardziej niszowe, wymagające i te lubujące się w nieco bardziej popularnych wydaniach) w jednym zgodnym zachwycie. Że powstanie wersja filmowa, czy serialowa, to w moim przekonaniu więcej niż pewne. Aga Szynal

Więcej

Duch Irlandii. „Przez błękitne pola” Claire Keegan.

Gdybym chciała wyobrazić sobie Irlandię to ten zbiór opowiadań byłby świetną ściągą. Kłębią się chmury.  Dmie wiatr. Huczy morze. Zielenią się pola. Stare miesza się z nowym i jeszcze nowszym. Dawne legendy, folklor z katolicyzmem oraz jego odrzuceniem.  Krzywda (często ta kobieca) z nadzieją. I siłą. Wszystko to jest w jakiś sposób znaczone bezkresną samotnością.Choć sąsiedzi wciąż patrzą na to, co robisz. Claire Keegan niewątpliwie udało się przejmująco odmalować irlandzki klimat. Albo inaczej – ja uwierzyłam jej opowieści o Irlandii. Stworzyła ją dla mnie słowem w sposób obłędnie rzeczywisty. Uchwyciła jej ducha. Właściwie każde opowiadanie było dobre. Choć oczywiście każdy […]

Więcej

„Kobieta, która pożyczała wspomnienia” Tove Jansson. Siła kobiecej klasyki.

Przez większość mojego życia znałam Tove Jansson wyłącznie jako autorkę „Muminków”. W wakacje sięgnęłam po jej opowiadania zebrane w tomie „Wiadomość” (w tłumaczeniu Justyny Czechowskiej i Teresy Chłapowskiej) i doceniłam mocno. Może nie było to objawienie, ale bardzo solidna proza i, przede wszystkim, zupełnie niebanalne spojrzenie na świat, nurkujące głęboko w ludzką psychikę. Teraz gdy piszę te słowa zdałam sobie sprawę, że przeważnie gdy ktoś pisze o głębokim zanurzeniu w psychologię postaci ma na myśli jakieś krzywdy, traumy i tym podobne. A u Jansson jest inaczej. Nie idzie w dramy, raczej wnikliwie się przygląda tak zwanej normalności. I to mi […]

Więcej

Surrealistycznie blisko grozy życia. „Lapvona” Ottessy Moshfegh.

Jest w „Lapvonie” Ottessy Moshfegh surrealizm Salvadora Dali, abstrakcja Tarantino, Matrix, krzyk Muncha, „Królestwo” Lars von Triera i szabat czarownic. Wy na pewno z łatwością dopiszcie własne skojarzenia. Osadzona w średniowieczu historia niepełnosprawnego chłopca jest horrendalnie abstrakcyjna i do bólu realistyczna jednocześnie. Co się za chwilę wydarzy nie sposób przewidzieć. Moshfegh jednak nie tylko prowadzi nas przez labirynty swojej szalonej wyobraźni, ale prowadzi ze szczegółowym planem w ręku. Wszystko tu się ze sobą łączy i składa. Nie ma żadnego przypadku choć przecież momentami wydawać by się mogło, że jest to napisane w czasie zabawy: dopisz kolejne zdanie do tego, które […]

Więcej

Mój rozjazd ze współczesną literaturą autobiograficzną, czyli „Bądź dobra dla zwierząt” Moniki Isakstuen.

Interesuje mnie ta historia: matki, która decyduje się na rozwód. A wcześniej córki rozwiedzionych rodziców. Znalazłam w niej sporo interesujących spostrzeżeń. Celnych nazw dla pewnych emocji i stanów. Czytało mi się ją szybko, lekko i z zainteresowaniem. Co nie jest bez znaczenia. A jednak – to nie mój typ literatury. Drażniła mnie fragmentaryczność. Pisanie, które zupełnie nie uruchomiło w mojej głowie żadnych obrazów (lubię gdy to się dzieje). Nie tyle chodzi o to, że to książka pisana strumieniem świadomości, częstokroć cenię strumienie świadomości, ile raczej o to, że się po niej ślizgałam. Jakbym lizała cukierka przez papierek. Pisać w ten […]

Więcej

Wera idzie po Nike, czyli „Ten się śmieje, kto ma zęby” Zyty Rudzkiej.

Że językowo będzie zachwyt – tego byłam pewna. Uwielbiam jeśli ktoś nie certoli się z normami, rozpycha w słowotwórstwie, przestawia szyki, gra w tekście światłem. Rudzka to umie. W tym tytule – jest majstersztyk. Ale język sam w sobie nigdy mi nie wystarcza.A bałam się, że zwyczajnie nie uwierzę Werze, fryzjerce męskiej. Uwierzyłam. Choć startowałam z pozycji sceptycznych (będzie podszywanie się pod „prostych” ludzi?). „W pogardzie dla śmierci i jej przydupasów”.Wędruje Wera po mieście kompletując rekwizyty do pogrzebu zmarłego męża. Chodzi po starych miłościach. „Wyprawiłam się rozchodzić ciemne lata”. Harda. Niepokonana. Pyskata. Pi**y i ch**e ścielą się gęsto.Bierze co jej. […]

Więcej